Maluchy.pl logo

To jest uproszczna wersja wybranego przez Ciebie wątku
Mam problem z psem
Kliknij tutaj aby przejśc dalej i przeczytać pełną wersję


Pełna wersja: Mam problem z psem
szantrapa
Poradźcie mi coś, bo nie bardzo wiem co robić. Mamy psa, sukę właściwie, mieszka z nami od 3 lat. Należy do brata mojego A. jednak on przez kilka najbliższych lat nie będzie się mógł nią zajmować, od trzech lat pies jest wyłącznie z nami. Pies został znaleziony w parku jako szczeniak, ktoś go porzucił albo pies sam uciekł. Mieszaniec, duży, wielkości owczarka niemieckiego. Łagodny, nawet mało szczeka. Ale jest problem. Pies prawdopodobnie był bity i nie toleruje żadnej przemocy. Nie chciałabym, żebyście źle zrozumieli, bo w tym właśnie problem. Spróbuję wyjaśnić. Pies jest mądry, posłuszny, wykonuje polecenia, traktowany jestjak członek rodziny, z szacunkiem, dzieci od urodzenia są uczone właściwego zachowania w stosunku do psa. Ale pies atakuje. Atakuje przy zabawie, coraz częściej. Gryzie. Od poczatku atakował jak widział choćby podniesioną rękę, wystarczyło, że drocząc się z A. podniosłam rękę, nawet, żeby go objąć za szyję, pies już szczekał i na mnie skakał. Na niego też skacze, więc nie jest to kwestia tego, że A. uważa za pana. Skacze i atakuje każdego, kto, jak się psu wydaje, atakuje członka rodziny. Skacze na A. jak się w zabawie zbyt gwałtownie zachwouje w stosunku do dziewczyn, jak z nimi gania po miszkaniu. Wczoraj mnie ugryzł. Gryzie ostrzegawczo, nie mocno, łapie na kostkę. Nawet nie wiem dlaczego wczoraj mnie zaatakował, A. mówi, że pies myślał, że chce go (czyli A. ) uderzyć, ale ja nawet nie mogę sobie skojarzyć takiego momentu, który psu mógłby wydać się podjerzany. Ugryzł bolesnie, ale nie do krwi, uderzył zębami. Niemogę wykonywać żadnych gwałtownych ruchów. I nie wiem co robić. A. twierdzi, że pies tak ma i że trzeba uważać. Ale w domu jest dwójka małych dzieci!! Boje się. A. nie widzi problemu, pies ich nieugryzie,jedynie złapie ostzegawczo 37.gif , to wszystko co A. ma do powiedzenia. Ale coraz częściej Ola do mnie przyiega, że boi się Saby bo Saba chciała ją ugryźć. Tak nie może być. Do tego dochodzi jeszcze jeden problem. A. śpi w naszym pokoju i bierze do siebie Sabę, żeby nam po panelach nie drapała całą noc (normalnie śpi w przedpokoju ale nie mamy drzwi do pokoju dziecięcego i pies w nocy robił wędrówki ludów po panelach). Jak wchodze w nocy do pokoju , żeby przejść do kuchni zrobić mleko, czy po cokolwiek innego, Saba na mnie warczy, a jak próbuję podejść do łóżka A. to też mnie atakuje. A. bagatelizuje sprawe a ja zaczynam się bac. Nie mam wielkiego doświadczenia z psami. Doradźcie coś icon_smile.gif
sdw
Magda, psa, który atakuje członków rodziny, niechby nawet otrzegawczo (co to w ogóle jest otrzegawczo? icon_confused.gif !), nie trzymałabym nawet godziny dłużej. Oddałabym właścicielowi. W takim wypadku Wy równiez nie możecie go mieć. Ostrzegawcze kłapnięcie zębami moze sie dla dziecka skończyc tragicznie. Do dziś mam przed oczami twarz mojego ciotecznego siostrzeńca, którego pogryzł ukochany pies. Oko ocalało cudem, na buzi pamiatka pozostała. Wcale nie piekna.
szantrapa
Wiola wiem, ja też się boję. Ale właściciel nie może się nia zająć ( w miejscu, w którym przebywa, i jeszcze kilka lat zostanie, nie może mieć psa), a mój A. nie widzi problemu, i nie da sobie wytłumaczyć (typ opornika niestety icon_sad.gif ). Nie wiem co z nim zrobić, nie mam komu oddać, a bardzo istotną częścią problemu jest to, że A. problemu nie widzi icon_sad.gif
A.L.
A zobaczy dopiero jak sie stanie tragedia? icon_confused.gif
Czego oczywiscie wam nie zycze...
A.L.
Magda, porozmawiaj z nim raz jeszcze na spokojnie. Ty jestes wiecej w domu i wiecej takich sytuacji obserwujesz. Moze A. mysli ze wyolbrzymiasz?
A moze masz namiary na jakiegos psiego psychologa, osobe ktora sie zna na psach, nie wiem moze z jakiejs szkoly tresury? Na pewno w Szczecinie takie sa.
Moze taki ktos pomoglby Sabie (i wam?)

#Margola
Magda przejdz sie do weta moze mozna jakos psa wyciszyc bo przeciez nikt nie chce tragedi a pies to tylko zwierzak i zachowanie moze miec rózne... nie ryzykuj ....
Mika
taaak,skąd ja to znam
takie łapanki uskuteczniała moja suka
do czasu jak jej się odmieniło
skoczyła Olce do twarzy
to był jej pierwszy i ostatni skok
nie chciałam wiedzieć jak jej odbije kolejnym razem
tym bardziej,że był jeszcze roczny Jasiek
zaraz [użytkownik x] mnie zeżre icon_wink.gif ale moje dzieci były dla mnie ważniejsze
a na tresury trzeba mieć czas,pieniądze i mieć je blisko przede wszystkim -przy dwójce dzieci,bez samochodu było to awykonalne
nie mam moralniaka
za to Olka do dziś ma ślad na buzi
dobrze,że TYLKO taki ślad
Sam
Ona pilnuje stada, ale to jakoś dziwnie. Coś jej się umyśliło nie tak. Zadzwoń może, podejdź do osoby, która zajmuje się szkoleniem psów, powinna coś doradzić. Trzeba by jej uwagę skierować w inną stronę i pokazać jej,że to nie ona jest przewodnikiem stada tylko Któreś z Was . Wg psicy wszyscy macie zachowywać się grzecznie, bez wyskoków i "na baczność". Ale to nie tędy droga. A tak najszybciej to polecam lekturę " Okiem psa" - może to nasunie jakieś rozwiązanie.
szantrapa
Dzięki dziewczyny, najpierw chyba faktycznie spytam weta. Na szkolenia nie bardzo mnie stać, nie chciałabym się psicy pozbywać, zwłaszcza, że tak niedawno walczyliśmy o jej życie. Ale boję się zwyczajnie o dziewczyny. Ona nas nie atakuje jak jesteśmy same, grzecznie lezy w przedpokoju, słucha poleceń i wykonuje, przychodzi tylko jak słyszy, że coś jej do miski wkładam. Problem zaczyna się jak A. wraca i szaleje z dziećmi, no i w nocy icon_sad.gif
#Margola
Magda znalazłam cos takiego:

Agresja u psów jest zachowaniem instynktownym, będącym reakcją na innego osobnika, w momencie, który pies uważa za konfrontację. Jest to naturalne zachowanie zwierzęcia, które pomaga mu przetrwać, tak jak ucieczka czy uległość. Osobniki agresywne zdarzają się w każdej rasie (nawet u Yorkshire Terrierów), nie tylko wśród psów uznanych za „niebezpieczne”. Przyczyn agresji może być wiele.

