 |
|
Pomocy - Łatwy Plan Tracy Hogg, dotyczy dwutygodniowego noworodka |
|
|
|
|
Sun, 11 Apr 2010 - 15:39
|
Grupa: Użytkownicy
Postów: 981
Dołączył: Mon, 21 Sep 09 - 16:59
Nr użytkownika: 29,208

|
Może istnieje osoba, która ma podobne doświadczenia i chęci wprowadzenie Łatwego Planu z książki Tracy Hogg "Język niemowląt". Otóż ja bardzo chcę mieć tak ułożone życie, zgodnie z jakimś planem, żebym mogła przewidzieć kiedy co mogę zrobić. Do tej pory zapisywania i stosowania rad nie widzę żadnej powtarzalniści, czuję, że z każdym dniem jestem dalej od celu i chodzę sfrustrowana.
Zacznę od tego, że skoro podstawą planu jest jedzenie-aktywność-sen to przy jedzeniu dziecko nie powinno spać. U mnie wygląda to tak, że od samego początku Hubert po spaniu budzi się, czasem z płączem czasem nie i ja sprawdzam kiedy jadł,, staram się mu przysłuchiwać i jak mi "wychodzi", że może być głodny to daję mu pierś. On possie ok 7 minut bez problemu a potem mu lecą oczy i zaczyna się budzenie go wg rad wszędzie umieszczanych - głaskanie po policzkach, ruszanie żuchwą, dotykanie kręgosłupa itp. I tak dobijemy jakoś 15-20 minut i po jedzeniu muszę go budzić na jakąś aktywność. Pytanie - dlaczego budze? No bo ja boję się, że skojarzy pierś z usypianiem a nie chcę wprowadzać złych nawyków, bo takie jest trudniej wyplenić. No i jak się mały już obudzi to cały czas ziewa, ale jakoś nawiąże z nim kontak i dobudza się całkowicie. Potem już nie ziewa i nie ma mowy o spaniu. Jak odłożę go do łóżeczka, oczywiście pogadam do niego co robię i że idzie na spanie to bez smoczka nie uśnie. I tak było prawei od początku.
Więc u mnie największym problemem jest chyba usypianie wyspanego dziecka przy piersi.
Noce jakoś lepiej wychodzą, ale tylko gdy uśnie ze smoczkiem i nie ma aktywności poza zmianą pieluszki. W dzień też wypróbowałam bez aktywności i tylko z dwa razy się zdarzyło, że jak usnął przy piersi to pospał nawet 2 godziny.
Co ja mam robić. Co robię źle? Dodam tylko, że bardzo mi zależy na jakimś harmonogramie dnia, niekoniecznie godzinowym, ale przede wszystkim jedzeniowo - spaniowym. Błagam, pomóżcie
--------------------
|
|
|
|
|
|
|
|
Sun, 11 Apr 2010 - 20:43
|
Grupa: Użytkownicy
Postów: 1,091
Dołączył: Thu, 21 Dec 06 - 08:55
Skąd: warszawa
Nr użytkownika: 9,257

|
Początki są trudne- zwłaszcza jedzeniowo  . Ja sama pisałam tu 2 miesiące temu i byłam strasznie zagubiona w tym wszystkim. U mnie nic nie było książkowe i "ułożone ". Asia chciała pierś co chwila, possała minutę, dwie, usypiała. Budziła się 15 minut późnieji znowu do piersi i tak w kółko. W Twoim przypadku 7 minut ssania to chyba w zupełności prawidłowo. Nie rozumiem dlaczego na siłę budzisz synka. Przecież to jeszcze maleństwo. Niech je i śpi kiedy chce. Na powtarzalność i ułożony plan dnia przyjdzie pora za kilka miesięcy. Moja córa dopiero od ok końca 2 miesiąca ma mniej więcej ustalony rytm dnia. A co do Tracy Hogg szczerze nienawidzę tej książki i rad w niej zawartych. A najbardziej tezy o karmieniu piersią o ustalonych godzinach (co 3 godziny). Przecież niemowlak to też człowiek i powinien jeść kiedy ma ochotę. Moja rada- nie patrz na zegarek i rób to co chce synek- w końcu to on wie kiedy jest głodny. Z czasem sam sobie wyreguluje pory snu i jedzenia.
|
|
|
|
|
|
|
|
Sun, 11 Apr 2010 - 21:29
|
Grupa: Użytkownicy
Postów: 3,399
Dołączył: Mon, 19 Jan 04 - 20:15
Skąd: Dąbrowa Górnicza
Nr użytkownika: 1,351
GG:

|
Powiem szcerze,ze nieźle uśmiałam się przy Twoim poście patti81. Powiem Ci tak mam dwójkę dzieci i ksiązki to jedno a życie drugie. Ja miałam kompletnego "nieśpiocha". Miłosz spędzał całe dnie ze mną spacerując w wózku , robiłam dziennie jakieś 20-30 km,zeby mieć święty spokój i odpoczynek. Super aktywny. W wózku na dworze spał jak na noworodka przystało. W domu dwie drzemki 15 minutowe w ciągu dnia. Jako noworodek. Ale wyjątek stanowiła pierś w buzi, traktował ją jako smoczek. I wybór, albo posiedzieć z cycem w buzi przez 1,5 godziny czytając sobie książkę czy oglądając tv, albo bawić, zabawiać niewyspane , marudne dziecko, bo inaczej jak na dworze w wózku i z cycem w buzi nie spało. Sama sobie musisz odpowiedzieć czy chcesz być mamą książkowo-podręcznikową czy wygodnicką. Po prostu niektóre maluchy, nie nauczą się spać same w łóżeczku i tyle. Wierz mi próbowałam, przy drugim dziecku juz się nia bawiłam w te podchody. Kładłam się z Martyną do jednego łózka, spała ze mną, usypiała z piersią w buzi i byłam szczęśliwa ja i ona. A już się chyba p-rzekonałaś na włąsnej skórez,ze pierś w buzi = zasypianie. Ale są też takie dzieci, które do łóżeczka odłożone zasypiają natychmiast i przesypiają całe noce po niedługim okresie. Ja dwa razy tego szczęścia nie miałam.
--------------------
Miłosz -ur 26.07.2004 Martyna -ur 02.06.2007
|
|
|
|
|
|
|
|
Sun, 11 Apr 2010 - 21:35
|
Grupa: Użytkownicy
Postów: 13,317
Dołączył: Thu, 27 Mar 03 - 16:42
Skąd: Z Tąd
Nr użytkownika: 152

|
CYTAT(patti81 @ Sun, 11 Apr 2010 - 21:43)  A co do Tracy Hogg szczerze nienawidzę tej książki i rad w niej zawartych. A najbardziej tezy o karmieniu piersią o ustalonych godzinach (co 3 godziny). Przecież niemowlak to też człowiek i powinien jeść kiedy ma ochotę. Prawda? Czasem podczas lektury miałam wrażenie, że to pozycja, która powinna być sprzedawana wyłącznie matkom co najmniej jednego dziecka, które posiadają już realny punkt odniesienia i do lektury potrafią podejść w sposób restauracyjny wybierając z menu jedynie pasujące im dania, a odrzucając resztę Niestety nie doradzę, Azyrafko, dla mnie próby systematyzowania życia dwutygodniowego noworodka są chybione z założenia, niezależnie od opinii Tracy Hogg. W moim poczuciu pierwsze tygodnie, ba, miesiące życia dziecka służą pogłębianiu (lub odtwarzaniu- zalezy jak na to patrzeć) symbiozy matki i dziecka. Przy kolejnych dzieciach ta symbioza musi być oczywiście uzgadniana z potrzebami innych członków rodziny, przy pierwszym nie masz takiej obiektywnej konieczności. Można więc zacząć od odnajdywania wspólnego rytmu i dopasowywania się wzajemnego. Piszesz, że mimo prowadzenia zapisków nie widzisz powtarzalności i regularności- a nieprawda. Z tego, co piszesz wynika, że Twój syn ma na przykład silną potrzebę fizycznej bliskości i że Twoja obecność, zapach, uspokaja go i usypia. I teraz musisz sama rozważyć, czy ważniejsze są dla Ciebie zewnętrzne rady czy kierunek, który pokazuje Ci realne dziecko. Twój syn pokazuje, że on chce usypiać przy Tobie i że ta bliskość jest dla niego jakąś formą oswajania nowego świata. Zamiast podążyć za nim usiłujesz zmienić mu potrzeby (a one są, jakie są i z czegoś w nim wynikają), co jest drogą niełatwą i na pewno frustrującą Ciebie, a prawdopodobnie również malucha. Z mojego punktu widzenia podawanie dwutygodniowemu oseskowi smoczka- co Hogg zaleca jak wiemy- jest laktacyjnym nieporozumieniem i może być o niebo groźniejsze w skutkach niż respektowanie potrzeby bliskości malucha. Zapewniam Cię, że do wyrobienia nawyku-rytuału zasypiania z mamą potrzebujesz o wiele dłuższego okresu niż 2 tygodnie*, natomiast wystarczy czasem jedno podanie smoczka, aby u niektórych dzieci zaburzyć odruch ssania. *Człowiek jest jedynym ssakiem, który wyrzuca z legowiska swoje dopiero co urodzone młode. Prawdę mówiąc nienaturalność zaleceń każących młodym mamom robić to czy siamto jest dla mnie o wiele bardziej niepokojąca, niż obawa, że młode się przyzwyczai i "wykorzysta" sytuację. Teraz coś z życia: przy drugim dziecku doszłam dopiero do znaczenia intuicji. A to dlatego, bo czuję się obecnie matką dojrzałą i pewną siebie. Śpię z młodszym synem, bo tak mi jest najwygodniej, wysypiamy się oboje, karmię przez sen. Przestanę, jak przestanie nam to być na rękę. O rutynie mojego codziennego dnia decydujemy oboje + potrzeby innych członków rodziny. Ale nie decyduje o nich w żadnym momencie żadna książka. Poradnik Hogg w moim poczuciu jest po to, aby pokazać pewien możliwy schemat, naświetlić kierunki, naprowadzić rodziców na pewne myśli. Ale to nie jest kieszonkowy atlas i stosowanie się literalne do zaleceń przynosi więcej złego niż dobrego, bo zawsze będzie to naginanie żywego dziecka do wymiarów teorii ksiązkowej. I dwie uwagi na koniec: - bez przesady z tą kulturowością. Dwutygodniowy mały człowiek to zburzenie rutyny dnia, ktora JESZCZE nie zdązyła się odbudować. To biologia. Nie Jesteś w stanie tak naprawdę tego opanować, a jeśli bedziesz robić to siłowo to zaowocuje to tym, czego próbki doświadczasz: oporem materii dziecka i wlasnym niezadowoleniem. - świat się zmienił i nie będzie tak, jak do tej pory. Ale na odzyskiwanie dnia i niezależności masz jeszcze kupę czasu, nie od razu Kraków zbudowano. Więcej cierpliwości, mniej teorii. a.
--------------------
Pierwsze:

