Maluchy.pl logo

To jest uproszczna wersja wybranego przez Ciebie wątku
Czy można zrezygnować z karmienia piersią już w szpitalu?
Kliknij tutaj aby przejśc dalej i przeczytać pełną wersję


użytkownik usunięty
Chyba nie będę z różnych względów karmić piersią. Dlatego zastanawiam się, czy jeśli zrezygnuję z karmienia naturalnego, to w szpitalu powinnam mieć już przyszykowane mleko i butelki? Czy ktoś na własne życzenia nie chciał karmić i wie jak to wygląda? Jestem prawie pewna, że pozytywnych reakcji ze strony personelu nie otrzymam, ale chyba zabronić mi nie mogą prawda?
~just~
Oczywiscie, ze nie moga zabronic, co wiecej nie maja tez prawa krytykowac Twojej decyzji. Nie wiem jak jest z dostepnoscia mleka w szpitalu w Polsce, bo rodzilam za granica (tam nie bylo z tym problemu).
Dirty Diana
Zależy gdzie, ale są miejsca, w których podchodzi się do karmienia sztucznego normalnie i absolutnie nie utrudnia się tego kobiecie. Znam szpital, w którym przy wejściu jest wielki napis: " Karmienie dziecka jest sprawą wyłącznie matki. Każdą decyzję należy wspierać i szanować"(jakoś tak to leci).
Jeśli jednak możesz, pokarm maleństwo chociaż 2 dni. Wtedy dostaje najwięcej przeciwciał od matki, najwięcej potrzebnych składników.
Jeśli jednak nie możesz, życzę życzliwego, pełnego zrozumienia personelu. I wtedy musisz mieć swoje akcesoria. Niektóre szpitale zgadzają się tylko na oryginalnie zamknięte mleko, już rozrobione, w małych, szklanych butelkach.
kala101
U nas w szpitalu niestety bardzo sa nastawieni na karmienie piersią i kumpela która nie mogła sobie pozwolić na karmienie piersią miała duży problem, mój mąż dostarczał jej mleko tylko takie gotowe z bebiko w słoiczkach, miała swoje butelki i podawała mleko tak aby babki z personelu nie widziały bo raz jak zauważyły to wykład nieziemski jej robiły (nie tylko na temat korzyści y karmienia piersią) ona zaraz po wyjściu ze szpitala musiała wrócić do pracy (umowa o dzieło). Ja twierdze że każdy poinien mieć wybór ale wiem że w Polsce nie ma co liczyć na pomoc ze strony szpitala jeśli chodzi o mleko bo przecież ciagle kasy szpitale nie mają więc jeszcze mleka nie będą sponsotować icon_razz.gif:)
foczka_82
no tak, nie ma sie co dziwic, ze polozne, czy pielegniarki robia na ten temat wyklady, poprostu znaja sie na tym i uswiadamiaja
~just~
Uswiadomienie to jedno, wolny wybor drugie.
grzałka
w moim szpitalu było mleko i butelki, ale to szpital wybitnie nie wspierający karmienia piersią
A_KA
W moim szpitalu też było mleko i butelki. Mleko Hipp w słoiczkach, gotowe. Można było brać według uznania, podgrzewać dla dziecka i mu dawać. Nie wiem jak personel reagował na mamy, które z założenia karmić nie chciały, ja chciałam. Ale i tak Adama dokarmialiśmy dodatkowo, z różnych względów.

Jak leżałam w szpitalu z Adamem (10 miesięcznym) z ZUM - to też szpital sponsorował mleko (przeróżne mleka mieli do wyboru). Z tym, że mleko było przygotowywane raz dziennie, rano przez jedną babkę i potem w lodówce przechowywane. Wcześniej zbierali informacje ile mleka, w ilu porcjach będzie dana osoba potrzebowała.
W dodatku dawali też nawet obiadki w słoikach dla dzieci, które jeszcze nie jadały "normalnego" jedzenia szpitalnego.