Agresja terytorialna

Agresja terytorialna ujawnia się wtedy, gdy pies broni swojego miejsca. Uważa je za „swoje” terytorium i nie pozwala się do niego zbliżyć. Może np. warczeć na właściciela kiedy ten przechodzi obok jego legowiska, bądź próbuje go zrzucić z kanapy (fotela), którą uważa za „swoją”.

Agresja dominacyjna

U psa taki rodzaj agresji może wywołać dłuższe wpatrywanie się bezpośrednio w jego. Czworonogi odbierają to jako wyzwanie do konfrontacji i jeśli są dominującym typem, nie zawahają się zaatakować. Psy dominujące próbują atakować również innych przedstawicieli swojego gatunku, chcąc pokazać swoją „wyższość”. Jest to zjawisko widocznie głównie u psów, które mają za dużo hormonów i nie zostały poddane zabiegowi kastracji. Zdarza się to także u suk.



Agresja ze strachu

Bardzo częstą przyczyną agresji u psów jest strach. Człowiek może go wywołać u zwierzęcia np. głaskaniem po głowie, co pies potraktować może jako chęć zapanowania, dominacji nad nim. Wtedy ostrzega człowieka warczeniem, bądź od razu może ugryźć.

Agresja przemieszczona

Występuje ona na przykład wtedy, gdy pies, który wdał się w konfrontację z innym przedstawicielem swojego gatunku, zostaje od niego odciągnięty przez swojego pana, a za moment odwraca się ku niemu i gryzie go w rękę.

Agresja suk

Suki mogą być agresywne w obronie swoich szczeniąt. Będą broniły swojego potomstwa próbując odstraszyć napastnika pierw warczeniem, a następnie atakując go. Agresywne są również suki, które przechodzą ciążę urojoną.

Co należy robić w przypadku oznak agresji:

• udać się do lekarza weterynarii, by wykluczyć chorobę, która może być jedną z przyczyn agresji,
• poradzić się doświadczonego hodowcy lub tresera, dokładnie rozważyć okoliczności wystąpienia agresywnego zachowania i jego konsekwencje, w celu ustalenia rodzaju agresji i uzyskania odpowiednich porad,
• poddać psa (sukę) zabiegowi kastracji (sterylizacji) – po uprzedniej konsultacji z weterynarzem,
• nie dopuszczać do agresywnych zachowań wobec ludzi i innych zwierząt,
• zaspokajać wszystkie potrzeby psa (związane z jedzeniem, towarzystwem, zabawą itp.).

Czego robić nie należy:

• nie wolno straszyć i bić psa, gdyż to może wywołać agresję i niechęć do właściciela,
• nie wolno pozbawiać psa towarzystwa, ruchu czy jakiegokolwiek innego zajęcia,
• nie wolno reagować ostro i nerwowo,
• nie można drażnić psa bez powodu,
• nie należy szczuć psa na inne zwierzęta i ludzi,
• gdy dojdzie do starcia między dwoma psami, nie wolno odciągać własnego czworonoga (szarpać go za kolczatkę, ciągnąć, uderzać, kopać, wkładać ręce między obu osobników, próbować rozchylać szczęki), gdyż uzna to za atak z drugiej strony i w obronie pogryzie dodatkowo nas; zawsze należy odciągać drugiego psa, dzięki czemu nasz czworonóg uzna, że pomagamy mu pozbyć się „wroga”.


Musimy pamiętać, że do właśnie do nas, właścicieli należy wychowanie psa od pierwszych tygodni jego życia. To ludzie są najczęściej przyczyną agresywnych zachowań zwierząt (80%), a nie ich wrodzone dziedzictwo agresji (20%). Od samego początku należy zacząć proces socjalizacji szczeniaka i jego dobrego wychowania. Należy wprowadzić jasne zasady panujące w naszym domu i zawsze je przestrzegać.

Nie wolno na siłę wyrywać szczeniakowi zabawek z pyszczka, kiedy nie reaguje na komendę „puść”, gdyż będzie to przyczyną agresji terytorialnej (będzie bronił swoich zasobów). Zamiast tego powinniśmy podać mu inną interesującą rzecz (metoda wymiany), dzięki której odda nam swoją „zdobycz”. Może być to inna zabawka lub najlepiej kawałek mięsa. Dzięki temu pies zrozumie, że pilnowanie „swoich” rzeczy nie ma sensu, bo w zamian za nie może dostać coś o wiele lepszego. Podczas „wymiany” należy używać komendy „puść”.

Nie możemy pozwolić psu na witanie się z nami podczas „wspinania się” na tylne łapy. Owszem, dopóki piesek będzie mały, nie będzie nam to przeszkadzało. Pies nauczy się tak witać, gdyż głaskanie go będzie dla niego swoistego rodzaju nagrodą. Jednak kiedy dorośnie (a zwłaszcza, gdy jest do pies dużej rasy), będzie mógł stanąć z nami „oko w oko” - wtedy takie czułe przywitania zaczną nam przeszkadzać, jego masa nie będzie dla nas wcale „miłym ciężarem”. Właściciel odtrącający dorosłego psa, który wcześniej był nagradzany za takie przywitanie, może spotkać się po jakimś czasie z agresją. Dlatego już od początku nie możemy „litować się” nad „małym, słodkim szczeniaczkiem” i pochylać się, kiedy wita się z nami stając na tylnych łapach. Głaskać go należy tylko wtedy, gdy wszystkimi łapami stoi na ziemi.

Pozwalając psu spać na fotelu lub na łóżku, musimy zdawać sobie sprawę z tego, że uzna on to miejsce za „swoje” i może nie chcieć z niego schodzić, by ustąpić nam miejsca. Mały szczeniak nie będzie się opierał. Jednak dorosły pies może przejawić objawy agresji dominacyjnej i starać się pokazać nam „kto tu rządzi”. Owszem, jeśli już zezwoliliśmy na spanie pupila razem z nami na kanapie czy leżeniu na fotelu, musimy go również nauczyć schodzenia z niego na wydaną komendę. Aby tego dokonać, należy pokazać mu, że zejście z kanapy wiąże się z przyjemnościami – używając komendy „zejdź” rzucamy psu na podłogę smakołyk, który zachęci go do zejścia. Po jakimś czasie pies będzie wykonywał komendę bez nagrody, a my nie będziemy mieć kłopotu, by pozbyć się dodatkowego „lokatora” na kanapie.

• nie wolno straszyć i bić psa, gdyż to może wywołać agresję i niechęć do właściciela,
• nie wolno pozbawiać psa towarzystwa, ruchu czy jakiegokolwiek innego zajęcia,
• nie wolno reagować ostro i nerwowo,
• nie można drażnić psa bez powodu,
• nie należy szczuć psa na inne zwierzęta i ludzi,
• gdy dojdzie do starcia między dwoma psami, nie wolno odciągać własnego czworonoga (szarpać go za kolczatkę, ciągnąć, uderzać, kopać, wkładać ręce między obu osobników, próbować rozchylać szczęki), gdyż uzna to za atak z drugiej strony i w obronie pogryzie dodatkowo nas; zawsze należy odciągać drugiego psa, dzięki czemu nasz czworonóg uzna, że pomagamy mu pozbyć się „wroga”.


Musimy pamiętać, że do właśnie do nas, właścicieli należy wychowanie psa od pierwszych tygodni jego życia. To ludzie są najczęściej przyczyną agresywnych zachowań zwierząt (80%), a nie ich wrodzone dziedzictwo agresji (20%). Od samego początku należy zacząć proces socjalizacji szczeniaka i jego dobrego wychowania. Należy wprowadzić jasne zasady panujące w naszym domu i zawsze je przestrzegać.

