Maluchy.pl logo    

Witaj Gościu ( Zaloguj | Rejestruj )

Start new topic Reply to this topic
14 Stron V  « poprzednia 12 13 14  

PORÓD NA WESOŁO

-
beatga
post Fri, 02 May 2014 - 16:38
Post #261


Grupa: Użytkownicy
Postów: 9
Dołączył: Tue, 18 Feb 14 - 17:44
Nr użytkownika: 43,601




Do wszystkich pań spodziewających się dziecka!

Jestem studentka ostatniego roku fizjoterapii i piszę pracę magisterską związana z tematyką ciąży, a w związku z tym potrzebuję waszej pomocy. Prosze tylko o wypełnienie ankiety Panie które aktualnie spodziewają się dziecka. Zajmie to dosłownie kilka minut, a mi bardzo pomoże. Ankieta jest anonimowa Z góry dziękuję za pomoc i trzymam kciuki za szczęśliwe rozwiązanie.

(formularz w poniższym linku)

https://docs.google.com/forms/d/1SaLOjhF0OS...m?usp=send_form
Go to the top of the page PM
 
Quote Post
Becik
post Thu, 15 May 2014 - 19:09
Post #262


Grupa: Użytkownicy
Postów: 1,719
Dołączył: Thu, 06 Jul 06 - 18:37
Nr użytkownika: 6,529

GG:


Hej to i ja sie podziele doswiadczeniami porodowymi 06.gif Moze to nie jest az tak smieszne i wtedy nie bylo ale po czasie to mi sie smiac z tego chce.Po pierwszym wyczerpujacym porodzie , bo jaki mial niby byc 29.gif wkradla sie na porodowke moja siostra ...a moimi pierwszmi slowmi do niej bylo.."czy ja bede musiala wrocic po nogach na sale" hahaha...moja siostra do dzis sie z tego smieje. W trakcie drugiego porodu ...juz wykonczona czuje ze juz blisko i wolam polozna ...ona przyszla i kaze mi wejsc na lozko, wiec ja sie na nie wdrapuje a ona mnie pyta czy ja mam skurcz...to mowie ze teraz nie, a ona na to..To co pani ma taka mine 29.gif 29.gif 04.gif 04.gif ...Nie wiem jaka mialam mine ...no ale co...mialam sie usmiechac??? 04.gif Trzeci porod juz by calkiem inny i najlepiej go wspominam bo dostalam znieczulenie ..tylko lezalam i mowilam...jak mi dobrze,jak mi dobrze...do czasu az mala nie zaczela wychodzic potem juz mi tak dobrze nie bylo 29.gif


--------------------
Go to the top of the page PM
 
Quote Post
emka2014
post Thu, 29 May 2014 - 17:21
Post #263


Grupa: Użytkownicy
Postów: 732
Dołączył: Fri, 11 Oct 13 - 13:07
Skąd: Krakow
Nr użytkownika: 43,008




Mój poród był komiczny jeszcze w domu. Obudziłam się bo wydawało mi się, że "sikam" zdziwiona okropnie poszłam do łazienki się załatwić. Wiadomo w ciąży czasami zdarza się nietrzymanie moczu, chociaż mi się nie zdarzało, ale jednak poszłam. Załatwiłam co miałam wrócilam do łóżka i cholera znów to samo. Tym razem zalane łóżko, spodnie. Zaczęło mi coś cykać w głowie, że może to już...? Poszłam do pokoju obok i wołam "Mamo, albo mi zwieracze puściły, albo mi wody odeszły, ale pewna nie jestem" Moja mama z ojcem skoczyli na równe nogi a ja dalej łażę tam i spowrotem do łazienki. W końcu jednak się okazało, że rodzę więc pojechaliśmy na szpital.

W szpitalu poród cc, wyciągnęli moją Idę, lekarka do mnie podchodzi, czy chcę zeby przynieśli mi dziecko ja mówię, że nie. Lekarka zdziwiona lekarze zdziwieni, na co dodałam szczękając zębami (bo trzęsłam się okropnie), że nie wiem czy wskazane jest płakanie przy cesarskim cięciu. Wszyscy walnęli śmiechem, lekarz odpowiedział że "jak najbardziej jest wskazane, można płakać!"