Drugie:

|
|
|
|
|
|
|
|
Sun, 11 Apr 2010 - 21:39
|

Grupa: Użytkownicy
Postów: 4,878
Dołączył: Thu, 03 Apr 08 - 15:54
Skąd: zachód Polski
Nr użytkownika: 19,139
GG:

|
CYTAT(Mariola*** @ Sun, 11 Apr 2010 - 21:29)  Powiem szcerze,ze nieźle uśmiałam się przy Twoim poście patti81. Przy poście Patti się uśmiałaś? A nie Azyrafki?
--------------------
E.(1998) i J. (2009)
Najprostsze rozwiązanie jest zwykle tym właściwym...
Alt mi nie odbija i cierpię na nadmiar ogonków.
|
|
|
|
|
|
|
|
Sun, 11 Apr 2010 - 22:32
|
Grupa: Użytkownicy
Postów: 7,020
Dołączył: Fri, 28 Mar 03 - 10:20
Skąd: Warszawa
Nr użytkownika: 160

|
Azyrafko... Twoje dziecko ma niecałe 2 tygodnie, wyluzuj. Życie Wam się unormuje ale daj sobie i jemu czas, przypominam, że połóg trwa 6 tygodni. Ty sama jeszcze do siebie nie doszłaś a od dziecka chcesz nie-wiadomo-czego. Twoje opisy brzmią brutalnie  A poza tym to standard, słuchaj Rosy
--------------------
córki dwie, 2002 i 2007
|
|
|
|
|
|
|
|
Sun, 11 Apr 2010 - 23:21
|
Grupa: Użytkownicy
Postów: 981
Dołączył: Mon, 21 Sep 09 - 16:59
Nr użytkownika: 29,208

|
Dzięki za posty, ale widzę, że chyba nie umiałam opisać tego o co mi chodzi. Jak mały będzie mieć 6 miesięcy będę musiała wrócić do pracy i zostawiać synka z innymi osobami. Jeśli dziecko uzaleznię od piersi to dopiero będzie cyrk i nie będzie czasu na odzwyczajanie. Dlatego chciałabym zastosować jakikolwiek plan, niekoniecznie p. Hogg, ale jakikolwiek, który ułatwi mnie i maluszkowi takie rozstanie, powiedzmy pod względem technicznym. Łatwy plan nie wydaje mi się łatwy i pewnie też brutalny, ale jakiś plan musi być. Nie chodzi mi o to, zeby było wszystko pod zegarem, jestem daleka od tego, ale jeśli jest jakiś sposób na unormowanie życia niemowlaka to chciałabym go poznać i zastosować. Więc mój post jest do tych, którym się to udało. Ja najchętniej też bym szła "na żywioł" i karmiła na żądanie itd., ale myśląc o przyszłości bardzo się boję późniejszych skutków. Nie będę z małym na urlopie wychowawczym i nie będzie mieć kto go odzwyczajać od mamusi
--------------------
|
|
|
|
|
|
|
|
Mon, 12 Apr 2010 - 08:11
|
Grupa: Użytkownicy
Postów: 1,091
Dołączył: Thu, 21 Dec 06 - 08:55
Skąd: warszawa
Nr użytkownika: 9,257

