Subskrypcja

Powiadomienia o nowościach

Ostatnio na forum
Sprawdź koniecznie
Warto kupić
Ważne tematy

wywiad z Tomaszem Sikorą - srebrnym medalistą olimpijskim

To, co ugotowała babcia, zawsze smakowało najlepiej


-

Tomasz Sikora

Bez wątpienia jednym z najsympatyczniejszych polskich sportowców ostatnich lat jest Tomasz Sikora - vice mistrz olimpijski w biatlonie. W specjalnym wywiadzie dla czytelników portalu maluchy.pl opowiada o szkolnych latach, żonie i ukochanych dzieciach

maluchy.pl: Gdy w Turynie wręczano Panu srebrny medal olimpijski, Pański synek głaskał ekran telewizora z podobizną tatusia. Dziś ma chyba juz więcej okazji do przytulania się z prawdziwym tatą? Jak udaje się Panu godzić rolę ojca i zawodowego sportowca?

Tomasz Sikora: Muszę przyznać, jest to bardzo trudne - muszę pogodzić się z tym, że niestety w najbliższym czasie nie będę miał dla dzieci tyle czasu, ile bym chciał. Po czterech latach ciężkich przygotowań i bardzo krótkich pobytach w domu w tym roku udało mi się pobyć trochę więcej w domu i w końcu mogliśmy razem wyjechać na wakacje, choć wiem, że i dzieci, i ja chcielibyśmy częściej móc się przytulić. Prawda jest taka, że najczęściej rolę i matki i ojca musi sprawować żona - za co jestem jej bardzo wdzięczny.

maluchy.pl: Ma Pan o cztery lata młodszego brata. Jakim byliście rodzeństwem w dzieciństwie?

Tomasz Sikora: Tak, mam brata Marcina. W dzieciństwie było bardzo dużo konfliktów, różnica czterech lat okazała się dosyć duża, choć kiedy pojawiały się prawdziwe problemy, jeden za drugim stawał murem. Z wiekiem coraz bardziej się rozumieliśmy i do dziś żyjemy w super relacjach.

maluchy.pl: Pamięta Pan swoje ulubione potrawy z tamtych czasów?

Tomasz Sikora: Od najmłodszych lat bardzo lubiłem mleko, potrawy z mleka mogły być na śniadanie, obiad i kolację. A ulubiona to była kuchnia babci - to, co ugotowała babcia zawsze smakowało lepiej.

maluchy.pl: A jak wygląda aktualna dieta wicemistrza olimpijskiego?

Tomasz Sikora: W okresie przygotowawczym nie stosuje praktycznie żadnej diety ponieważ robię tyle kilometrów że mogę sobie pozwolić na ten komfort, problem zaczyna się w okresie startowym gdzie podstawą są węglowodany a o wiele mniej spożywam mięsa. Muszę podkreślić, że w ciągu czterech miesięcy mam ponad czterdzieści startów więc potrzebuję bardzo dużo energii.

maluchy.pl: Dla wielu zastanawiające jest, że mistrz sportów zimowych wywodzi się ze Śląska. Wydaje się, ze tutejsza okolica nie sprzyja narciarstwu, ale to właśnie na lekcjach WF w szkole podstawowej w Wodzisławiu pokonywał Pan zimą pierwsze kilometry narciarskich tras. Nauka w szkole, bieganie - znajdował Pan czas na zabawę i dziecięce rozrywki?

Tomasz Sikora: Oczywiście że tak, narciarstwo było zimą metodą na spędzanie wolnego czasu. Nie traktowałem tego jako obowiązek a jako przyjemność. Natomiast latem były inne sporty, które nie sposób zliczyć. Ja w ogóle bardzo lubię sport - tak czynny, jak i przed telewizorem.

maluchy.pl: Wybudował Pan dom tuż obok domu rodziców. Wydaje się więc, że jest Pan zwolennikiem tradycyjnego wielopokoleniowego modelu rodziny?

Tomasz Sikora: Moim zdaniem każdy w pewnym okresie życia musi się usamodzielnić, my mieliśmy do wyboru - mieszkać z rodzicami lub budować dom, wybraliśmy opcję pośrednią - dom, ale blisko rodziny. Daje nam to pełną samodzielność ale również w razie potrzeby możemy liczyć na pomoc rodziny i odwrotnie.

Tomasz Sikora

foto: Mariusz Szacho/GMGMedia.pl
maluchy.pl: Nie ukrywa Pan również swojego przywiązania do wiary. Czy pomaga ona Panu osiągać sukcesy sportowe?

Tomasz Sikora: Sport bez wiary nie miałby sensu. Jadąc na zawody z myślą, że będę pod koniec stawki - już na starcie byłbym przegrany. Śledząc całą moją sportową karierę wiem, że Ktoś czuwa nade mną. Aby osiągnąć sukces muszę się bardzo ciężko napracować, ale w końcu osiągam cel i mam ogromną satysfakcję. Gdyby przychodziło mi wszystko łatwo - nie sprawiałoby mi to takiej przyjemności.

maluchy.pl: Ile dni w roku przebywa Pan poza domem na treningach i zawodach?

Tomasz Sikora: Standartowo wolne mam tylko w kwietniu i do połowy maja. Potem zaczynają się obozy - w miesiącu przebywam w domu od pięciu do dziesięciu dni a w sezonie praktycznie mnie nie ma. Inaczej było w tym roku - postanowiliśmy z trenerem, że po czterech latach przygotowań olimpijskich należy mi się trochę więcej odpoczynku i dlatego przygotowania zacząłem w połowie lipca.

maluchy.pl: Za kilka lat, gdy dobiegnie końca Pana kariera zawodnicza, będzie musiał Pan gruntownie zmienić swój rozkład dnia i zająć się całkiem nowymi sprawami. Czy ma Pan już sprecyzowane plany na ten okres?

Tomasz Sikora: Bardzo bym chciał, aby po zakończeniu mojego czynnego uprawiania sportu sytuacja w naszej rodzinie się odwróciła i żeby żona mogła realizować swoje marzenia. Ja chciałbym pomagać młodym zawodnikom w realizacji ich celów, bo ze swojego doświadczenia wiem, że bardzo często młodzi ludzie, którzy chcą uprawiać sport napotykają na bardzo wiele, może czasami małych, problemów, które rzutują na ich losy.

Rozmawiał Tomasz Sokołowski