Nie wolno na siłę wyrywać szczeniakowi zabawek z pyszczka, kiedy nie reaguje na komendę „puść”, gdyż będzie to przyczyną agresji terytorialnej (będzie bronił swoich zasobów). Zamiast tego powinniśmy podać mu inną interesującą rzecz (metoda wymiany), dzięki której odda nam swoją „zdobycz”. Może być to inna zabawka lub najlepiej kawałek mięsa. Dzięki temu pies zrozumie, że pilnowanie „swoich” rzeczy nie ma sensu, bo w zamian za nie może dostać coś o wiele lepszego. Podczas „wymiany” należy używać komendy „puść”.

Nie możemy pozwolić psu na witanie się z nami podczas „wspinania się” na tylne łapy. Owszem, dopóki piesek będzie mały, nie będzie nam to przeszkadzało. Pies nauczy się tak witać, gdyż głaskanie go będzie dla niego swoistego rodzaju nagrodą. Jednak kiedy dorośnie (a zwłaszcza, gdy jest do pies dużej rasy), będzie mógł stanąć z nami „oko w oko” - wtedy takie czułe przywitania zaczną nam przeszkadzać, jego masa nie będzie dla nas wcale „miłym ciężarem”. Właściciel odtrącający dorosłego psa, który wcześniej był nagradzany za takie przywitanie, może spotkać się po jakimś czasie z agresją. Dlatego już od początku nie możemy „litować się” nad „małym, słodkim szczeniaczkiem” i pochylać się, kiedy wita się z nami stając na tylnych łapach. Głaskać go należy tylko wtedy, gdy wszystkimi łapami stoi na ziemi.

Pozwalając psu spać na fotelu lub na łóżku, musimy zdawać sobie sprawę z tego, że uzna on to miejsce za „swoje” i może nie chcieć z niego schodzić, by ustąpić nam miejsca. Mały szczeniak nie będzie się opierał. Jednak dorosły pies może przejawić objawy agresji dominacyjnej i starać się pokazać nam „kto tu rządzi”. Owszem, jeśli już zezwoliliśmy na spanie pupila razem z nami na kanapie czy leżeniu na fotelu, musimy go również nauczyć schodzenia z niego na wydaną komendę. Aby tego dokonać, należy pokazać mu, że zejście z kanapy wiąże się z przyjemnościami – używając komendy „zejdź” rzucamy psu na podłogę smakołyk, który zachęci go do zejścia. Po jakimś czasie pies będzie wykonywał komendę bez nagrody, a my nie będziemy mieć kłopotu, by pozbyć się dodatkowego „lokatora” na kanapie.

• należy kupować tylko młodego psa (max 8 miesięcy) – starsze psy mają już swoje nawyki, których czasami nie zechcą zmienić,
• wychowywać psa należy od pierwszych tygodni jego życia, wykazując konsekwencje, wyrozumiałość i przyjaźń,
• nie wolno stwarzać sytuacji, w których pies mógłby poczuć się zagrożony.
eve69
magda, ona nie jest agresywna, poprostu namieszaliscie jej w glowie
ona spi z panem, jest suka alfa, Ty i dzieci jestescie nizej od niej w hierarchii. Do tego pewnie jest nerwowa i po przejsciach i kaszanka gotowa.
Po pierwsze wywalcie psa z panskiej sypialni, musi miec swoje miejsce, takie w ktorym bedzie miala spokoj. To ze ona szaleje w towarzystwie A. potwierdza to, o czym pisze - i przede wszystkim pan bedzie musial jej spokojnie pokazac ze jest ostatnia w hierarchii
W necie jest duzo na temat ustawiania relacji z takim psem,poszukac Ci czegos? Sa tez fajne ksiazki, moge Ci podeslac.
Ogolnie, mysle ze przy konsekwentnym postepowianiu poradzicie sobie z problemem.
Psa, czlonka rodziny, nie pozbywa sie ot tak, zwlaszcza gdy jego zachowanie jest konsekwencja bledow wychowawczych.
szantrapa
eve, chyba mówisz podobnie jak mój A. Pokłóciłam się z nim wczoraj, poszliśmy spać obrażeni, on właśnie twierdzi, że Saba jego uważa za przewodnika stada i dlatego nas atakuje. Poszlo na noże bo w końcu spytalam dlaczego pies ma być ważniejszy niż nasze bezpieczeństwo, i czy to , że ja się boję nic już nie znaczy. Nie znam się na psach, nie umiem ustawić psa, te, z którymi miałam do czynienia, były bezproblemowe icon_sad.gif Nie stać mnie na szkolenie. Chyba faktycznie pozostaje mi poczytać co znajdę w necie. Ale nawet nie wiem czego szukać. Mariola dzięki za to co wyszukalaś icon_smile.gif
Pogoda
magdainpolnad eve mnie uprzedziła - podpisuję się pod jej "diagnozą" rękami i nogami. Wasza suka ma "poukładaną" bardzo wyraźnie hierarchię ważności: Ona jest samicą Alfa, twój mąż jest samcem Alfa. Obydwoje są parą rządzącą stadem. Ty i dzieci jesteście członkami stada, które podlegają ich władzy. Dlatego was "ustawia". Ona nie "atakuje" i nie wyraża "agresji" wobec was. Ona pilnuje porządku i dyscypliny w swoim stadzie, wśród swoich "poddanych". Ma jak najbardziej dobre intencje...

To co trzeba zrobić, to zmienić hierarchię w stadzie. Twój mąż (I NIKT INNY) musi dać suce jasny komunikat, że to TY jesteś samicą dominującą - samicą alfa. Suka powinna być wręcz omegą, czyli jednostką o najniżej w hierarchii, chociaż do tego trudniej doprowadzić. Przejęcie władzy przez Ciebie nie powinno być BARDZO trudne, ale wymaga zaangażowania, pracy i stanowczości od męża. Nie mam w tej chwili dostępu do żadnej fachowej literatury,m która mogłaby wam pomóc, ale jestem pewna, że w internecie można znaleźć na ten temat obszerne materiały, albo skontaktować się choćby przez fora internetowe z psim psychologiem, który będzie mógł wam w kompetentny sposób wytłumaczyć, jak należy przeprowadzić taką zmianę hierarchii w stadzie, żeby była trwała i skuteczna.

I przepraszam za prywatę, ale ja na prawdę jestem chyba kosmitą - krew mnie zalewa jak czytam teksty w stylu: "Pies zaczyna być problemem, to natychmiast musisz się go pozbyć!" DLA MNIE to tak samo jakby się pozbyć dziecka, bo zaczęło rozrabiać, pyskować, gryźć etc. ... icon_confused.gif

eve69
magda zobacz tu
http://tresura-psa.zlotemysli.pl/
http://pies.onet.pl/12889,13,16,czy_psu_po...ie,artykul.html

to ze suka jest w stosunku do Was ok gdy A nie ma to dobry znak,znaczy ze jeszcze nie jest pewna swojej pozycji jako ala tylko paradoksalnie Twoj maz ja wzmacnia i nakreca. Z tego co napisalas mam wrazenie, ze on jest zadowolony z sytuacji-(?), ale to jest po rpostu niemadre - zdrowe relacje w rodzinie zawsze opieraja sie na tym ze pies jest ostatni w hierarchii, dla samego zwierzaka tez jest do lepsze. Jesli suka uzna Cie za alfa, automatycznie zaakceptuje dzieci jako nietykalne, potomstwo przewodnika icon_wink.gif

nie denerwuj sie bo to nic nie daje, pogadaj z A czy chce zebyscie dlugo i szczesliwie zycli ztym psem- bo jesli tak, musicie razem nad tym popracowac, a wiekszosc pracy - zwlaszcza na poczatku - tak jak napisala Pogoda, nalezy do niego. NIe mozecie tego zostawic tak jak jest, bo suka w koncu mocniej klapnie zebami.