|
MAriola chyba pomyliłaś nicki.  . Mój post nie był chyba taki śmieszny. azyrafka uwierz mi poczekaj jeszcze z dwa miesiące i wszystko samo zacznie się normować. Nie można przecież, no nie da się "wychowywać" dwutygodniowego niemowlęcia. Chociaż przyznam , ze sama miałam na to ochotę na początku  . Nie byłam zachwycona że młoda nie była w stanie usnąć sama w łóżeczku (wieczorem), bo generalnie jestem przeciwniczką spania z dziećmi w jednym łóżku. Tu mnie pewnie zaraz ktoś zlinczuje, ale co tam. Matka śpiąca w jednym pokoju z dziećmi (nierzadko już kilkulatkami o zgrozo)a mąż w drugim pokoju to jednak trochę hmm... Także powolutku powolutku przyzwyczajałam Asię do samodzielnego uśnięcia. I tak, pierwsze tygodnie spała na mnie całą noc (inaczej nie dało rady), następny tydzień zdjęłam ją z siebie i leżała wtulona z piersią w buzi całą prawie noc , potem wyjęłam jej pierś że tak powiem i spała po prostu przytulona. Potem odsunęłam ją od siebie w łóżku, aż w końcu jak miała ok 1,5 miesiąca wylądowała w swoim łóżeczku. Po prostu robiłam wszystko stopniowo , widząc , ze mała też jest na to gotowa. No i szczerze mówiąc jestem niesamowicie szczęśliwa , że mi się udało bo w końcu mąż wrócił do sypialni Jeśli chodzi o dzień to też na początku chaos kompletny z jedzeniem i spaniem, ale to też kwestia czasu. Trzeba czasu żeby nauczyć się potrzeb dziecka i tego jak reaguje kedy jest np głodny , śpiący, zmęczony. Myślę , że daj mu czas do 3 miesięcy na spontaniczność  a przez kolejne 3 wprowadzisz jakiś plan który ułatwi wam , jak piszesz rozstanie po powrocie do pracy. Powodzenia
|
|
|
|
|
|
|
|
Mon, 12 Apr 2010 - 08:19
|
Grupa: Użytkownicy
Postów: 981
Dołączył: Mon, 21 Sep 09 - 16:59
Nr użytkownika: 29,208

|
Aha - chciałam dodać, że mi nie chodzi o usypianiu przy piersi ze zmęczenia. Hubert po śnie nawet 5 godzinnym nocnym budzi się i jak daje mu pierś to on possie chwilkę i usypia. Czy to jest normalne?? Skąd mam potem wiedzieć, że się najadł?
--------------------
|
|
|
|
|
|
|
|
Mon, 12 Apr 2010 - 08:23
|
Grupa: Użytkownicy
Postów: 981
Dołączył: Mon, 21 Sep 09 - 16:59
Nr użytkownika: 29,208

|
Dzięki Patti. Ja się tylko boję o to, że na początku popełnię jakiś błąd, który ciężko będzie wyeliminować. Z tym spaniem to ja wprowadziłam od początku - spanie w łóżeczku bo chcę mieć męża przy sobie. A może to mój problem właśnie, że chce dalej czuć się żoną a nie tylko matką?? Mój synek jest wyczekiwany, ale mój stosunek do męża nie uległ zmianie i bardzo potrzebuję mieć czas, żeby też z nim zamienić kilka słów tak jak dawniej, a nie tylko o tym, kiedy Hubert jadł, ile śpi itd. Czy to źle??
--------------------
|
|
|
|
|
|
|
|
Mon, 12 Apr 2010 - 08:35
|
Grupa: Użytkownicy
Postów: 13,317
Dołączył: Thu, 27 Mar 03 - 16:42
Skąd: Z Tąd
Nr użytkownika: 152