Jully... może dobrze byłoby gdybyś zapytała o konkretny szpital. Jak widać wszystko od danej placówki zależy...
Rafaela
U mnie było tak że gdy przywozono mi córcie na karmienia to zawsze z gotowym mleczkiem w małej buteleczce ze smoczkiem hermetycznie zamknietym mimo iż karmiłam piersią poprostu nie zmuszali matek do niczego miałysmy tam wybór albo pierś albo butelka i wydaje mi się że tak powinno byc
użytkownik usunięty
A_KA no właśnie ja chyba będę rodzić w szpitalu, w którym duży nacisk kładzie się na naturalne karmienie (będę rodzić na Madalińskiego).

A jakie mleko podaje się takiemu maluchowi?
A_KA
CYTAT(jully @ Mon, 08 Nov 2010 - 19:20) *
A_KA no właśnie ja chyba będę rodzić w szpitalu, w którym duży nacisk kładzie się na naturalne karmienie (będę rodzić na Madalińskiego).

A jakie mleko podaje się takiemu maluchowi?


Ja rodziłam w Bródnowskim. Tam mieli podobne mleko do TEGO. Tylko bez tego "pre" icon_wink.gif

No ale... ogólnie można podawać każde inne mleko początkowe... Trudno ocenić które mleko podpasuje/nie podpasuje, któremu dziecku...


-------
Może poczytaj/zapytaj na forum gazety? TUTAJ swego czasu szukałam informacji na temat mnie interesujących szpitali icon_wink.gif
okko
W "moim" szpitalu nastawionym na karmienie piersia jak najbardziej mieli normalnie mleko i butelki i po pierwsze dokarmiali jak były problemu- etdy kieliszkiem a nie butelką a jak matka nie karmiła to normalnie butla była.

Jesli planujesz nie karmic to zastanów sie nad jakims mlekim poczatkowym HA czyli hipoalergicznym na wszelki wypadek jednak bezpieczniejsze jest.
Ale najlepiej dopytaj w szpitalu
rysa154
u nas w szpitalu można było mieć tylko w buteleczkach gotowe do spożycia...nie można było robić z proszku i wody...
A_KA
CYTAT(ryba154 @ Mon, 08 Nov 2010 - 22:18) *
u nas w szpitalu można było mieć tylko w buteleczkach gotowe do spożycia...nie można było robić z proszku i wody...


U nas można było mieć swoje mleko proszkowe, co więcej - pielęgniarki delikatnie namawiały ku temu (pewnie chcąc oszczędzić swoje zapasy szpitalne icon_wink.gif ). Ale to namawianie bardzo delikatne było.
zilka
Jully, no to kurcze powodzenia, matko jak Ty przetrzymasz ten atak... Bo jakoś tak przewiduję (tfu, tfu, może się mylę), że czekają Cię te wykłady.
Zadzwoń do szpitala na oddział położniczy i pogadaj jak to u nich jest po prostu, jakiś obraz uzyskasz... Powodzenia!

(uhhh, też bym Ci chciała zrobić wykład i nie robię! 29.gif, nie wiem jakie masz powody ale ewidentnie swoje masz, trzymaj się)
cydorka
jezeli madalińskiego albo zofia lekko nie bedzie, w sensie namawiania
ale masz tyle miesięcy, że się do tego przygotujesz, tzn dowiesz sie dokladnie jak masz się przygotować do karmienia butelkowego
bo mysle, że co kraj to obyczaj
ja Ci powiem, jak było ze mna,bo ja rodziłam w zośce czyli total pro
ale ja miałam swoja położną i ona mi w karcie wpisała, że może istnieć konieczność karmienia sztucznego
powiedziała mi że w zosce ze względów sanitarnych tylko ich mleko ich sprzęt
( to są takie jednorazowe mleka)

