Maluchy.pl logo    

Zobacz: Warszawa dla dzieci


Witaj Gościu ( Zaloguj | Rejestruj )

Start new topic Reply to this topic
61 Stron V   1 2 3 następna ostatnia   
> psychoterapia, podzielmy sie swoim doswiadczeniem
chaton
post Wed, 17 Feb 2010 - 17:19
Post #1


Grupa: Użytkownicy
Postów: 4,565
Dołączył: Mon, 15 Sep 08 - 16:39
Nr użytkownika: 21,762




Kilkakrotnie temat był poruszany w wielu watkach, ale nie było chyba jeszcze wątku poświęconego terapii. Wiem, ze jest wiele dziewczyn pracujących w ten sposób nad sobą, niektóre jak ja mówią o tym otwarcie, inne wypominając mimochodem. Dla mnie ewidentnie jest to bardzo ważna sfera mojego życia: w końcu mam miejsce, w którym mogę mówić o sobie naprawdę i odkrywać sama siebie taka; jakiej nie chciałam widzieć, zaślepiona chęcią bycia zaakceptowana.
I teraz sobie pomyślałam, ze skoro i tak ten temat zawsze mi się wymyka, bo wychodzi każdym porem mojego ciała, to dlaczego nie założyć o nim wątku?
Poza tym ostatnio naszła mnie refleksja, ze tak łatwo komuś poradzić terapie. Masz problemy z sobą? Ze swoim małżeństwem? Zrób terapie! A przecież to nie jest cel sam w sobie, sam fakt pójścia na terapie to dopiero początek długiej i skomplikowanej drogi...
Ja jestem teraz na etapie, kiedy zdaje sobie sprawę, jak jest ze mną źle. Jak wiele mam w sobie żalu, z jak wielkim poczuciem winy żyje... Czuje się, jakbym nosiła na barkach ważąca tonę walizkę uczuć... i tak chciałabym poczuć lekkość życia bez niej.
Czy ktoś jeszcze chce się podzielić swoimi przeżyciami z terapii?


--------------------


(*) 24/08/2011; (*) 26/12/2011
Let it be
Go to the top of the page PM
 
Quote Post
domi
post Wed, 17 Feb 2010 - 18:20
Post #2


Grupa: Użytkownicy
Postów: 2,506
Dołączył: Thu, 01 May 03 - 18:00
Skąd: 3-miasto/kaszuby
Nr użytkownika: 672




Ja sie mogę z tobą podzielić przeżyciami. Polecam ją mojej mamie ale kobieta jest uparta jak kozioł. Uważa, ze nie umie otworzyć sie przed obcą osoba. . Jeśli ktoś jest naprawdę zdesperowany to pogada z kimkolwiek. Poza tym najczęściej jest tak, ze z obcą osobą rozmawiamy łatwiej. Widac to choćby na forum...często zwierzamy się pozornie obcym forumowiczkom zamiast swoim meżom/matkom itp. Wracając jednak do tematu: ja dobrze wspominam swoja terapię. Pani terapeutka była niesłychanie cierpliwa, wyrozumiała, ze spokojnym spojrzeniem, uspokajającym tonem głosu...aż sie chciało do niej wrócić. Pierwsza wizyta to był głównie mój płacz. Niewiele jej powiedziałam bo głównie płakałam... . Mimo tego nie mogłam sie doczekać aż miną 2 tygodnie i przyjdę ponownie. Dopiero wtedy zaczęłam sie otwierać.

Nie wiem jakbym sobie poradziła bez tej terapii? Dzięki niej zrozumiałam w czym jest najwiekszy problem, uswiadamiałam sobie wiele rzeczy, uczyłam sie oswajać ze swoimi wadami, zrozumiałam własną matkę (wow). Zawdzieczam terapii to, że jestem dziś taka silna.

Ten post edytował domi Wed, 17 Feb 2010 - 18:22


--------------------
Wiola z Dominisią (20.10.2002)

"Piękna jest wiosna, piękniejszy kto stworzył,
By nam na chwałę swą usta otworzył.
Daj, Boże, wiosnę zaczynać z radością
A Tobie, Panie, usłużyć z czystością."

