|
Witam! Martwi mnie bardzo poważna sprawa. Mój mąż chce mnie wygonić z domu, chociaż żadnej krzywdy dzieciom nie urządziłam, wszystko jest w porządku, tylko my mamy pewne kwestie, miałam depresję poporodową. Spytałan u nas w poradni w stwierdzili, że dzieci są dobrze zadbane, bo prawda jest, że wobec nich wszystko jest w porządku. Ale martwi mnie, że będzie chciał odemnie alimenty, tylko jeśli mam zapłacić 60% dochodów swoich, to mi zostaje tylko 400 pln na wynajem, życie... a to oznacza, że będę musiała albo mieszkać w schronisku dla bezdomnych (żeby nie umrzeć w te mrozy), albo żebrać, bo 400 pln nie starczy na wynajęcie pokoju i życie, a prostytucja u mnie nie wchodzi w grę...czy nie mogłabym w takim przypadku mieć chociaż obniżone alimenty, szczególnie, że jestem matką a on dużo zarabia, zostaje w mieszkaniu, a ja mam tyle płacić... a przecież żadnej krzywdy dzieciom nie robiłam. Pracuję na etat, ale drugiej pracy nie wiem kiedy wziąć, żeby dorobić do alimentów, bo w nocy nie znalazłam jeszcze...
|