zwyczajnie musisz się dowiedzieć
a jeżeli planujesz własną położną lub lekarza to będzie jeszcze łatwiej
użytkownik usunięty
Zadzwoniłam i chyba nie byłam zrozumiana icon_smile.gif Na moje pytanie, czy mam przygotować mleko bo nie będę karmić, Pani odpowiedziała mi, że przecież jeszcze sie dziecko nie urodziło, więc to naturalne, że nie mam pokarmu, że oni wesprą laktację itd. Pytam no dobrze, ale jeśli nie zamierzam karmić? Pani odpowiedziała, ze jeśli się tak zdarzy, że nie mogę to oczywiście jest mleko w szpitalu, ale że bardzo mało procent kobiet nie może karmić i oni naprawdę pomogą i żebym się nie bała icon_smile.gif Czyli jednym słowem dowiedziałam się, że ciężko będzie.
okko
CYTAT(jully @ Wed, 10 Nov 2010 - 12:44) *
Zadzwoniłam i chyba nie byłam zrozumiana icon_smile.gif Na moje pytanie, czy mam przygotować mleko bo nie będę karmić, Pani odpowiedziała mi, że przecież jeszcze sie dziecko nie urodziło, więc to naturalne, że nie mam pokarmu, że oni wesprą laktację itd. Pytam no dobrze, ale jeśli nie zamierzam karmić? Pani odpowiedziała, ze jeśli się tak zdarzy, że nie mogę to oczywiście jest mleko w szpitalu, ale że bardzo mało procent kobiet nie może karmić i oni naprawdę pomogą i żebym się nie bała icon_smile.gif Czyli jednym słowem dowiedziałam się, że ciężko będzie.



Jully wobec tego zycze duzo siły- jesli nie chcesz karmic to musisz zdecydowawnie powiedziec "NIE CHCE" i juz- ale z góry współczuje
cydorka
CYTAT(jully @ Wed, 10 Nov 2010 - 12:44) *
Zadzwoniłam i chyba nie byłam zrozumiana icon_smile.gif Na moje pytanie, czy mam przygotować mleko bo nie będę karmić, Pani odpowiedziała mi, że przecież jeszcze sie dziecko nie urodziło, więc to naturalne, że nie mam pokarmu, że oni wesprą laktację itd. Pytam no dobrze, ale jeśli nie zamierzam karmić? Pani odpowiedziała, ze jeśli się tak zdarzy, że nie mogę to oczywiście jest mleko w szpitalu, ale że bardzo mało procent kobiet nie może karmić i oni naprawdę pomogą i żebym się nie bała icon_smile.gif Czyli jednym słowem dowiedziałam się, że ciężko będzie.

jully a planujesz "własną" położną


ja Ci powiem, że jak byłam na wizycie w poradni laktacyjnej w zośce ( chyba w 9 miesiącu ciąży) to na początku tez nie dostałam zrozumienia, dopiero wnikliwa lektura papierów od mojej onkolog ( która notabene przewidziała kłopoty z wytłumaczeniem, że ja mogę nie móc karmić z powodów zdrowotnych) pokazała mojej rozmówczyni, że no faktycznie może być problem i nie jest to kwestia mojej niechęci a przebytej operacji

cyd
Gruszka
W szpitalu gdzie rodziłam też było mleko gotowe (takie płynne w butelkach - a nie z proszku) - ja nie miałam w ogóle pokarmu, więc praktycznie cały czas Emilka jechała na butli. Wszyscy mieli gdzies moje karmienie piersią.
AsiaKG
CYTAT(Gruszka @ Wed, 10 Nov 2010 - 13:26) *
W szpitalu gdzie rodziłam też było mleko gotowe (takie płynne w butelkach - a nie z proszku) - ja nie miałam w ogóle pokarmu, więc praktycznie cały czas Emilka jechała na butli.


U mnie identycznie.
Za pierwszym i drugim razem pokarm dostałam w 5tej dobie już będąc w domu;))

Lenę musiałam dokarmiać sama-tzn. w pomieszczeniu przypominającym kuchnię stało pełno butelek z mlekiem (w wodzie ciągle podgrzewanej)
Przy Ninie pielęgniarki robiły to za mnie;)- ale szpital inny.
I za pierwszym i drugim razem pytano się mnie czy wyrażam zgodę na dokarmienie.

z ciekawości zapytałam jakie to mleko- w sensie czy maja jakieś specjalne- na co usłyszałam, że zależy jakie akurat dostana od sponsora.
rysa154
CYTAT(A_KA @ Tue, 09 Nov 2010 - 00:42) *
U nas można było mieć swoje mleko proszkowe, co więcej - pielęgniarki delikatnie namawiały ku temu (pewnie chcąc oszczędzić swoje zapasy szpitalne icon_wink.gif ). Ale to namawianie bardzo delikatne było.