***

"Kici, kotki, kici
z gałązek wierzbowych
zajdźcie tutaj do mnie
w poranek kwietniowy."
Go to the top of the page PM
 
Quote Post
chaton
post Thu, 18 Feb 2010 - 15:35
Post #3


Grupa: Użytkownicy
Postów: 4,565
Dołączył: Mon, 15 Sep 08 - 16:39
Nr użytkownika: 21,762




Domi: Ty juz skonczylas swoja terapie? Jak dlugo ona trwala?


--------------------


(*) 24/08/2011; (*) 26/12/2011
Let it be
Go to the top of the page PM
 
Quote Post
Inanna
post Fri, 19 Feb 2010 - 21:37
Post #4


Grupa: Użytkownicy
Postów: 2,081
Dołączył: Tue, 12 Feb 08 - 16:36
Nr użytkownika: 18,156




Ja się zastanawiam nad tym tematem od momentu w którym powstał i mam wątpliwości, czy pisać... Ja już próbowałam dzielić się z różnymi ludźmi wrażeniami z terapii (na zasadzie wzajemności, bo oni też w trakcie terapii) i nic dobrego z tego nie wyszło. Kilka osób stwierdziło, że im te rozmowy szkodzą i .... już prawie nie są moimi znajomymi. To bardzo delikatny temat jest...


--------------------



Go to the top of the page PM
 
Quote Post
chaton
post Sat, 20 Feb 2010 - 11:56
Post #5


Grupa: Użytkownicy
Postów: 4,565
Dołączył: Mon, 15 Sep 08 - 16:39
Nr użytkownika: 21,762




Poważnie, Inanna? Zrób jak chcesz, ja w każdym razie mowie o tym osobom wybranym, które są w stanie zrozumieć, a pisze na forum anonimowo.
Nie zauważyłam, ze gdy ktoś wspomina na jakikolwiek wątku, ze prowadzi terapie, żeby był w jakikolwiek sposób stygmatyzowany.


--------------------


(*) 24/08/2011; (*) 26/12/2011
Let it be
Go to the top of the page PM
 
Quote Post
Inanna
post Sat, 20 Feb 2010 - 13:06
Post #6


Grupa: Użytkownicy
Postów: 2,081
Dołączył: Tue, 12 Feb 08 - 16:36
Nr użytkownika: 18,156




CYTAT(chaton @ Sat, 20 Feb 2010 - 11:56) *
Poważnie, Inanna? Zrób jak chcesz, ja w każdym razie mowie o tym osobom wybranym, które są w stanie zrozumieć, a pisze na forum anonimowo.
Nie zauważyłam, ze gdy ktoś wspomina na jakikolwiek wątku, ze prowadzi terapie, żeby był w jakikolwiek sposób stygmatyzowany.


Chaton, nie chodzi mi o stygmatyzowanie. Podam przykład: rozmawiamy sobie z kumpelką o naszych terapiach (mamy tę samą! terapeutkę!) i w trakcie rozmowy ja stwierdzam, że na mojej terapii gadam głównie ja, a terapeutka się prawie nie odzywa. Koleżanka twierdzi, że na jej terapii gada głównie terapeutka a ona (koleżanka) głównie słucha. Ja wyciągam wniosek, że widać mamy różne potrzeby i w związku z tym terapeutka dostosowuje sposób pracy do klienta. Koleżanka wyciąga wniosek, że jej terapia jest źle prowadzona, bo inaczej niż moja i twierdzi, że zaczyna tracić zaufanie do psychoterapeutki. Po jakimś czasie wprawdzie kontynuuje terapię, ale przestaje spotykać się ze mną, bo nie potrafi pogodzić jednego z drugim. Jednym słowem, rozmowy na temat terapii jej szkodzą na terapię.


--------------------



Go to the top of the page PM
 
Quote Post
chaton
post Sat, 20 Feb 2010 - 13:45
Post #7


Grupa: Użytkownicy
Postów: 4,565
Dołączył: Mon, 15 Sep 08 - 16:39
Nr użytkownika: 21,762




