Advertisement

ciąża i poród

dziecko

kobieta

dla dzieci

rodzina

podróże

zobacz koniecznie

Jak zaszczepić asertywność?

-

Ewa Kostarczyk - psycholog

Wyższa Szkoła Humanistyczno-Ekonomiczna; Łódź

Nasze pragnienia

Zdecydowana większość rodziców robi co może, aby zapewnić swoim dzieciom jak najlepsze zdrowie i dać dużo szczęścia.
W trosce o zdrowie dziecka, a innymi słowy w trosce o wzmocnienie jego odporności na choroby somatyczne oraz monitorowanie jego rozwoju, pomaga rodzicom państwo. Dziecko zaopatrzone w książeczkę zdrowia poddawane jest w precyzyjnych terminach szczepieniom oraz badaniom kontrolnym, a rodzice, którzy tych terminów nie przestrzegają napotykają społeczną dezaprobatę.
W sprawie wzmacniania odporności na nieszczęścia, stresy i frustracje, nie istnieje obowiązujący wszystkich ani harmonogram postępowania, ani możliwości egzekwowania określonego postępowania – bo rozumienie szczęścia jest różne, nie tylko w różnych środowiskach, kulturach, lecz również indywidualnie. Takiego zdania jest większość rodziców, którzy w odpowiedzi na podsuwanie innych wzorów zachowania, zaczynają gwałtownie powoływać się na żelazny argument, że u nas to jest inaczej.
Często, to właśnie w wyniku takich postaw następuje masowe kupowanie tych samych gier komputerowych albo lalek Barbie, aby zapewnić dziecku szczęście przez posiadanie dokładnie tego wszystkiego, czym chwali się jego kolega czy koleżanka z przedszkola.

Lekceważenie potrzeby dziecka upodabniania się do grupy czyni dziecko innym – nieszczęśliwym.

Istnieje jednak odwrotna strona medalu.

Obsesyjne zaspokajanie dziecku każdej tego rodzaju potrzeby, czyni dziecko szczęśliwym tylko przez materialne zapewnienie mu podobieństwa do grupy, a w konsekwencji pozbawia indywidualności i obniża jego odporność na każdy najmniejszy brak, niezaspokojenie potrzeby, co jest następnie powodem obserwowanej u siebie inności.

Szczęśliwe dziecko to takie, które potrafi samo zrobić lalkę z gałganków i kasztanów, a na dodatek ją pokocha.

Szczęśliwe dziecko to nie to grające samotnie w grę komputerową, lecz to, które bierze udział w tradycyjnej i okropnie nienowoczesnej zabawie, w ruchliwym i zgodnym towarzystwie swoich rówieśników.

Szczęśliwe dziecko to realizujące się w codziennym realnym życiu, a nie w świecie wirtualnym wykreowanym przez manipulujących naszymi potrzebami speców od reklam.

Szczęśliwe dziecko jest dumne z każdego nowego kroku na drodze do swojej samodzielności. Rozrzucanie zabawek, ściąganie ze stołu obrusu z pełnym wody szklanym wazonem, samodzielne jedzenie, odmówienie jedzenia szpinaku, ubieranie, samodzielna jazda na rowerku, nabycie umiejętności wprawienia w ruch huśtawki bez pomocy taty, wyprawa do najbliższego sklepu, aby kupić chleb na kolację, zajęcie się młodszym braciszkiem, czy zwrócenie uwagi tatusiowi aby nie krzyczał na mamusię - to wszystko w określonych okresach rozwojowych prawdziwie je uszczęśliwia, a następnie dostarcza dużo przyjemności z udoskonalania tych wyuczonych czynności.

Zazwyczaj to wszystko, w dużo mniejszym stopniu uszczęśliwia rodziców. Choć stanowi przyjemny przekaz towarzyski, że dziecko tak świetnie się rozwija, to w praktycznym, codziennym życiu staje się prawdziwym utrapieniem.

Nie chcemy, aby Jaś rozrzucał zabawki nasłuchując różnych dźwięków jakie one wydają. Naszemu półtorarocznemu dziecku, zaczynamy przypisywać złą wolę zapominając przy tym, że szkody, które wyrządza demonstrują przede wszystkim rozwój jego procesów myślenia. Zamiast je w tym wspomóc, stajemy się karcącym wychowawcą i zamiast koncentrować się nad wprowadzeniem zmian, które zmniejszyłyby szkody, najczęściej tak reagujemy, aby dziecko nie podejmowało więcej tego rodzaju działań. Nie chcemy zaakceptować faktu, że Jasiowi nie smakuje szpinak i nie zamierzamy zastanawiać się nad tym, że my też nie przepadamy za pewnymi potrawami. Jasiu, mamusia ugotowała pyszny, zdrowy szpinaczek i musisz zjeść choć parę łyżeczek – mówimy i brutalnie wciskamy wykrzywionemu dziecku kolejną łyżkę.
Samodzielność dziecka okazuje się być bardzo czasochłonna, a przez to naszym zdaniem nieopłacalna. Szybciej wyjdziemy z domu, jeśli zawiążemy Marysi buciki i pozapinamy płaszczyk – już się przecież tego nauczyła! Jasia, który umie się już posługiwać łyżeczką, też lepiej szybko nakarmić wieczorem, to szybciej położymy go spać – i będziemy mieć więcej czasu dla siebie. Samodzielne korzystanie z huśtawki czy rowerka też odciągamy jak długo można, bo przecież może się coś stać, choć Marysia ciągle proszącym głosikiem mówi: Ja chcę sama!. Z wysyłaniem na samodzielne zakupy też czekamy, choć, do sklepiku osiedlowego można dojść nie przechodząc żadnej ulicy, bo obawiamy się, że ośmioletni Staś może wpaść na pomysł kupienia nie tego co trzeba, dalszej wędrówki, albo może porwać go pedofil. Widok Marysi wysadzającej na nocniczek Jasia wywołuje w rodzicach panikę: Zostaw natychmiast, bo zrobisz maleństwu krzywdę! – krzyczą. A jak tatuś krzyknie na mamę, i Marysia powie, że to nieładnie, tatuś może się tak rozłościć, że sprawi jej lanie, a mamusia powie, że Marysia nie ma prawa mówić nic na temat tatusia, bo to nie jej sprawa.