|
Tak, to jest normalne. Z tego co widzę to doświadczasz syndromu matki pierwszego dziecka, która ma zbyt wielu doradców w otoczeniu lub za szybkie łącze Jak napisala Patti: jakie plany, jakie systemy, jak Hubert ma 2 tygodnie?! Skończ z myślówą i przegrzewaniem zwojów, zmień mózg w miękki budyń, który będzie się kierować instynktem. Naprawdę, uwierz, że włąśnie to jest Wam potrzebne, a nie sprawdzanie poradników z nadzieją, że właśnie tam opiszą taki casus. To, co opisujesz mieści się całkowicie w normie. Ja również mam taki egzemplarz (młodszy). I zwróć uwagę, że wszystko zalezy tu od postrzegania i stopnia wkręcenia matki. To, co Ty definiujesz jako problem i zmartwienie u mnie nawet nie doczłapało do takiej kategorii: spanie z dzieckiem- normalne, dziecko się budzi,wierci,płacze, śpi- normalne, zakłócenia rutyny w ciągu połogu- NORMALNE. Normalne jest wszystko, co nie jest alarmujące typu napad padaczkowy, gorączka 39'C. Maluch ma prawo szukać swojego rytmu, ba, ma prawo odnaleziony rytm zmieniać tak szybko, że dla Ciebie będzie to "brakiem regularności", a dla niego wcale nie. Masz po prostu malutkie dziecko, któe przez 9 miesięcy wzrastało w bezpiecznym i cieplym środowisku macicy, chronione przed bodźcami. Spójrz na sytuację z jego perspektywy: nagle wchodzisz w nowy świat nowych bodźców: światło, inne natężenie dźwięków, hałas i brak bliskości. I najbliższa Ci osoba, która powinna umożliwić Ci lagodne przejście usiłuje cię ustawiać, ustawiać pory drzemek, czuwania, jedzenia. To nie tak działa. Niemowlak jest jak struktura kisielu- nie jest zwarta ani konkretna, dopiero dopasowuje się do naczynia, ale pewne kwestie są poza jej możliwościami. Na przykład kwestia zwięzłości chleba żytniego czy płynności mleka. Dopóki nie zdasz sobie sprawy z ograniczeń Waszej sytuacji dopóty się ona nie poprawi. Zanim wrócisz do pracy masz kupę czasu, który możesz przeznaczyć na inwestycje emocjonalne i fizyczne w dziecko właśnie po to aby za pół roku nie stało się wiszącym na cycku wrzaskunem. Bo dokłądnie w tym kierunku zmierzasz: limitując dziecku siebie i swój zapach powodujesz, że jego niepokój i wzrastająca potrzeba bliskości stają się uzasadnione, bo naprawdę mu tę matkę zabierają i ograniczają. Usiłując zapobiec tej sytuacji robisz więc wszystko, aby ją wzmacniać. o tym, czy dziecko się najada czy nie mówią Ci: ubranka, ktore powinny stopniowo wydawać się mniejsze ORAZ okresowa wizyta w przychodni z ważeniem. W żadnym razie nie waż samodzielnie dziecka. Jeśli nie ma jednoznacznie niepokojących sygnałów typu przesypianie 8 godzin (przy karmieniu piersią), wysoka gorączka, lanie się przez ręce itd. należy przyjąć, że pokarmu jest dokłądnie tyle, ile powinno być, a dziecko się w pełni najada. Najgorsza rzecz, jaką może sobie zafundować karmiąca matka to schiza, że ma zły pokarm, albo za mało pokarmu, albo dziecko jest głodne, albo... a.
--------------------
Pierwsze:

Drugie:

|
|
|
|
|
|
|
|
Mon, 12 Apr 2010 - 08:40
|
Grupa: Użytkownicy
Postów: 13,317
Dołączył: Thu, 27 Mar 03 - 16:42
Skąd: Z Tąd
Nr użytkownika: 152

|
i tak, moim zdaniem problem może tkwić w tym, że chcesz być żoną zanim nauczyłaś się, jak być matką. Ale do tego sama musisz dojść i nikt Cię tego zewnętrznie nie nauczy. Od siebie dodam, że we współczesnym świecie coraz częściej ludzie czują się zagrożeni ograniczeniami, traktują je jako zamach na swoją wolność i uważają, że można temu zapobiegać. Otóż urodzenie dziecka, połóg i wychowywanie malucha to są właśnie sytuacje, które muszą się wypalić i wybrzmieć, trzeba przez to po prostu przejść i nie można tu niczego przyspieszyć. Cierpliwość jest cnotą, ktora przychodzi nam z coraz większym trudem.
a.
--------------------
Pierwsze:

Drugie:

|
|
|
|
|
|
|
|
Mon, 12 Apr 2010 - 09:27
|

Grupa: Użytkownicy
Postów: 7,251
Dołączył: Thu, 27 Mar 03 - 16:28
Skąd: Warszawa
Nr użytkownika: 149
GG:

|
CYTAT(Rosa @ Mon, 12 Apr 2010 - 06:40)  i tak, moim zdaniem problem może tkwić w tym, że chcesz być żoną zanim nauczyłaś się, jak być matką. Ale do tego sama musisz dojść i nikt Cię tego zewnętrznie nie nauczy. Od siebie dodam, że we współczesnym świecie coraz częściej ludzie czują się zagrożeni ograniczeniami, traktują je jako zamach na swoją wolność i uważają, że można temu zapobiegać. Otóż urodzenie dziecka, połóg i wychowywanie malucha to są właśnie sytuacje, które muszą się wypalić i wybrzmieć, trzeba przez to po prostu przejść i nie można tu niczego przyspieszyć. Cierpliwość jest cnotą, ktora przychodzi nam z coraz większym trudem.
a. To ja jeszcze delikatnie dorzucę jedną uwagę - odsuwanie od siebie dziecka, noworodka, w momencie, kiedy nie ma żadnego zamiennika za mamę (bo mama w tym okresie naprawdę nie da się zastąpić) może się skończyć tym, ze będziesz żoną ALBO matką. W kilka tygodni-miesięcy po urodzeniu więź matka-dziecko będzie stopniowo słabnąć, umożliwiać przeniesienie na kogo innego itp. Ale zerwanie tego natychmiast jest brutalnym gwałtem na noworodkowej naturze. Kto powinien być traktowany priorytetowo: kompletnie bezbronny, świeżo urodzony dzidziuś, który jeszcze dwa tygodnie temu był fizycznie kawałkiem swojej mamy, czy dorosły, wyposażony w rozwinięty rozum mąż, który naprawdę jest w stanie zrozumieć, że przez jakiś czas po urodzeniu dziecka wszystko musi stanąć do góry nogami. Nie traktujcie swojego dziecka jako przeszkody w normalnym życiu, którą trzeba jak najszybciej wepchnąć w odpowiednią przegródkę, bo inaczej wszystko runie. Dajcie sobie i dziecku czas na poznanie się nawzajem, zrozumienie swoich potrzeb i wzajemne dopasowanie. dziecko już ZAWSZE będzie częścią Waszej rodziny. To nie jest tak, ze Wy musicie wszystko mu podporządkować ani tak, ze to ono musi się dopasować do Was. To musi być wzajemne. Ale wyobraź sobie Ażyrafko, że wyjechałaś do bardzo egzotycznego kraju. Nie znasz zwyczajów, nie znasz potrwa, języka, nic. I zanim zdążysz się zorientować, o co chodzi, już ci coś wtykają do ust, zalewają potokiem obcych słów, złoszczą się, że nie rozumiesz, że tutaj to się robi tak a tamto inaczej... Twoje dziecko właśnie wylądowało na innej planecie. Dopiero się uczy, jak być Ziemianinem. Daj mu szansę na to, a przy okazji szansę na pozostanie sobą, a nie tylko eleganckim uzupełnieniem życia dwójki rodziców.
--------------------
|
|
|
|
|
|
|
|
Mon, 12 Apr 2010 - 12:25
|
Grupa: Użytkownicy
Postów: 981
Dołączył: Mon, 21 Sep 09 - 16:59
Nr użytkownika: 29,208

|
ja chyba nie umiem przekazać tego o co mi chodzi- zadne odtrącanie dzieciaczka nie wchodzi w grę, nie po to się o niego staraliśmy. To, ze będzie z nami całe życie i zmieni je - wiem i akceptuję. Wytwarzanie bliskości - staram się jak tylko mogę. Tulę, nosze, przystawiam do piersi, straam się nim rozmawiać. i chce być po prostu i żoną i matką - a o tym dlatego piszę, że znam matki, które mają dzieci w wieku przedszkolnym i dalej z nimi śpią, a mąż w osobnym pokoju i nie wydaje mi się, żebym mogła to zaakceptować. A boję się na starcie popełnić błąd, który ciężko będzie kiedyś naprawić. Cały czas mam wrażenie, że mnie oskarżacie o coś czego nie robię albo czego nie mam w głowie. Chyba mam kłopot z komunikacją. A tak na marginesie - jeśli dziecko jest nakarmione, przewinięte, ma ciepły kark , nie wije się, ale tylko płacze czy na rękach, czy odłożony to o co mu może chodzić?
--------------------
|
|
|
|
|
|
|
|
Mon, 12 Apr 2010 - 13:28
|