Pogoda, nie potraie ocenic czy jestes kosmita, ale ja rowniez uwazam oddawanie zwierzat bo sprawiaja problemy - w dodatku problemy wynikajace ze zlego wychowania za przegiecie. Decyzja o wzieciu psa ma swoje konsekwencje- zwierzeciem trzeba sie opiekowac nie tylko gdy jest bezproblemowa kuleczka. Przy ludziach tez trwamy nie tylko bo jest fajnie i milusio ale rowniez mimo wszystko,
sdw
Taaa, tylko człowiek nie nie zagryzie mi dziecka. Jesli zaś jakikolwiek człowiek stanwiłby realne zagrożenie dla moich dzieci uciełabym kontakty w trybie natychmiastowym. Nie zaprowadziłabym do psychologa tatusia-pedofila tylko wywaliła z domu na zbity ryj. I jeszcze d.upsko skopała. O psychologu mogłabym myśleć wowczas, kiedy moje dzieci byłyby bezpieczne.
Nie zastanawiałbym się w pierwszej kolejności czy regularnie tłuczący mojego syna kolega ma problemy psychologiczne tylko po pierwsze nauczyłabym swoje dziecko się bronić a jeśliby tylko sytuacja pozwoliła ucięłabym znajomość.
Gdyby moja matka stanowiła zgrozenie dla moich dzieci, przestałabym widywać sie z matką w towarzystwie dzieci. Babcia mogłaby wnuków więcej nie zobaczyć.
Itd, itp...

Madzie pies zostal przydzielony z dobrodziejstwem inwentarza. Zostal wychowany tak, nie inaczej i teraz stanowi zagrozenie. Na miejscu Magdy zażądałabym reakcji natychmiastowej. Albo zrobi pan mąż coś z psem albo włala. Do widzenia psie.

Pogoda
Wiolontela - W moim odczuciu, żaden z podanych przez Ciebie przykładów nie przystaje do sytuacji. Po prostu ty "umieszczasz" zwierzę w innym miejscu w rodzinie niż ja... Stąd różnica opinii icon_wink.gif. Ja wiem, że jestem w swoim podejściu raczej odosobniona i nie domagam się nawet zrozumienia icon_wink.gif. Po prostu wyrażam swoje zdanie, tak dla "przeciwwagi", żeby zaznaczyć, że są ludzie, którzy mają takie jak ja podejście...

Przykład, który DO MNIE przemawia: Masz dwójkę dzieci. Jedno zaczyna się zachowywać agresywnie w stosunku do drugiego. Gryzie, bije itp. Pozbywasz się agresywnego dziecka czy szukasz pomocy?

Przykład MOIM ZDANIEM adekwatny do przypadku Magdy: Masz swoje dzieci. Jakiś czas temu przygarnęłaś (nie ważne z jakiego powodu) inne dziecko. Opiekujesz się nim już jakiś czas, ale zaczęło sprawiać problemy, zachowywać się agresywnie wobec Twoich biologicznych dzieci. Co robisz? Bez mrugnięcia okiem pozbywasz się przygarniętego dzieciaka, bo Twoje biologiczne ważniejsze? Czy najpierw jednak szukasz dla niego pomocy i próbujesz rozwiązać problem?

Mika
Pogoda - pies to nie człowiek,nie syn,nie córka,ba- nawet nie dalsza rodzina
zwierzę NIGDY nie będzie takie jak człowiek dlatego nie może stać na równi z nim-inna psychika,inne geny,inne zachowania
tyle,że ludzie przyzwyczaili się to tego,że udomowionych jest najwięcej psów i kotów dlatego są im bliższe
są tacy co kochają konie,krowy,indyki czy świnie - nikt nie porównywałby tych zwierząt do rodziny/dziecka,nikt nie radziłby żeby właściciel poszedł z agresywnym prosiakiem do psychologa czy na tresurę
a dlaczego nie? właściciel świni pewnie traktowałby ją tak samo jak psa czy inne zwierzę domowe
ale to już nie takie "popularne"

mogę psa porównać do przyjaciela,dobrego kolegi (jak pisała Wiola) ale nigdy do syna czy córki - to nie człowiek
więc akurat przykłady Wiolonteli były bardziej trafione jak Twoje z własnymi dziećmi
póki coś nie jest człowiekiem nie może stać na równi z nim
czemu tak chętnie niektórzy wywyżaszają psy? może się zniżą i do nich zaczną porównywać?
czemu nie działa to w obie strony? chcieliby żeby pies był rodziną,dzieckiem itp a może oni staną się częścią stada w imię tak wielkiej i wspaniałej miłości jaką deklarują do czworonogów icon_wink.gif

mam świnkę morską -gdybym napisała pod jej adresen to co Ty o psach to dziewczyny by z krzeseł pospadały ze śmiechu i myślały,że mi na mózg padło icon_wink.gif
mam kotkę -uwielbiam ją (z wzajemnoscią) ale nigdy bym jej nie porównała do swoich dzieci
Psi
Mika ale ludzie dla psa są jak najbardziej częścią stada i wbrew obiegowym opiniom większość ich zachowań wynika z prawidłowo, bądź nieprawdłowo ustawionych stosunków w tymże stadzie, nie z błędnie przypisywanych im ludzkich emocji, czy osławionej "nieprzewidywalności". Ja chyba jestem kosmitką do kwadratu (i szczerze mówiąc mało mnie obchodzi, czy ktoś spadnie z krzesła czy nie) ale totalnie nie umiem ogarnąć tego poczucia wyższości i wyjątkowości z racji bycia człowiekiem. Ktoś nie jest człowiekiem, nie może stać się mi bliższy niż inny człowiek? Mi na przykład absolutnie mieści się w głowie, że ktoś mógłby traktować świnię, czy kurę jak członka rodziny....normalność jest względna i dla każdego może oznaczac co innego, jeśli tylko swoim zachowaniem nie czyni nikomu krzywdy. Dla mnie moje psy są ważniejsze niż znajomi, czy nawet dalsza rodzina (ale to pewnie wynika z faktu, że dalsza rodzina nie jest mi tak bliska jak przyjaciele) i nic niesamowitego w tym nie widzę. To są żywe, rozumne (oczywiście na swoim poziomie) istoty, które sa całkowicie ode mnie zależne.

Jestem tez w stanie wyobrazić sobie co czujesz, piszac, że jeśli tylko zwierze stanowi najmniejsze zagrożenie dla Twoich dzieci, pozbywasz się go z domu. Nie rozumiem jedynie, czemu swój pogląd na sprawę uznajesz za jedyny słuszny, a osoby o innym stosunku do zwierząt (nieco bardziej świadomym przede wszystkim) traktujesz jak kosmitów? Bo tak naprawdę Mika, Twoje zdanie na temat psa w domu jest dość klarowne i wcale nie mało popularne i także zrozumiałe...ale jego podłożem jest przede wszystkim niewiedza, nieznajomość psiej psychiki, pewnych prostych zależności. Nie atakuję Ciebie, takim brakiem wiedzy wykazuje się spora część polskiego społeczeństwa. Całkowicie chybione wydaje mi się natomiast dyskutowanie z poziomu eksperta, z osobami, które trochę więcej o tym wiedzą.