QUOTE(Inanna @ Sat, 20 Feb 2010 - 13:06) *
Chaton, nie chodzi mi o stygmatyzowanie. Podam przykład: rozmawiamy sobie z kumpelką o naszych terapiach (mamy tę samą! terapeutkę!) i w trakcie rozmowy ja stwierdzam, że na mojej terapii gadam głównie ja, a terapeutka się prawie nie odzywa. Koleżanka twierdzi, że na jej terapii gada głównie terapeutka a ona (koleżanka) głównie słucha. Ja wyciągam wniosek, że widać mamy różne potrzeby i w związku z tym terapeutka dostosowuje sposób pracy do klienta. Koleżanka wyciąga wniosek, że jej terapia jest źle prowadzona, bo inaczej niż moja i twierdzi, że zaczyna tracić zaufanie do psychoterapeutki. Po jakimś czasie wprawdzie kontynuuje terapię, ale przestaje spotykać się ze mną, bo nie potrafi pogodzić jednego z drugim. Jednym słowem, rozmowy na temat terapii jej szkodzą na terapię.


Inanna, ale chyba tutaj nikt nie ma tej samej terapeutki?


--------------------


(*) 24/08/2011; (*) 26/12/2011
Let it be
Go to the top of the page PM
 
Quote Post
Inanna
post Sat, 20 Feb 2010 - 14:39
Post #8


Grupa: Użytkownicy
Postów: 2,081
Dołączył: Tue, 12 Feb 08 - 16:36
Nr użytkownika: 18,156




CYTAT(chaton @ Sat, 20 Feb 2010 - 13:45) *
Inanna, ale chyba tutaj nikt nie ma tej samej terapeutki?


Chaton, ja podkreśliłam, że mamy tę samą terapeutkę, żeby unaocznić do jak dziwnych wniosków ludzie potrafią dojść. Przecież, gdyby to była inna terapeutka wniosek, że terapia koleżanki jest źle prowadzona byłby może i uzasadniony, ale w przypadku tej samej osoby wyciąganie takich wniosków, jest absurdalne, co nie zmienia faktu, że ma miejsce. Ten przykład jest jednym z wielu. Ja od pewnego czasu miałam ogromną potrzebę dzielenia się moimi doświadczeniami z innymi osobami znającymi ten temat, bo psychoterapia mnie fascynuje. Tymczasem ludzie w ogromnej większości nie są w stanie wytrzymać takiej konfrontacji: nie wiem, czy dlatego, że są neurotyczni bądź w inny sposób zaburzeni...? Taką konfrontację wytrzymują ludzie od wielu lat będący w terapii, tacy, którzy mają już naprawdę ogromną wiedzę na ten temat i są sami w sobie poukładani, którzy mają świadomość, że każdy człowiek jest inny i każdy może mieć inne doświadczenia terapeutyczne.


--------------------



Go to the top of the page PM
 
Quote Post
chaton
post Sat, 20 Feb 2010 - 15:58
Post #9


Grupa: Użytkownicy
Postów: 4,565
Dołączył: Mon, 15 Sep 08 - 16:39
Nr użytkownika: 21,762




Ja wytrzymam. icon_wink.gif


--------------------


(*) 24/08/2011; (*) 26/12/2011
Let it be
Go to the top of the page PM
 
Quote Post
marghe.
post Sat, 20 Feb 2010 - 22:06
Post #10


Grupa: Użytkownicy
Postów: 20,329
Dołączył: Tue, 18 May 04 - 15:43
Nr użytkownika: 1,758




Ja z tych co otwarcie icon_smile.gif
Terapia, wizyty u psychiatry. leki przediwdepresyjne i przeciwlękowe..
Dzięki temu wszystkiemu funkcjonuję w miarę icon_wink.gif normalnie.



--------------------
Go to the top of the page PM
 
Quote Post
chaton
post Sun, 21 Feb 2010 - 10:11
Post #11


Grupa: Użytkownicy
Postów: 4,565
Dołączył: Mon, 15 Sep 08 - 16:39
Nr użytkownika: 21,762




marghe: od kiedy chiodzisz na terapie? Jaki rodzaj? Widzisz poprawe?


--------------------


(*) 24/08/2011; (*) 26/12/2011
Let it be
Go to the top of the page PM
 
Quote Post
Inanna
post Sun, 21 Feb 2010 - 22:43
Post #12


Grupa: Użytkownicy
Postów: 2,081
Dołączył: Tue, 12 Feb 08 - 16:36
Nr użytkownika: 18,156




Chaton, w wątku Kaelsy pisałaś o traumie własnego porodu. Moja terapeutka właśnie tego się u mnie doszukuje. W zasadzie skłonna jestem się z tą koncepcją zgodzić, chociaż nie "czuję" u siebie związku nerwicy z lękiem wywołanym opuszczeniem bezpiecznego świata w matczynym brzuszku. Gdzie czytałaś na ten temat? Możesz podać jakieś tytuły po polsku?