Grupa: Użytkownicy
Postów: 7,251
Dołączył: Thu, 27 Mar 03 - 16:28
Skąd: Warszawa
Nr użytkownika: 149
GG:

|
CYTAT(azyrafka @ Mon, 12 Apr 2010 - 10:25)  ja chyba nie umiem przekazać tego o co mi chodzi- zadne odtrącanie dzieciaczka nie wchodzi w grę, nie po to się o niego staraliśmy. To, ze będzie z nami całe życie i zmieni je - wiem i akceptuję. Wytwarzanie bliskości - staram się jak tylko mogę. Tulę, nosze, przystawiam do piersi, straam się nim rozmawiać. Ale zdajesz sobie sprawę, że dla takiego malucha SŁOWA "wiem i akceptuję" nic nie znaczą? Przez 9 miesięcy był częścią Ciebie, a tu nagle oczekujesz, że będzie ileś tam czasu spał bez uspokajającego rytmu Twojego serca, bezc ciepła, znajomego zapachu, oddechu... Dzieco oczywiście się odpępni, ale nie na gwizdek, nie na dzwonek. A to, ze Ty chcesz być żoną, nie jest dla niego żadnym argumentem. Bo gdyb o Twoim "poczuciu bycia żoną" miało decydować to, że dziecko musi przestać jeść na przykład - to wymagałabyś, żeby przestało? A jego potrzeba bliskości z Tobą jest na razie tak samo fizjologiczna. Możesz mu to odebrać siłą i złamać je, przyzwyczaić, że tej bliskości nie dostanie. A możesz pozwolić mu się odzwyczaić nie na rozkaz, nie na dzwonek, jak psu Pawłowa, tylko stopniowo, zgodnie z naturalnym rytmem rozwoju.
--------------------
|
|
|
|
|
|
|
|
Mon, 12 Apr 2010 - 13:37
|
Grupa: Użytkownicy
Postów: 117
Dołączył: Thu, 24 Aug 06 - 11:43
Skąd: okolice Poznania
Nr użytkownika: 7,181

|
azyrafka wszystko w swoim czasie  Jak dziewczyny pisza, na rytm dnia jeszcze przyjdzie pora. Dla noworodka ssanie piersi to wysiłek, musi potem trochę pospać  Jak będzie silniejszy, za jakieś 2 miesiące, dużo łatwiej będzie cokolwiek zaplanować, czy wprowadzać w życie  Jeszcze będziesz się zastanawiać czy to dziecko o zgrozo w ogóle śpi w ciągu dnia  Teraz Maleństwo jeszcze nie odróżznia dnia od nocy z cóż tu mówić o stałych porach karmienia/drzemek/aktywności w ciągu dnia. Jeśli nie chcesz iść na żywioł, na początek spróbuj nauczyć Maleństwo że noc to noc, to znaczy w nocy nie bawimy się, nie "gadamy", szybkie przewijanie przy przygaszonym świetle, bez zbędnych ceregieli, karmienie i śpimy a przynajmniej próbujemy spać dalej. Jak to osiągniesz (za kilka tygodni jak dobrze pójdzie), wtedy zastanawiaj się jakie następne kroki.
--------------------
Micha? (2004) Sta? (2007) Franek (2010) i moje Anio?ki Mateusz i ?ukasz (**) 24tc (2009) 
|
|
|
|
|
|
|
|
Mon, 12 Apr 2010 - 14:11
|
Grupa: Użytkownicy
Postów: 1,091
Dołączył: Thu, 21 Dec 06 - 08:55
Skąd: warszawa
Nr użytkownika: 9,257