Ja się także całkowicie przychylam do zdanie Eve. Nie mam czasu teraz, żeby przeczytać artykuły polecone przez Eve wiec może się zdubluję ale przede wszystkim podstawy. Ty bądź konsekwentna i nigdy psu nie ustępuj. Piszesz, że jest posłuszna i wykonuje Twoje polecenia i to generalnie bardzo dobry znak, natomiast jeśli czasem zdarzy jej sie "ogłuchnąć", czy nie reagować to spokojnym, acz stanowczym tonem wydawaj komendę co chwila (robiac jednak odstepy), aż wykona Twoje polecenie. Nie może być sytuacji, w której ona Ciebie zignoruje. Nigdy nie karm jej np sama jedząc, nie dziel się z nią jedzeniem, nie rzucaj jej nic jak gotujesz czy kroisz. Poza swoimi posiłkami suka nie może dostawać od Ciebie pożywienia na zasadzie smakołyków. Karm ją po tym jak Wy zjecie, nie dawaj jej posiłku równolegle, czy też przed Wami. Tak jak Dziewczyy napisały najważniejsza jednak bedzie rola A. Kiedy suka zaczyna reagować nerwowo, A. musi natychmiast stanowczym tonem ją uspokoić ("Nie!", "Nie wolno!" - cokolwiek w tym stylu) i tak az do znudzenia. Nie wolno dopuszczać do sytuacji, w której ona reaguje nerwowo, a A. to ignoruje i dalej bawi sie z dziewczynkami. Nie może spać z Wami w sypialni, czy łóżku, musi mieć własne posłanie i własny kąt, w którym bedzie sie czuła bezpiecznie i bedzie miała spokój. Jesli suka idzie do posłania, to dziwczynki nie mogę jej przeszkadzać....posłanie to jej azyl i nikt jej tam nie powinien nachodzić. Kiedy wychodzicie z sunią z domu, najpierw wychodzicie Wy, później ona. Podobnie z wchodzeniem do domu. Wszystko w przypadku takiego psa musi sie odbywac baaardzo spokojnie, łagodnie, a jednocześnie stanowczo. Nie krzyczcie,nie podnoście za mocno głosu ale wszystkie komendy wydawajcie krótko, wyraźnie i zdecydowanym tonem.

Magda napisz jeszcze dokładnie jak wyglądają reakcje suni? Bo z Twojego opisu nie jestem pewna, czy to aby na pewno nerwowe reakcje, czy zabawa? Czy ona podskakuje góra-dół i głośno szczeka? Czy nie rusza sie gwałtownie i szczeka, czy tez powarkuje? Zdarzyło jej się wystawiać zęby, czy opuszczać uszy w trakcie reacji? Ogonem macha wówczas powoli i raczej lekko opuszczonym, czy normalnie energicznie? Ona jest ogólnie spokojnym typem, czy raczej nadpobudliwym?
Mika
Psi -całe życie miałam psy,całe życie były tak samo wychowywane,w tam samym otoczeniu i mimo mojej wielkiej do nich miłości umiałam rozgraniczyć psa od ludzi - każde ma inne miejsce w przyrodzie
o dziwo krzywda im się nie działa i były "normalne" icon_wink.gif
jeden raz trafiła mi się sztuka która w widoczny sposób była zagrozeniem dla moich dzieci -dla mnie taki pies to jak przestępca -można resocjalizować ale większosci przypadków wróci na drogę przestępczą
jakdziecko z ADHD -mozna z nim pracować,można stwarzać lepsze warunki ale to zawsze będzie dziecko z ADHD (nikogo nie chciałam urazić,chodziło mi o samo zjawisko chorobowe)
Nie wiem jak Ty,ale akurat ja mam takich przyjaciół i znajomych przed których nie postawiłabym żadnego nawet najbardziej kochanego zwierzaka,ale mnie oni i jako ludzie i jako osoby mi bliskie są dla mnie wazniejsi

CYTAT
Jestem tez w stanie wyobrazić sobie co czujesz, piszac, że jeśli tylko zwierze stanowi najmniejsze zagrożenie dla Twoich dzieci, pozbywasz się go z domu.

jeśli mam ryzykować miedzy nieobliczalnym zwierzęciem,a życiem moich dzieci to sie go pozbędę
za to mieszkam z kotem i świnką które są dla mnie i Jaśka zagrożeniem kontrolowanym -mamy uczulenie na kota i ataki astmatyczne przy śwince -ale wiemy co robić żeby tego uniknąć,bierzemy leki żeby uczulenie nam niedokuczało,żebyśmy nie dusili się przy prosiaku
niestety przy psie nie da się przewidzieć kiedy mu odbije i agresja wróci
a nie da się całe życie kontrolować żeby odruchowo ręką nie machnąć ani nie wyobrażam sobie w imię spokoju psa wyrzec się zabaw,ganiania,zmusić dzieci do "nie krzyczenia",przestać się wygłupiać z mężem czy robić inne rzeczy które mogą się "nie podobać" psu
dlatego to pies/kot będzie podporządkowany mnie,a nie ja psu/kotu
dlatego mój kot wylatuje z domu kiedy przyjeżdża do mnie alergik jeszcze bardziej uczulony ode mnie i dlatego suka babci siedzi z łazience kiedy są u niej moje dzieci-obaj synowie mają na nią uczulenie (o dziwo jamnik) poza tym młodszy ma fazę "boję się"
w imię życia i zdrowia moich dzieci jestem w stanie poświęcic wszystko co tylko możliwe żeby je uchronić -taka moja rola

rozumiem,że jeśli pies jakiegoś psiarza pogryzie jego własne dziecko to ów psiarz ze łzami w oczach najpierw sprawdzi czy czworonogowi nic nie jest a potem własnemu dziecku? a później pewnie to dziecko poniesie koneskwencje,bo przecież agresja psa to zawsze wina człowieka ...

CYTAT
Mika ale ludzie dla psa są jak najbardziej częścią stada i wbrew obiegowym opiniom większość ich zachowań wynika z prawidłowo, bądź nieprawdłowo ustawionych stosunków w tymże stadzie, nie z błędnie przypisywanych im ludzkich emocji, czy osławionej "nieprzewidywalności
".
pies jako istota niższego rzędu może sobie myśleć,że człowiek to jego stado,ba -może to być nie tylko człowiek ale jakiekolwiek inne zwierzę
tylko nie zapominajmy,że to NIE działa w obie strony a Tarzan to tylko bajka icon_wink.gif
eve69
Mika, ale to oczywiste ze pies to pies i nikt nie pisze zeby sie mu podporzadkowywac, przeciwnie.
To co sie dzieje u Magdy w domu wynika z bledow Jej i Jej partnera - w zasadzie mozna powiedziec, ze Oni psa tak wychowali.
I ta sunia nie jest agresywna. Trzeba z nia popracowac i tyle, Jesli sie tego zaniecha, moze - w przyszlosci byc potencjalnym zagrozeniem.
Nie zmienia to faktu ze jestesmy odpowiedzialni za to, co oswoilismy - a zwierze to nie zabawka, nie przedmiot ktory mozna oddac/wyrzucic. I fakt ze ktos kocha/szanuje zwierzeta, uwaza je za czlonkow rodziny nie oznacza automatycznie ze jest oszolomem ktory stawia psa czy kota wyzej niz rodzine.
Pogoda
CYTAT
Pogoda - pies to nie człowiek,nie syn,nie córka,ba- nawet nie dalsza rodzina


DLA MNIE - Jest. Nie każę nikomu podzielać mojego zdania. Ale w mojej świadomości właśnie TAK to wygląda.