u nas trzeba było przynosić swoje jeśli matka nie miała pokarmu...ale z kolei jak ja karmiłam piersią a dziecko leżało pod lampą i się wygrzewało to dokarmiały szpitalnym o czym dowiedziałam sie patrząc w karte przy wypisie ze szpitala 37.gif
~just~
Jully, moze po prostu przygotuj sobie mleko (proszkowe i nie) i pozniej zapytasz tylko gdzie mozesz je przygotowac zamiast stresowac sie, czy beda mieli mleko, focha, czy cokolwiek. Pomysl moze tez o laktatorze. Kiedy przyjdzie pokarm moze okazac sie pomocny, a Ty, jesli nie bedzie przeciwskazan, bedziesz mogla podkarmic nim dziecko na poczatku, stopniowo redukujac laktacje.
Agnieszka AZJ
Jully,

pytanie o to przez telefon chyba nie było zbyt fortunne. Szczególnie jeśli na stronie mają taką deklarację:
CYTAT
Zespół kompetentnych lekarzy położników i neonatologów oraz wszystkie położne promują naturalne karmienie piersią.

W kontakcie osobistym może byc zupełnie inaczej.

Z innej beczki - ja po drugim i trzecim porodzie wychodziłam ze szpitala w tym samym dniu, na własną prośbę. Po prostu nie widziałam sensu siedzenia tam dłużej niz to jest konieczne.
Może to jest rozwiązanie dla Ciebie ? W domu zrobisz to, co sama uznasz za stosowne.

użytkownik usunięty
just w sumie masz rację, nawet jak nie można, to przecież torby mi przy zapisie nie sprawdzą icon_smile.gif

AgnieszkaAZJ ja bardzo chętnie wyjdę szybko, ale jeśli będę znów miała taki ciężki poród, to nie będzie mi wolno (miałam mocny krwotok, hemoglobina spadła do niespełna 7 i ogólnie nieciekawie było).
k76
Muszę pochwalić mój szpital w Sanoku, jest rewelacyjny pod względem karmienia noworodków. Jeśli poprosi się, to dziecko nakarmią, kiedy tylko się chce. Zachęcają do karmienia naturalnego, ale szanują decyzje jeśli ktoś nie chce, zabiorą wtedy dziecko i przewinięte oraz nakarmione przyniosą mamie. Karmią chyba Bebilonem. Nic nie trzeba mieć swojego, oprócz pieluch jednorazowych.
n00wa
A u mnie była położna środowiskowa i powiedziała,że ostatnio karmienie piersią to rzadkość, że jak Ona chodzi w odwiedziny do Mam to co 4ta karmi piersią!!
Ja byłam w szoku, wydawało mi się że może co druga nie chce karmić bo do pracy wraca albo jest jakieś przeciwskazanie ale że 75% karmi sztucznym???

Ja tez nie miałam pokarmu ale widziałam jakie problemy miała moja siostra więc nauczona jej doświadczeniem miałam taką desperację w staraniach o mleko,że od samego porodu co godzinę przystawiałam do piersi na 5 inut (pustej) i położne mi sprawdzały,że nie mam i czy mam butelkę to będę dokarmiać a ja na to że puki nie płacze to nie chce dawać sztucznego i już na drugi dzień miałam mleko. I to wg mnie dzięki tym moim staraniom. No bo co godzinę cały czas nawet w nocy z budzikiem to naprawdę była moja ciężka praca. Ale się udało i teraz ciesze się karmieniem malucha
promyx
u nas też były buteleczki z mlekiem NAN HA1, mozna było brać do woli i nikt nie wnikał jak sie karmi.
Też uważam że jest to indywidualna sprawa matki jak chce karmić swoje dziecko. Mój synek dostawał w szpitalu bytelkę, bo ja po cesarce nie miałam od razu pokarmu a i on miał przedłużony pobyt, ale potem rozpracowałam piersi laktatorem i mleczko się pojawiło i karmie piersiąicon_smile.gif
Anielka
Jully ja wiem,że temat już nie jest świeży, ale...