Później jak już mnie szyli, nadal okropnie się trzęslam (kto miał cc powinien wiedzieć o co chodzi) zaciskałam okropnie zęby. Zrobiło mi się nie dobrze, mówię, że chyba będę rzygać. Anastezjolog od razu podłozył mi miskę pod twarz, na co młody lekarz który mnie szył mówi do mnie "Teraz? A tak dobrze Pani szło!" odpowiedziałam mu "No dobra to nie będę" i faktycznie nie zwymiotowałam icon_razz.gif

Szyli mnie i szyli ja się trzęsłam coraz bardziej w końcu mówię "Mam nadzieję, że tam w dole się tak nie trzęsę bo nie chciałabym Panu roboty spieprzyć". Lekarz zaczął się śmiać i zapewnił że już kończy. Później jak przenosili mnie na inne łóżko ten sam lekarz zapytał się "i jak bylo?" odpowiedziałam, że okropnie, na co był wielce zdziwiony. Wytumaczyłam, że dziwnie jest nie czuć własnych nóg i byc jak szmaciana lalka przerzucana z jednego miejsca na drugie. Lekarz się smiał bo oczywiście cała się trzęsłam i mówiłam przez zęby i musiało to wyglądać bardzo komicznie. Na koniec ładnie podziękowałam za wyciągnięcie mojego dziecia z brzucha i zdąrzyłam jeszcze dobranoc powiedzieć zanim mnie pielęgniarki wywiozły.

Później lekarze ci co mnie szyli jeszcze kilka razy do mnie przychodzili w "odwiedziny" zanim mnie odwieziono na normalną salę. A jeden z daleka już się darł "Gdzie jest moja cesarzowa?!" oczywiście odkrzyczałam "tutaj jestem!"


--------------------
Go to the top of the page PM
 
Quote Post
kajetanka
post Mon, 02 Jun 2014 - 12:50
Post #264


Grupa: Użytkownicy
Postów: 1,061
Dołączył: Tue, 09 Nov 10 - 17:48
Skąd: zza kanału
Nr użytkownika: 34,850




Emka, to Ty nieźle sobie pogadałaś podczas cesarki icon_biggrin.gif Ja zazwyczaj też wygadana, żartująca, byłam tak zestresowana, że chyba słowem się nie odezwałam. Jak Młodą wyjęli, też mi łezka poleciała, od razu anestezjolog stojąca za moją głową wytarła, byłam w szoku, że mnie tak obserwuje icon_biggrin.gif Ja tylko podczas szycia zapytałam grzecznie, czy mogę spać, bo czułam, że odpływam, a nie też nie wiedziałam czy to wskazane icon_wink.gif

U mnie też było momentami wesoło. Termin z OM miałam na 14, z USG wychodził 23. Na koniec ciąży starałam się udzielać towarzysko, bo wiedziałam, że z niektórymi długo się nie zobaczę. 13.10 miałam zgłosić się na KTG do przychodni i wejść do lekarza między pacjentkami pokazać wynik. Potem umówiona byłam na mieście z koleżankami, których nie widziałam od 2 lat. Lekarz popatrzył na mój wynik KTG i pyta:
- pani ma TAKIE skurcze?!
Bo ja wiem o czym on mówi??
- TAKIE, czyli jakie?
- Tak częste.
- Nieeee. Spoko, akurat tak wyszło, od dawna mam czasem kilka w ciągu 15 min. potem wiele godzin przerwy, nic się nie dzieje.
- Pani nie rodzi??
- Nieeee, skądże.
- Może się zbadamy?
Pomyślałam o tym tłumie ciężarnych za drzwiami, które nie były zachwycone, że wbijam się im w paradę, poza tym przecież miałam jeszcze 10 dni do terminu. Umówiliśmy się, że jakby coś się działo, śmigam na IP.
Pojechałam na umówione spotkanie. Jak dziewczyny pytały na kiedy mam termin, śmiałam się, że jeden na jutro, a lekarz przed chwilą pytał, czy aby już nie rodzę? Minęła godzina, druga, a ja nikomu nic nie mówiąc, zauważyłam, że te skurcze w zasadzie nie przechodzą... O 19 skończył pracę mój mąż (wyjątkowo wcześnie), przyjechał po mnie, pojeździliśmy jeszcze po mieście polując na białą czekoladę, bez której nie chciałam wracać do domu. W aucie patrzyłam na zegarek i okazało się, że skurcze mam regularnie co 8 min. No nic, położę się i przejdzie. Poleżałam, zjadłam pół czekolady, o 21 miałam już skurcze co 5 min i przejść nie chciały. Wzięłam więc prysznic i pojechaliśmy do szpitala. Byłam przekonana, że zbadają mnie, zrobią KTG i wyślą do domu. Na IP pani przeprowadziła ze mną wywiad, po czym mówi:
- To proszę się przebrać w koszulę.
- Ale jak to?! To ja zostaję?!
Popatrzyła jak na wariatkę:
- No na salę porodową pani jedzie.
- Ale po co?! Ja przecież będę miała cesarkę.
icon_wink.gif
Do północy leżałam na porodówce pod KTG, potem lekarz stwierdził, że do rana wytrzymam, podał mi neospazminę, kazał iść spać i "nie liczyć skurczy, nie myśleć o nich" icon_razz.gif