--------------------



Go to the top of the page PM
 
Quote Post
chaton
post Mon, 22 Feb 2010 - 09:27
Post #13


Grupa: Użytkownicy
Postów: 4,565
Dołączył: Mon, 15 Sep 08 - 16:39
Nr użytkownika: 21,762




Inanna, nie jestem pewna, ale wydaje mi sie, ze w Alice Miller. U mnie nie tylko porod, a raczej bardziej niz sam porod warunki, w jakich przyszlam na swiat. Wtedy oddzielano matke od dziecka i kladziono w osobnej sali przed ponad tydzien. Poza tym dowiedzialam sie na terapii, ze cierpie na depresje praktycznie od urodzenia, poza tymi niefortunnymi warunkami moja mama musiala sama przejsc jakas traume, o ktorej nie chce mowic. Bo cos nie zadzialalo na samym poczatku relacji miedzy mna a mama. Cos, prawdododobnie lek mojej mamy (ona jest osoba lekowa), moze wzmozony porodem sprawil, ze nie nabylam poczucia bezpieczenstwa i nie mam go do teraz. Bardzo chcialabym porozmawiac z mama, co jej sie stalo. Ale ona niepotrafi rozmawiac o emocjach, mowi, ze wszystko bylo ok. Ale ona nawet jak miala raka i chemie, to mowila, ze czuje sie ok. Ona jest z typu wypierajacych emocje i nie nauczyla mnie sobie z nimi radzic.


--------------------


(*) 24/08/2011; (*) 26/12/2011
Let it be
Go to the top of the page PM
 
Quote Post
marghe.
post Mon, 22 Feb 2010 - 12:56
Post #14


Grupa: Użytkownicy
Postów: 20,329
Dołączył: Tue, 18 May 04 - 15:43
Nr użytkownika: 1,758




CYTAT(chaton @ Sun, 21 Feb 2010 - 12:11) *
marghe: od kiedy chiodzisz na terapie? Jaki rodzaj? Widzisz poprawe?


Hmm, trudne pytanie icon_smile.gif
Jakby tak się zastanowić to od 7 lat . Ale ze sporymi przerwami.
3 róznych terapeutów.
Ale dopiero trzeci dał największe efekty.
W sumie to na dwóch terapeutów zmarnowałam sporo lat i pieniędzy...
Na szczęscie znalazłam trzeciego i dzieki niemu w bardzo krótkim czasie zaczełam funkjonować jak nalezy.. no prawie ;D, bo jeszcze mam nad czym pracować.
Biorę coraz mniejsze dawki proszków, lęki mnie nie dopadają, latam samolotami itp.. To dla mnie ogromny krok


--------------------
Go to the top of the page PM
 
Quote Post
chaton
post Mon, 22 Feb 2010 - 13:15
Post #15


Grupa: Użytkownicy
Postów: 4,565
Dołączył: Mon, 15 Sep 08 - 16:39
Nr użytkownika: 21,762




To super, Marghe! Ja tez mialam trzech terapeutow. Najpierw chodzlam na psychoterapie analityczna: roznica miedzy psychoanaliza jest taka, ze nie lezysz na kozetce. Moze nie powiedzialbym, ze zmarnowany czas, ale faktem jest, ze terapeuta w tej metodzie jest bardzo malo reaktywny i praktycznie sie nie udziela. Po pewnym czasie zaczelam se krecic wokol wlasnej osi i dalej juz nie poszlam do przodu. Teraz mam terapeutke, ktora ze mna rozmawia, daje mi wskazowki, czaem mam zadanie sie nad czyms zastanowic, na przyklad nad moim wizerunkiem kobiety. I teraz dopiero widze postep. Ostatnio dopadl mnie zal, mialam zal do calego swiata, ze mam "bylejakie zycie". Ona powiedziala mi, ze pewnie ten zal wynika z tego, ze kiedys jako dziecko zrozumialam, ze w kwestii uczuc musze sie zadowolic tym, co mam i ten zal zostal. Trafila w sedno. Poza tym powiedziala mi, ze moje zycie nie jest bylejakie, ze mam ciekawe zycie. W psychoanalizie takie stwierdzenie byloby niedopomyslenia. A mi dobrze zrobilo i pozwolilo zrzumiec, dlaczego tak ciezko mi sie jest zadowolic "byle czym".