Położne z oddziału noworodkowego wcale nie są ortodoksyjne laktacyjnie. Byłyśmy tam jak młoda miała 10 dni przez jakiś czas i dzieci swobodnie były dokarmiane lub karmione jeśli zachodziła taka potrzeba bebilonem HA szpitalnymi butelkami. Maluchy, które same zostawały na noc i rozpaczały dostawały nawet smoczki, więc realnie ciśnienie nie jest tak duże jak szpital promuje.

Pierwsze primo "własna" położna może dużo ułatwić.
Drugi primo położna, która jest na dyżurze też pewnie dużo ułatwi jeśli porozmawiasz z nią na początku.

Ostatnia deska ratunku to tekst: "Nie będę karmić i nie chcę o tym rozmawiać" Jeśli Ty nie masz zaparcie żeby to powiedzieć to niech pomoże mąż. Nikt nie może Cię zmusić, a Ty nie musisz się ukrywać, bo karmienie butelką to nie przestępstwo.

Uleńka
ja jak urodzilam Wiktora polozne karmily mlekiem szpitalnym , NANem bodajze jak sie nie myle, u mnie te namawialy na karmienie piersia ale krotko odpowiedzialam ze chce karmic sztucznie, na obchodzie wspomnialam o tym lekarzowi ktory wpisal w karte, dziecko karmione sztucznie, od tamtej pory nie musialam o nic prosic, polozne co trzy godziny przychodzily karmic, jesli byla taka potrzeba to dzwonilam i karmily czesciej, choc o to troche dymu bylo bo bywaly noce gdy pol godziny dzwonilam i dzwonilam a dziecko plakalo
kajek
rodziłam w Poznaniu w klinice na Polnej - dziewczyna z łóżka obok miała problem z karmieniem, poszła po sztuczne i okazał się ze owszem mleko jest i może je dostać ale... nie ma smoczków do butelek(!!!). "Bo matki kradną". Dopiero po kilku godzinach i awanturze smoczek się znalazł (była druga w nocy).
agabr
W Zofii wyjecie butelki jest mniej wiecej na tym pulapie co wyjecie magnum i strzelanie prosto w glowe .Lezala w sali obok matka , ktora nie chciala karmic piersia , maz przemycal butelke , mleko jest ale tylko do karmienia po palcu lub kieliszku.b
moko.
W moim lokalnym szpitalu był zakaz karmienia dzieci butelką, owszem dokarmiano je ale strzykawką.
aniakuleczka
jully,
jak w końcu na czym stanęło?
na żelaznej kobieta musiałaby być rzeczywiście mocno asertywna, żeby nie karmić.
dokarmiali dzieci strzykawką z wężykiem i po palcu
odynka
ja generalnie nie umiem sobie wyobrazić nie karmienia piersiąicon_razz.gif ale oczywiście szanuję każdą decyzjęicon_smile.gif

rodziliśmy w Wołominie, na wszelki miałam swoje butle ale... szpital wolał swoimi karmić bo mają szklane i łatwiej im je utrzymać w czystości... mleko mieli swoje... na smoczki patrzyli krzywo:P
pirania
jest gdzies watek jak jully mleko sika wiec stanelo na tym na czym mialo icon_smile.gif
magdosz
a się też właśnie zastanawiałam, bo czytałam, że jej sika (współczuję, to akurat mniej przyjemny z aspektów karmienia)
Jully sama zmieniłaś zdanie, czy może duże naciski z zewnątrz mialaś?
Anai_
heh, widzę, że nie tylko mnie temat męczył icon_smile.gif
użytkownik usunięty
Nacisk z wewnątrz miałam, żeby wyrodną matką nie być. Dalej podtrzymuję, że karmienie jest do bani, nie cierpię itd, ale zaciskam zęby i karmię.

Na Madalińskiego byłoby trudno nie karmić, bo b. duży nacisk kładą na karmienie. Natomiast miło mnie na patronażowej wizycie zaskoczyła pediatra, bo powiedziała, ze skoro ja już powoli wracam do pracy, to zamiast męczyć się z laktatorem i nieprzespanymi nocami mogę spróbować karmić mieszanie, czyli piersią i modyfikowanym.

To jest wersja lo-fi głównej zawartości. Aby zobaczyć pełną wersję z większą zawartością, obrazkami i formatowaniem proszę kliknij tutaj.