Najgorzej było z jedzeniem... Jak przyjechałam do szpitala wieczorem, tak ostatni posiłek jadłam o 15, potem tylko ta połówka czekolady. Zabronili mi jeść i pić. Wodę sobie przemyciłam, ale jedzenie.... Rano po obchodzie wzięli mnie na USG, badanie, stwierdzili, że szyjka zamknięta, spokojnie mogę jeszcze poleżeć. Pędem ruszyłam na salę, gdzie czekało na mnie śniadanie (szpitalne, bo szpitalne, ale jedzenie!), kiedy już się na nie rzucałam, pielęgniarka odłączająca KTG dziewczynie na łóżu obok zastopowała mnie, żebym się jeszcze wstrzymała chwilę, to teraz mnie podepnie. Po KTG znów już się oblizywałam na widok talerza, kiedy pielęgniarka wróciła i natychmiast kazała mi lecieć do gabinetu lekarskiego. Tam zebranie wszystkich możliwych lekarzy i studentów.
- Pani ma TAKIE skurcze?
No ludzie! Nie mam pojęcia, nigdy nie rodziłam, bolą, fakt, ale nie wiję się i nie wyję jak te kobiety na filmach, więc chyba jeszcze nie jest tak źle? Uznali, że nie będą czekać jak rozsypię się w nocy i za pół godziny ląduję na stole.
Zjadłam dopiero po 43h! Suchar i kleik. Jakie to pyszne było!! 06.gif


--------------------
STARSZA CÓRA


MŁODSZA CÓRA


Zapraszam na:
mamokracja.blox.pl :)
Go to the top of the page PM
 
Quote Post
patrycja82
post Thu, 09 Oct 2014 - 10:38
Post #265


Grupa: Użytkownicy
Postów: 37
Dołączył: Tue, 02 Sep 14 - 16:30
Nr użytkownika: 44,484




Przyznam , że niektóre wasze historię porodowe są na prawdę udane, ja rodziłam 3 razy i jakoś tak nawet nie ma o czym opowiadać, za trzecim razem piłam jeszcze zioła Przygotowanie do Porodu więc już w ogóle było gładko icon_wink.gif ale bynajmniej jest co wspominać icon_smile.gif
Go to the top of the page PM
 
Quote Post
> PORÓD NA WESOŁO

Start new topic Reply to this topic
14 Stron V  « poprzednia 12 13 14
2 Użytkowników czyta ten temat (2 Gości i 0 Anonimowych użytkowników)
0 Zarejestrowanych:

Wersja Lo-Fi Aktualny czas: Fri, 31 Oct 2014 - 07:48
lista postów tego wątku
© 2002 - 2014  ITS MEDIA, kontakt: redakcja@maluchy.pl    |   Nasze banery i logo  |  Reklama u nas  |  Centrum prasowe