Ten post edytował chaton Mon, 22 Feb 2010 - 13:16


--------------------


(*) 24/08/2011; (*) 26/12/2011
Let it be
Go to the top of the page PM
 
Quote Post
basiau
post Tue, 23 Feb 2010 - 21:24
Post #16


Grupa: Użytkownicy
Postów: 2,775
Dołączył: Wed, 02 Apr 03 - 14:45
Skąd: Piaseczno/w-wa
Nr użytkownika: 296




W akcie desperacji icon_wink.gif zapisałam się na wizytę do psychologa. Przychodnia państwowa. Pierwszą moją wizytę. Miałam iść w czwartek. No właśnie - miałam, bo wczoraj dzwonili do mnie z tej poradni, że pani psycholog przełożyła mi wizytę na przyszły tydzień icon_confused.gif
No i chyba dam sobie spokój z tą przychodnią, bo przypomniało mi się, czego byłam świadkiem (akurat po odczulaniu musiałam siedzieć pół godziny na korytarzu)- pani recepcjonistka na polecenie pani doktor (właśnie psycholog jak się okazało) dzwoniła do pacjentów i odwoływała wizyty. Któremuś pacjentowi odwołano 3 wizytę pod rząd icon_evil.gif


--------------------
Go to the top of the page PM
 
Quote Post
chaton
post Wed, 24 Feb 2010 - 11:24
Post #17


Grupa: Użytkownicy
Postów: 4,565
Dołączył: Mon, 15 Sep 08 - 16:39
Nr użytkownika: 21,762




basiau: ale to w zadnym stopniu nie swiadczy o psychoterapii, tylko o tej pani.


--------------------


(*) 24/08/2011; (*) 26/12/2011
Let it be
Go to the top of the page PM
 
Quote Post
marghe.
post Wed, 24 Feb 2010 - 13:05
Post #18


Grupa: Użytkownicy
Postów: 20,329
Dołączył: Tue, 18 May 04 - 15:43
Nr użytkownika: 1,758




Chaton ma rację.
Zawsze mozesz zmienić przychodnię


--------------------
Go to the top of the page PM
 
Quote Post
basiau
post Wed, 24 Feb 2010 - 13:39
Post #19


Grupa: Użytkownicy
Postów: 2,775
Dołączył: Wed, 02 Apr 03 - 14:45
Skąd: Piaseczno/w-wa
Nr użytkownika: 296




Nie, no oczywiście, że ja o tej pani.
Właśnie przychodnię chcę zmienić, tylko niekoniecznie w tej chwili na prywatną, i nie na taką gdzie się czeka od wizyty do wizyty 4-6 tygodni.


--------------------
Go to the top of the page PM
 
Quote Post
szo_sza
post Wed, 24 Feb 2010 - 21:42
Post #20


Grupa: Użytkownicy
Postów: 72
Dołączył: Mon, 11 Sep 06 - 10:24
Skąd: Poznań
Nr użytkownika: 7,439




Ja sie wlasnie wybieram, do psychiatry i psychologa. Myslalam, ze poradze sobie sama, ale jest coraz gorzej icon_sad.gif . Czy Wy korzystacie z terapii indywidualnej u psychologa?

Ten post edytował szo_sza Wed, 24 Feb 2010 - 21:43


--------------------
mama Jerzyka (2000) i Luli (2004)
Go to the top of the page PM
 
Quote Post

Start new topic Reply to this topic
61 Stron V   1 2 3 następna ostatnia 
1 Użytkowników czyta ten temat (1 Gości i 0 Anonimowych użytkowników)
0 Zarejestrowanych:

Wersja Lo-Fi Aktualny czas: Thu, 24 May 2012 - 18:53
lista postów tego wątku
ciąża i poród dziecko kobieta dla dzieci rodzina podróże zobacz koniecznie
© 2002 - 2012  ITS MEDIA, kontakt: redakcja@maluchy.pl    |   Nasze banery i logo  |  Reklama u nas  |  Kontakt  |  Centrum prasowe
redakcja portalu pracuje na komputerach chronionych przez symantec