CYTAT
nikt nie porównywałby tych zwierząt do rodziny/dziecka


Mika wstaw sobie, że ja właśnie jestem ten Twój NIKT - bo dla mnie mój pies to członek rodziny. On jest mi bratem a ja jestem członkiem jego stada. Zgodziłam się na to, by moja rodzina była Jego stadem w chwili, kiedy go brałam pod swój dach. Ode mnie zależy jednak, czy to stado będzie funkcjonowało w sposób sprawny i bezpieczny dla wszystkich - i psa i ludzi, ponieważ to ja jestem człowiekiem - istotą podobno bardziej inteligentną.
Nie mam prawa tak uważać? Nie "wywyższam" zwierząt. Traktuję je na równi z nami.
Nigdzie nie pisałam, że Magda ma poświęcać bezpieczeństwo swoich dzieci w imię dobra psa. Wręcz przeciwnie. Nikomu tu nie chodzi o to, żeby stawiać psa "ponad ludźmi". Napisałam jedynie, że powinno się najpierw spróbować psu POMÓC, opanować jego błędne pojęcie o rodzinnej hierarchii - bo jest to do zrobienia - a dopiero potem, gdyby z jakichś dziwnych powodów się nie udało, myśleć o "pozbyciu się" psa z domu. Na razie, z tego co pisze Magda wystarczy wobec psa mądre i stanowcze zachowanie, oraz zmiana "złych nawyków" w rodzinie, aby wszystko wróciło do bezpiecznej normy.

I powtarzam jeszcze raz: To jest MOJA subiektywna opinia. Nikomu nie karzę się z nią zgadzać, ani nawet rozumieć icon_wink.gif.
Psi
Mika Ty możesz stawiać Panią z warzywniaka, którą widujesz raz w tygodniu ponad Twoim psem/ kotem, a ktoś inny może traktować psa czy kota, jak członka rodziny. Niekoniecznie któraś z tych osób musi zostać uznana za kosmitę i oszołoma. Ludzie są różni po prostu i różnie odnoszą się do zwierząt...
Zabierasz głos w kwestii problemów wychowawczych z psami zawsze udzielając jednej i słusznej, Twoim zdaniem porady : "pozbyć się nieobliczalnego oszołoma". To czy ktoś traktuje psa jako członka rodziny, czy nie, to jego sprawa i w wątku, w którym ktoś prosi o konkretne porady niekoniecznie ta kwestia musi być roztrząsana po raz setny. Każdy pies jest inny, każdy właściciel inny....to, że Twoja suka, która zapewne dalej była źle prowadzona zaatakowała Twoją córkę, nie oznacza, że zrobi to suka Magdy, która zamierza, jak widać wcielić w codzienne życie z psem kilka prostych zasad. Pozbycie się tej suni, na TYM etapie byłoby wszystkim, tylko nie rozwiązaniem problemu.
Pogoda
dziękuję, Psi... icon_wink.gif
Lutnia
Ja jeszcze dopiszę tylko, że najlepszym sposobem na ustawienie sobie psa ( i nawiązanie z nim fajnych relacji) jest wymaganie, wydawanie komend i nagradzanie.

Magda - nie wiem, czy suka zna komendy, czy trzeba ją dopiero ich nauczyć. Jeśli zna - super, na początek wystarczy zwykłe "siad". Przed podaniem psiej miski, mówisz "siad", suka wykonuje polecenie - dostaje (od Ciebie) jeść. Jeśli nie zna polecenia dobrze - to ćwiczysz je z nią (z przysmakiem w dłoni) - jeśli nie masz pojęcia, jak zrobić to dobrze, polecam serdecznie książkę Zofii Mrzewińskiej "Po obu końcach smyczy" lub jakąkolwiek inną jej książkę (jeśli chcesz, mogę Ci pożyczyć).

"Mizianie się z psem", głaskanie - jest tylko po wykonaniu jakiejś komendy (w nagrodę), zabawa - to samo. To świetnie pokazuje psu, że nie jest pępkiem świata, że jeśli chce uzyskać korzyść (smakołyk, zainteresowanie, zabawę) , musi być posłuszny i podporządkowany. Gdy będziesz nad tym pracować, Twoja pozycja automatycznie wzrośnie.


Mój pies był uroczym olbrzymem, który wlazł mi na głowę nie wiem kiedy. Dość szybko udało mi się go "opanować". Teraz jest cudnie.

Twój A na pewno nie może nie reagować, gdy suka usiłuje Was (Ciebie, dzieci) dyscyplinować. Ma zostać zganiona (nie siłowo! słownie) - przez niego.
On może sobie być na czele hierarchii, Ty jednak jesteś zaraz pod nim.

P.S. aaaa... dopisuję się do klubu osób, dla których pies jest członkiem rodziny icon_smile.gif

Edit:

Magdo, wklejam link do forum, gdzie porad udziela również p. Zofia (nick: Mrzewinska), dział "Wychowanie"
http://www.dogomania.pl/forum/f30/
Polecam lekturę wątków, choćby tylko tych trajtujących o agresji http://www.dogomania.pl/forum/f412/
Użytkownik usunięty
Magdo Kochana... Dziewczyny napisały już chyba wszystko. Sunia się pogubiła. Myśmy doprowadzili do podobnej sytuacji parę lat temu... i tak nas bawiło, jak nasza jamniczka warczała na mnie, kiedy usiłowałam się zbliżyć do mojego Męża... Wpuszczała mnie do łóżka, ale starannie pilnowała, żebym nie przekraczała "mojej" połowy. Kiedyś wściekaliśmy się z Michałem, szarpaliśmy się na żarty i kiedy szala przechyliła się na moją stronę (powaliłam męża na ziemię), suka ugryzła mnie w nogę dość konkretnie. Tzn. nie rozcięła mi skóry, ale miałam solidnego krwiaka... Wtedy zdaliśmy sobie sprawę, że coś schrzaniliśmy... Skonsultowaliśmy się z osobą, która od lat szkoli psy, nabyliśmy kilka książek i odkręcaliśmy powoli sprawę. Dziś Gumka to stonowana, dziewięcioletnia suka, która doskonale rozumie, że to JA jestem suką alfa (ślicznie brzmi, nieprawdaż? icon_biggrin.gif), a ona w hierarchii stoi najniżej. Dziewczyny napisały Ci, co robić. Faktycznie, Twój A. ma w tym olbrzymi udział, więc zrozumienie przez niego całej sytuacji jest bardzo ważne.

Magda, jeśli chcesz, pożyczę Ci kilka mądrych książek na temat psich zachowań. Nie ma najmniejszego problemu! Może podsuń je A.? Powinno mu to dać do myślenia, bo obecna sytuacja nie jest dobra ani dla Was, ani dla Waszego psa.

Mika, co do Twoich wypowiedzi, to odnosić mi się już naprawdę nie chce. Masz rację co do mojego zdania na temat sytuacji Twojej suki. Roztrząsałyśmy to ileś razy i nie widzę powodu roztrząsania tego po raz kolejny. Psi bardzo mądrze Ci napisała. Moja wykładowczyni zwykła mawiać "trzeba wiedzieć, żeby widzieć". Ty nie chcesz widzieć, Twój ból. Tylko nie próbuj nawracać świata wedle metody "o ludu podrzędny".

