ciąża i poród

dziecko

kobieta

dla dzieci

rodzina

podróże

zobacz koniecznie

Życie na kroplówce

-
Błyskotliwy sukces: podwójna moc atrakcji na terenie narciarskim Ski Juwel Alpbachtal Wildschönau fot. Farmaceutki Szpitala Nutrico przygotowują mieszanki do żywienia dożylnego
Choroba Leśniowskiego-Crohna atakuje jelita, przełyk, a czasem nawet usta. Jej najczęstsze objawy to silne biegunki i bóle brzucha, dodatkowo w stolcu pojawia się śluz i krew. Nieodpowiednio leczona przesuwa się w głąb przewodu pokarmowego, ma tendencję do nawrotów. Ich częstotliwość jest różna, w zależności od stopnia zaawansowania choroby oraz sposobu leczenia chorego.

Schodzenie dotyka zarówno dorosłych, jak i dzieci, a jednym z warunków poprawy stanu chorego jest stosowanie karmienia dożylnego. Pani Anna odżywia się w ten sposób od sześciu lat. Waży dziś 65 kilogramów, podczas gdy w najbardziej zaawansowanym stadium choroby jej waga była ponad dwukrotnie niższa.

W jaki sposób dowiedziała się pani o swojej chorobie?

- Zaczęło się już 15 lat temu, najpierw od silnych, codziennych bólów brzucha. Następnie doszły wzdęcia i biegunki, co jest typowe dla choroby Leśniowskiego-Crohna, ale żaden z lekarzy, który mnie wówczas badał, nie potrafił postawić prawidłowej diagnozy. Sugerowano mi, że mam po prostu drażliwe jelito, wymieniano szereg innych chorób, ale właściwą diagnozę postawiono mi dopiero dziewięć lat później.

Dziewięć lat?

- Tak, niestety. Co więcej, po pięciu latach od wystąpienia pierwszych objawów choroby, doszło u mnie do zwężenia jelita, ale nawet pomimo tego nie udało się wówczas żadnemu z lekarzy prawidłowo ocenić mojego stanu. Chudłam w zastraszającym tempie, nieustannie odczuwałam ból, a do tego byłam nieprawidłowo leczona.

W jaki sposób udało się wreszcie zdiagnozować pani chorobę?

- To było w 2009 roku, w jednym z warszawskich szpitali, w którym na co dzień leczy się pacjentów dotkniętych chorobą Leśniowskiego-Crohna. Nie pamiętam ile innych szpitali i placówek medycznych zwiedziłam, zanim trafiłam w odpowiednie miejsce. Po diagnozie leżałam parę miesięcy w szpitalu, żeby przytyć. Potem zaczęły się operacje. W pierwszej usunięto mi zwężony fragment jelita, potem jednak pojawiły się powikłania i na stół operacyjny trafiałam jeszcze siedem razy. W wyniku tych powikłań i kolejnych operacji zostało mi zaledwie 50 centymetrów jelita cienkiego, a układ pokarmowy nie wchłaniał pokarmu. Moja waga spadła do zaledwie 29 kilogramów, przy 165 centymetrach wzrostu.

W jaki sposób próbowano przywrócić pani prawidłową wagę?

- Niemal od razu po wykryciu choroby przystąpiono do karmienia mnie dożylnie. Podawano mi w ten sposób wszystkie potrzebne do życia substancje, bo mój układ pokarmowy, zniszczony chorobą, nie był w stanie przyswoić odpowiedniej ilości normalnego jedzenia. Tak naprawdę gdyby nie leczenie żywieniowe, nie przetrwałabym tej choroby.

Miała pani wcześniej jakiekolwiek pojęcie o terapii żywieniowej?

- Czytałam o tym, ale ogólnikowo. Póki nie miałam prawidłowej diagnozy, nie interesowałam się tym zbyt mocno. Wiedziałam tylko, że stosuje się ją u osób, które nie mogą się normalnie odżywiać. Po diagnozie to się oczywiście zmieniło. Nie tylko korzystałam z niej już każdego dnia, ale zaczęłam też poszerzać wiedzę na ten temat. Mam jednak wrażenie, że większość ludzi ma blade pojęcie o tej terapii. Z drugiej strony... po co im ta wiedza, dopóki nie muszą z niej korzystać? Ja sama, gdybym była zdrowa, to też bym się tym nie interesowała.

Obecnie karmienie dożylne jest dla pani codziennością.

- Tak. Codziennie mam podłączaną kroplówkę, najczęściej od wieczora do rana. Jedna sesja karmienia trwa więc 14-16 godzin. To dużo, ale z drugiej strony mam codziennie 8-10 godzin dla siebie. Lepsze to niż nic, prawda? Jeszcze 20 lat temu ludzie tacy jak ja praktycznie mieszkali w szpitalu. Ja oczywiście też nie mogę żyć zbyt aktywnie, niemal nie wychodzę z domu. Ale i tak nie narzekam. Udaje mi się studiować, jestem akurat w trakcie pisania magisterki z pedagogiki. Udzielam się też jako wolontariuszka i staram się pomagać innym ludziom, których dotknęła choroba Leśniowskiego-Crohna. A terapia żywieniowa? Gdyby nie ona, nawet nie chcę myśleć, co by się stało. Uratowała mi życie.


____________________________________________________________________________________

Partnerem sekcji "Wcześniaki" jest Nutrico



Życie na kroplówce - dodano: 2016-02-16

Portal maluchy.pl jest serwisem edukacyjnym. Informacje zawarte na naszych stronach służą wyłącznie celom informacyjnym. Wszelkie problemy muszą być konsultowane z odpowiednim lekarzem specjalistą. Autorzy i firma ITS MEDIA nie odpowiadają za jakiekolwiek straty i szkody wynikłe z zastosowania zawartych na stronach informacji lub porad.