To fakt, ze współczesny świat jest pełen zagrożeń, lecz parasol ochronny jaki roztaczamy szeroko nad naszymi dziećmi, nie chroni ich przed przyszłymi niebezpieczeństwami, a jedynie doraźnie niweluje nasz niepokój...

Dlaczego asertywność?

Czy Marysia wyrośnie na osobę asertywną? Czy osoba nieasertywna może być w ogóle osobą szczęśliwą?
Z osoby asertywnej emanuje szacunek dla samej siebie oraz szacunek dla innych. Choć zazwyczaj spokojna, lecz nie uległa, jest skuteczna w zachowaniu, bez uciekania się do zachowań agresywnych.

Osoby asertywne charakteryzuje szereg zachowań, które mogą być realizowane jedynie wtedy, kiedy mamy głęboko uwewnętrznioną świadomość pewnych niezbywalnych praw, które warto tutaj przytoczyć:
1) Prawo do dokonywania wyborów
-> umiejętność mówienia NIE (nie chcę tego, nie w tej chwili, nie w taki sposób)
-> umiejętność mówienia TAK (wyrażanie swych potrzeb)
-> umiejętność proszenia o coś co chcemy lub nam się należy (czy możesz mi pomóc?)
2) Prawo do poczucia własnej wartości i pewności siebie
-> umiejętność mówienia o sobie dobrze, przyjmowania pochwał i komplementów
-> umiejętność przyznawania się do błędów, mówienia o swoich wadach, przyjmowanie krytyki oraz negatywnych ocen (bez obaw, niepokoju i poczucia winy)
-> umiejętność przepraszania
3) Prawo do wyrażania uczuć jakie żywimy do innych, w życiu osobistym, wobec członków rodziny, kolegów, przełożonych i podwładnych
4) Prawo do wyrażania przejściowych stanów emocjonalnych jakie żywimy do innych
5) Prawo do podejmowania trudnych rozmów i problemów
6) Prawo do reagowania na problemy innych osób
7) Prawo do niezależności i nieingerencji ze strony innych
-> umiejętność respektowania swoich praw (w domu, w przedszkolu, w szkole, na placu zabaw)

Z obserwacji psychologów wynika, że u podłoża wielu zaburzeń zachowania, dziecięcych nerwic, niepowodzeń szkolnych, oraz różnorodnych trudności w późniejszym dorosłym życiu, tkwi brak asertywności. Wokół braku asertywności lawinowo gromadzą się nierozwiązane problemy, niemożności, konieczności, przymusy i blokady…

Głos prawnika
Polska ratyfikowała Konwencję ONZ o Prawach Dziecka w 1991 roku. Znajomość tej konwencji nie wydaje się być zbyt powszechna. Szczególnie zapomnianym wydaje się być Prawo do swobodnej wypowiedzi zawarte w Artykule 13:
1. Dziecko będzie miało prawo do swobodnej wypowiedzi; prawo to ma zawierać swobodę poszukiwania, otrzymywania i przekazywania informacji oraz idei wszelkiego rodzaju, bez względu na granice, w formie ustnej, pisemnej bądź za pomocą druku, w formie artystycznej lub z wykorzystaniem każdego innego środka przekazu według wyboru dziecka.
2. Wykonywanie tego prawa może podlegać pewnym ograniczeniom, lecz tylko takim, które są przewidziane przez prawo i które są konieczne:
a) dla poszanowania praw lub reputacji innych osób albo
b) do ochrony bezpieczeństwa narodowego lub porządku publicznego, bądź zdrowia albo moralności społecznej.


Kiedy dzieci nie mogą wyrazić swoich myśli przestają być asertywne, zaczynają przyjmować postawy konformistyczne, przestają być sobą i stają się nieszczęśliwe.
Często dzieje się tak dla naszego, świata dorosłych świętego spokoju.



Warto poczytać:

* Jacennik, B. (2001) Asertywność w konwersacji jako komponent sprawności komunikacyjnej dziecka. Kwartalnik Pedagogiczny, 3-4, 163-175.
* Oleś, M. (1998) Asertywność u dzieci w okresie wczesnej adolescencji.- Lublin: TNKUL.
* Phelps, S. (2002) Kobieta asertywna. Poznań: Dom Wydawniczy "Rebis"
* Robinson D. (1998) Między grzecznością a szczerością: 9 błędów miłych ludzi. Warszawa: "Świat Książki".
* Zubrzycka-Maciąg, T. (2002) Rozwijanie asertywności u dzieci i młodzieży. Problemy Opiekuńczo-Wychowawcze nr 2, s. 38-42

Jak zaszczepić asertywność? - dodano: 2006-10-08

Avatar
Ewa Kostarczyk - psycholog

Wyższa Szkoła Humanistyczno-Ekonomiczna; Łódź

Portal maluchy.pl jest serwisem edukacyjnym. Informacje zawarte na naszych stronach służą wyłącznie celom informacyjnym. Wszelkie problemy muszą być konsultowane z odpowiednim lekarzem specjalistą. Autorzy i firma ITS MEDIA nie odpowiadają za jakiekolwiek straty i szkody wynikłe z zastosowania zawartych na stronach informacji lub porad.