Przyjmiecie mnie do klubu kosmitów, dla których pies jest członkiem RODZINY? icon_smile.gif
Pogoda
Jeeeeeee.... Mamy swoje własne TWA!!!! 04.gif 04.gif 04.gif 04.gif 04.gif
szantrapa
Ja czytam, czytam wszystko i jestem Wam niezmiernie wdzięczna. Ale napisze na spokojnie chyba dopiero jak minie ten szał świąteczny. Próbuję właśnie wykroić pierniczki a dziewczyny się zabijają icon_sad.gif Pies śpi icon_razz.gif. Napisze jak znajdę dłuższą chwilę spokoju. Dziękuję Wam kochane.
Mafia
Nie twierdzę, że trzeba się pozbyć psa od razu, ale widzę tu zasadniczy problem. Chodzi mi o A. Dopóki on nie zauważy problemu, to teorie na temat nauczenia psa czegokolwiek pozostaną teoriami, a suczka będzie zagrożeniem dla Magdy i dziewczynek. Gdyby A nie dał się przekonać, to szukałabym jednak innego domu dla suni, niestety. Ponieważ to właśnie A. musi tak naprawdę pokazać kto w domu rządzi i jaka jest hierarchia, bez tego nic się nie uda.
Mika
hmmm problem polega na tym,że ja NIE nawracałam NIKOGO
nie mówiłam Magdzie,że ma psa wywalić,oddać czy zostawić -to Jej wybór
problem polega na tym,że to właśnie WY uznajecie swoje racje za jedyne,święte i najlepsze nie biorąc pod uwagę faktu,że ktoś może myśleć inaczej
w/g waszych słów ja muszę przyjąć do wiadomości to co wy piszecie -to czemu nie działa to o obie strony?
wy może nawracać,pouczać i jest ok,ale jeśli ktoś pisze o czymś innym to już jest be?
punkt widzenia zależy od punktu siedzenia-ja nie mogę ocenić was,wy nie możecie ocenić mojego zachowania-z prostej przyczyny-nie znacie ani mnie ani historii moich zwierzaków
w przypadku psiarzy jedno tylko rzuca się w oczy - WIELKI brak tolerancji dla wszystkich myślacych inaczej niż oni
wasza racja jest jedyna,święta i bezwzględna
dla mnie to akurat MOJA racja była najważniejsza,bo nie pozwolę żadnemu człowiekowi skrzywdzić moich dzieci,a tym bardziej zwierzęciu nie pozwolę
i to mój osobisty wybór
mam prawo mieć obawy,mam prawo się bać
bo może się okazać,że pies sie nie zmieni i podgryzanie skończy się ciężkim pogryzieniem
i co wtedy?
co byście napisały Magdzie gdyby napisała,że suka rzuciła się na Lu (tfutfutfu)?
opieprzyłybyście Ją?
na 99% wiem kto byłby hipokrytką i po głowie Ją głaskał
tak samo jak na 99% wiem,że gdyby to była inna dziewczyna zlałybyście jej głowę za bezmyślność i złe wychowanie psa
bo przecież "to nie pies jest zły tylko człowiek go źle wychowuje"
to hipokryzja .....
Użytkownik usunięty
CYTAT(Mika @ Mon, 22 Dec 2008 - 10:50) *
bo przecież "to nie pies jest zły tylko człowiek go źle wychowuje"
to hipokryzja .....


Nie Mika. To nie jest hipokryzja. To jest FAKT icon_smile.gif Pies, jak sama twierdzisz, jest zwierzęciem od nas całkowicie zależnym. To, jak będzie zależy od człowieka. Począwszy od poczęcia psa o konkretnych predyspozycjach, poprzez świadomy wybór osoby, która takiego psa nabywa, aż do wychowania szczenięcia na dorosłego osobnika. Pies jest stworzeniem myślącym i czującym, w związku z czym jasnym jest, że MOGĄ się pojawić problemy. Mniejsze, większe... Moja suka np. wciąż ma problemy z czystością w domu. Krótko mówiąc, sika w niekontrolowany sposób. Nie zagraża nam to absolutnie, ale ja do mopa już przyrosłam. I wierz mi, nie raz słyszałam mega "mądre" rady... Mam też w domu sukę, która poszła jako szczenię do - wydawałoby się - cudownego domu. Przeszła piekło. Do dziś walczymy z jej strachami, kosztuje mnie to strasznie dużo czasu, sił i... czasami opadają mi ręce. Jak wczoraj, kiedy Bajka rozpruła mi kołdrę, poszewkę i obróciła poduszkę w perzynę... Wiem dlaczego... W pokoju bawiła się trójka dzieci. Piszczały i krzyczały, bo były dinozaurami i napadały na inne dinozaury... Ona nie mogła temu zaradzić, a nie umiała tego ogarnąć... więc... Widzisz Mika, posiadanie zwierzęcia jest u*****liwe. Wymaga zaangażowania, nakładu sił, czasu, pracy i pieniędzy. I stawia przed nami wyzwania. Dlatego właśnie począwszy od wyboru psa, poprzez jego wychowanie, a skończywszy na jego codziennej "obsłudze" potrzebna jest pewna WIEDZA. Którą nasze społeczeństwo wedle swej świadomości ma w genach... Efekty są widoczne... niestety.

Widzisz Mika... to jest sytuacja bardzo podobna do tej z biciem dzieci. Dzieci się NIE bije. A i tak gros obywateli uważa, że takie tam... klapsy... są NIEODZOWNYM argumentem "porządnego" wychowania. Wiem, bo sama tak kiedyś myślałam. W tej chwili WIEM, więc WIDZĘ...
Mika
jak zwykle czytasz co chcesz i jak chcesz
hipokryzja dotyczyła waszej REAKCJI na to samo "przewinienie" ale w wykonaniu różnych osób
i nie odwijaj kota ogonem
jak zwykle ...
eve69
Mika, ja nie kumam o co Ci chodzi?
Jaka hipokryzja, kogo po glowie?
Ja kazdemu napisalabym to samo w takiej sytuacji, nikogo nie nawracam, mam spore doswiadczenie ze zwierzetami wiec staram sie nim podzielic. A ze zwierze nie jest rzecza i ze jestesmy odpowiedzialni za to co oswoilismy, ze zwierzeta maja psychike, uczucia, to nie jest opinia, tylko fakt. NIkt nikogo nie zmusza do brania zwierzat pod swoj dach. A w momencie gdy sie zdecydujesz, stajesz sie za owo zwierze odpowiedzialna. I tyle.
Pogoda
Mika - Tu nie chodzi o "tolerancję dla odmiennych poglądów". Ja jak najbardziej toleruję i szanuję osoby, które traktują zwierzęta jak istoty podrzędne człowiekowi. Każdy ma prawo układać sobie świat jak chce i mieć takie a nie inne poglądy. Do czasu, kiedy te poglądy nie są przyczyną działań, które krzywdzą innych - w tym zwierzęta.

Toleruję osoby, które traktują psa jak przyjaciela, pomocnika, "pracownika". Toleruję ludzi, którzy wyznają teorię "człowiek panem świata i wszystkie zwierzęta i rośliny są mu podległe".
Nie toleruję jednak ludzi, którzy traktują zwierzęta jak zabawki, przedmioty, maszyny do pracy, zapominając o tym, że one mają układ nerwowy, więc czują ból, mają rozum, więc myślą, CZUJĄ, odbierają emocje, zakładają "rodziny", przywiązują się i tak dalej i tak dalej. Szczególnie, kiedy takie osoby obracają swój światopogląd w czyn, krzywdząc zwierzęta.