|
azyrafka niektóre dzieci płaczą cały czas niektóre rzadko. Na przykład synek od urodzenia wył mi całe dnie i też nie wiedziałam dlaczego. Dawałam mniej jeść, dawałam więcej jeść , ubierałam cieplej, lżej, nosiłam na rękach, bujałam itp itd. Nic nie pomagało. Potrafił płakać , ba drzeć się np kilkanaście godzin z przerwami na kilkunastominutowe drzemki. To był horror dla nas i szczerze mówiąc pierwsze 2 miesiące macierzyństwa wspominam jak traumę, koszmar  . Taki był po prostu "egzamplarz"  , zresztą bardzo długo a nawet teraz jest taki płaczliwy i nerwowy. Zawsze mało się uśmiechał, taki ponurak od urodzenia był, zwłaszcza do obcych. Dlatego teraz byłam przygotowana na powtórkę z rozrywki ale miło się rozczarowałam. Córa jest kompletnym przeciwieństwem brata. W zasadzie nigdy nie płacze, tylko pomarudzi jak jest zmęczona . Uśmiecha się do wszystkich i gaworzy. Sama słodycz. A nawet niemowlę to przecież człowiek, który ma własny rytm , "charakter" , moze jest bardzo wrażliwy i nie umie odnaleźć się w nowej rzeczywistości, przecież od zawsze mieszkał sobie bezpiecznie w brzuchu.. Jak płacze daj mu pierś, nawet jak skończył jeść kilka minut temu. Może wtedy się zmęczył i nie najadł, bo przysnął. Może znowu zgłodniał. JAk zobaczysz ze płacze i nie chce ssać piersi (albo się denerwuje że mu mleko leci a chciał tylko sobie pociumkać bez jedzenia) to daj mu smoczka i poprzytulaj, może pomoże. Wiem dobrze jak się teraz czujesz zagubiona, ale uwierz że za jakiś czas wszystko się ułoży. Poznasz potrzeby synka. A tak na marginesie fajnie , że ktoś ma takie podejście do spania z dzieckiem jak ja.  . No chociaż juz też takie mają moje znajome które nie mogą "wyprosić" ze swojego łóżka 3 -4 latków  .
|
|
|
|
|
|
|
|
Mon, 12 Apr 2010 - 15:11
|
Grupa: Użytkownicy
Postów: 13,317
Dołączył: Thu, 27 Mar 03 - 16:42
Skąd: Z Tąd
Nr użytkownika: 152

|
CYTAT(patti81 @ Mon, 12 Apr 2010 - 15:11)  A tak na marginesie fajnie , że ktoś ma takie podejście do spania z dzieckiem jak ja.  . No chociaż juz też takie mają moje znajome które nie mogą "wyprosić" ze swojego łóżka 3 -4 latków  . śmiem stwierdzić, że zdecydowana większość ma takie zdanie, tyle że 2-3 latek jest zdecydowanie innym typem dziecka i człowieka niż noworodek oraz niemowlak  Dla mnie obawa, że "przyzwyczai się" wyrażająca sie w każdym poście mamy dwutygodniowego noworodka jest dobitnym sygnałem, że w otoczeniu musiał się pojawić ktoś, kto zadbał o to, aby sobie tę obawę wdrukowała w głowę. Tak samo jak zawsze znajdują się mędrkowie prawiący "nie noś na rękach bo przyzwyczaisz"- mili moi, o jakim przyzwyczajeniu mówimy, skoro noworodek od chwili swojego poczęcia doświadcza bujania i kołysania 24/h? Po porodzie zaczyna się samoistnie odzwyczajać, bo nie ma już macicy i płynu owodniowego, ani tego miłego kołysania. Nawet jeśli się nosi nowego roda przez 12 godzin na rękach to to i tak siłą rzeczy jest odzwyczajanie od bujania w stosunku do tego, do czego był przyzwyczajony w brzuchu mamy. Tak więc jeszcze raz: obawy o to, że dziecko zyska zły nawyk w wieku 2 tygodni są do włożenia między bajki. Nie bój się być ze swoim dzieckiem i być dla swojego dziecka. Nie skrzywdzisz go tym i nie ukręcisz żadnego bata na swoje plecy. a.
--------------------
Pierwsze:

Drugie:

|
|
|
|
|
|
|
|
Mon, 12 Apr 2010 - 15:23
|

Grupa: Użytkownicy
Postów: 7,165
Dołączył: Sat, 29 Mar 03 - 19:13
Nr użytkownika: 218

|
A myślicie, ze takie czternastomiesieczne to jeszcze podchodzi pod niemowlaka? Azyrafka, żałuję, że w ciąży z synem dopiero po 4 miesiącach wywaliłam wszystkie dobre rady do kosza i poszłam za własnym instynktem. Z Lilą od początku śpimy razem, początkowo przez całą noc, teraz bez specjalnego wysiłku (Lilka ma 14 mcy ) zredukowałam ten czas do połowy. Nad ranem biorę ją do siebie i dzięki temu budzimy się razem. To najprzyjemniejszy moment dnia  . Dwutygodniowe dziecko jest takim maleńtasem, że słowo "plan" to kompletne nieporozumienie.
--------------------
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
1 Użytkowników czyta ten temat (1 Gości i 0 Anonimowych użytkowników)
0 Zarejestrowanych:
|
|