W tym konkretnym przypadku doradzanie Magdzie, żeby pozbyła się psa jest jednoznacznie złe i szkodliwe. Przede wszystkim dla psa, ale dla Magdy i jej rodziny również. Pies sprawia kłopoty, rzeczywiście. Ale da się te kłopoty opanować w sposób, który nie wyrządzi nikomu krzywdy - ani zwierzęciu ani rodzinie. Osoby kompetentne podają bardzo konkretne porady, źródła wiedzy i sposoby na rozwiązanie problemu. To nie są poglądy, tylko fakty. Ty masz poglądy na temat psów i ich zachowań, ale nie są one w żaden sposób faktami, a jedynie Twoją prywatną opinią, do której masz pełne prawo, oczywiście. Niemniej jest to opinia nie poparta żadnymi naukowymi dowodami. Nie miej więc pretensji, kiedy osoby, które dysponują fachową wiedzą, lub podpierają się w swoich wypowiedziach źródłami fachowej wiedzy Twoje opinie konfrontują z rzeczywistością.
Mika
Pogoda-resocjalizacja też zakłada,że pomoże
a w wielu przypadkach pomaga na krótko lub nawet w ogóle
ja nie radzę oddania psa,a daleko posuniętą ostrożność
bo nigdy nie wiadomo kiedy i jak pies zareaguje
tym bardziej,że jest na stałe w domu,Magda ma dwójkę małych dzieci i nie za wiele czasu żeby mieć oczy na około głowy,a mąż (który z waszych rad powinien przejąć główną "tresurę") pracuje cały dzień
i w/g mnie osobą dominującą powinna byś właśnie ona -dlatego,że przebywa najwięcej w domu i to Jej pies powinien się słuchać w pierwszej kolejności
zdarza się,że psy reagują sprawnie na głowę stada,a resztę tylko tolerują
Pogoda
Widzisz Mika - i znów wypływa Twoja niewiedza w temacie. A jak dziewczyny zwróci Ci na to uwagę, to się oburzysz... Ja wiem, że masz dobre chęci. Ale czasem dobre chęci to za mało.
Psi
Mika to, że wydaje Ci sie, ze gdyby ten post napisała inna osoba, reakcja byłaby inna, to chyba trochę za mało, żeby kogoś posądzić o hipokryzję? Na post każdej innej Uzytkowniczki ja zareagowałabym tak samo. Gdybys Ty napisała post w takim tonie, otrzymałabyś dokładnie tę sama odpowiedź. Magda prosi o rady, opisuje problem, jeśli ktoś ma doświadczenie z psami, wiedze na ten temat stara się pomóc....tyle.

Mika nie dlatego Twój punkt widzenia jest dla "psiarzy" nie do przyjęcia, że mają taki humor, a dlatego, że w Twoich postach, w których zreszta wygłaszasz dość radykalne poglądy, nie pojawiają się kompletnie żadne argumenty merytoryczne. Widac prawdę mówiąc, że nie masz w tej konkretnej dziedzinie zbyt dużej wiedzy, nie masz świadomości z czego wypływa większośc psich zachowań. Żeby w jakiejś dziedzinie udzielać tak zdecydowanych porad, warto byłoby posiadać wiedzę na dany temat, warto byłoby poprzec swoje wypowiedzi jakimiś konkretnymi argumentami..."bo to nieobliczalny oszołom" to trochę za mało i rzeczywiście u osób znających psią psychikę nieco lepiej może wywoływac lekką irytację.
Psi
Przepraszam Pogoda, że Cię zdublowałam.....piszę sobie z doskoku i nie zauwazyłam, że dyskusja sie toczy na bieżąco 48.gif

Mika ale Twoim zdaniem suka Magdy jest odpowiednikiem przestępcy, który jest resocjalizowany?
Nic bardziej błędnego. W zasadzie wśród psów nie ma czegoś takiego jak resocjalizacja. Psia psychika jest nieporównywalnie mniej skomplikowana od ludzkiej i choć zwierzęta także mają emocje, to większość ich zachowań, które nam sie nie podobają nie jest patologią, a normalnym, w danej sytuacji zachowaniem. U psów patologia jest związana zazwyczaj z chorobą psychiczną i niestety w takich przypadkach najczęściej psa się usypia. Natomiast Ty z jednej strony podkreslasz, że pies to tylko zwierze, z drugiej strony oczekujesz od tego zwierzęcia aby myślało "po ludzku". To człowiek musi się nauczyć języka psa i poznac nieco jego psychikę, aby go dobrze prowadzić, nie pies ma się dostosowac do zbyt skomplikowanego dla niego toku myślenia ludzi.

Zachowania psie rzadko są nieprzewidywalne. Najczęsciej, osobie mającej wiedzę na dany temat jest stosunkowo łatwo przewidzieć co może zrobić pies.
Sam
Opuściłam wątek, a tu taka zagorzała dyskusja. Miło poczytać, nie będę więc powtarzała tego co napisała i Psi i Lutnia i Pogoda, chcę tylko do tego klubu gdzie zwierz to rodzina icon_wink.gif

Przepraszam Magda za zmianę tematu. Mądrze dziewczyny piszą, ale Ty to wiesz. Trzymam za Was kciuki, uda się icon_smile.gif
Ludek
To ja tez mogę dołączyć do TWA, gdzie pies jest członkiem rodziny icon_smile.gif
Pies jest taki jakim my go stworzyliśmy i zachowuje się tak jak my mu na to pozwalamy.

Uważam, że najpierw trzeba wyczerpać wszystkie możliwości (dziewczyny już o nich pisały), a dopiero jeśli nic nie skutkuje zastanowić się nad oddaniem psa.

Sama mam trudnego psa. Popełniłam wiele błędów wychowawczych i teraz zbieram żniwo.
Po pierwsze musiałam uwierzyć, że jestem w stanie zapanować nad psem i jego zachowaniem. Bardzo mi w tym pomogła Pani szkoleniowiec, przy której pies zachowywał się grzecznie i koleżanka, u której pies był przez 2 tygodnie i zachowywał się grzecznie, nawet w najbardziej ekstremalnych dla niego warunkach. Wcześniej myślałam, ze ten typ tak ma.

Teraz w momencie kiedy pies wykazuje niepożądane zachowanie, staram się skupić go na sobie prostymi komendami, które zna od zawsze np. siad, waruj, siad, waruj…oczywiście ją egzekwuję i nagradzam (smakołykiem, słowem, głaskaniem itp.). Robię to do momentu kiedy widzę, że pies złapał ze mną kontakt, a nie wykonuje tych komend czysto mechanicznie. To taka prosta metoda na odwrócenie uwagi od tego, co chciał wcześniej zrobić.
Lutnia
CYTAT(Ludek @ Tue, 30 Dec 2008 - 11:48) *
Po pierwsze musiałam uwierzyć, że jestem w stanie zapanować nad psem i jego zachowaniem. Bardzo mi w tym pomogła Pani szkoleniowiec, przy której pies zachowywał się grzecznie i koleżanka, u której pies był przez 2 tygodnie i zachowywał się grzecznie, nawet w najbardziej ekstremalnych dla niego warunkach. Wcześniej myślałam, ze ten typ tak ma.

Ha! To była pierwsza rzecz jaką zauważyłam icon_smile.gif
Psy, które są problematyczne (albo totalnymi szczylami -szczeniorami, które nic jeszcze nie potrafią) wystarczy, ze trafią w ręce kogoś, kto wie coś na temat psów (szkoleniowiec, osoba z dużym doswiadczeniem) i nagle, w ciągu sekundy okazuje się, że one to wszystko potrafią - mało tego, są świetnymi zwierzakami. Reagują na drobny ruch smyczą i idą przy nodze (gdy przy nas wolały się zadusić na śmierć, byle pociągnąć nas w upatrzone miejsce), zostają, siadają. "Szkolenie psów" tak naprawdę oznacza "szkolenie ludzi" icon_smile.gif

Wystarczy nauczyć się odpowiednio traktować psa, potrafić z nim "pogadać" - i problemy na ogół mijają. I wcale nie chodzi tu ani o rozpieszczanie ani o "twardą rękę", a raczej o kontakt, więź, jasność reguł i konsekwencję.
Sun
Magda, miałam zapytać wcześniej - jak to się skończyło? Znaczy, jak suka się sprawuje? icon_smile.gif
To jest wersja lo-fi głównej zawartości. Aby zobaczyć pełną wersję z większą zawartością, obrazkami i formatowaniem proszę kliknij tutaj.