Aktualnoci

12 tysicy dodatkowych miejsc w obkach!

12 tysicy dodatkowych miejsc w obkach!

Rzd postanowi kontynuowa program Maluch, zapocztkowany w 2011, zaproponowa jednak jego zmodyfikowan i rozszerzon wersj, nadajc mu nazw MALUCH plus. Program MRPiPS "Maluch plus" na 2017 r...

Czytaj wicej >

Maluchy.pl logo
cia

Witaj Gościu ( Zaloguj | Rejestruj )

Start new topic Reply to this topic
Start new topic Reply to this topic
8 Stron V  poprzednia 1 2 3 4 następna ostatnia   

Organizacja porodu w domu

, Zapraszam do tworzenia wątku inne domowe Mamy
> , Zapraszam do tworzenia wątku inne domowe Mamy
kasiaaaaa
sob, 09 maj 2009 - 20:18
Od razu zaznaczam, że doskonale wiem, że decyzja, czy rodzić w domu czy w szpitalu jest prywatną sprawą każdej z nas i nie krytykuję niczyjej decyzji. Chcę jednak napisać, że wbrew pozorom poród w szpitalu czasem jest lepszy niż domowy. I warto pamiętać, że w warunkach domowych nikt nie jest w stanie zapewnić tylu dobrodziejstw, co szpital.
Ja miałam okropne komplikacje i potężny krwotok podczas porodu i gdyby nie to, ze rodziłam w szpitalu, to nie byłoby mnie juz na tym świecie. I co by mi wtedy przyszło z domowej atmosfery, skoro bym się wykrwawiła na śmierć?
Oczywiście wiadomo, że takie porody jak mój zdarzają się rzadko, ale ja też myślałam, że przecież poród z komplikacjami dotyczy na pewno kogoś innego, a nie mnie...
Pozdrawiam.
kasiaaaaa


Grupa: U?ytkownicy
Postów: 5,798
Dołączył: wto, 02 gru 08 - 19:17
Skąd: małopolskie
Nr użytkownika: 23,950




post sob, 09 maj 2009 - 20:18
Post #21

Od razu zaznaczam, że doskonale wiem, że decyzja, czy rodzić w domu czy w szpitalu jest prywatną sprawą każdej z nas i nie krytykuję niczyjej decyzji. Chcę jednak napisać, że wbrew pozorom poród w szpitalu czasem jest lepszy niż domowy. I warto pamiętać, że w warunkach domowych nikt nie jest w stanie zapewnić tylu dobrodziejstw, co szpital.
Ja miałam okropne komplikacje i potężny krwotok podczas porodu i gdyby nie to, ze rodziłam w szpitalu, to nie byłoby mnie juz na tym świecie. I co by mi wtedy przyszło z domowej atmosfery, skoro bym się wykrwawiła na śmierć?
Oczywiście wiadomo, że takie porody jak mój zdarzają się rzadko, ale ja też myślałam, że przecież poród z komplikacjami dotyczy na pewno kogoś innego, a nie mnie...
Pozdrawiam.

--------------------
Oliwia 2009
Mateusz 2011
użytkownik usunięty

Go??







post sob, 09 maj 2009 - 20:24
Post #22

[post usunięty]
kasiaaaaa
sob, 09 maj 2009 - 20:32
CYTAT(użytkownik usunięty @ Sat, 09 May 2009 - 21:24) *
cytowany post usunięto


Zgadza się. I wtedy moja córeczka prawdopodobnie by się udusiła, a tak to leży teraz obok mnie i się uśmiecha.
kasiaaaaa


Grupa: U?ytkownicy
Postów: 5,798
Dołączył: wto, 02 gru 08 - 19:17
Skąd: małopolskie
Nr użytkownika: 23,950




post sob, 09 maj 2009 - 20:32
Post #23

CYTAT(użytkownik usunięty @ Sat, 09 May 2009 - 21:24) *
cytowany post usunięto


Zgadza się. I wtedy moja córeczka prawdopodobnie by się udusiła, a tak to leży teraz obok mnie i się uśmiecha.

--------------------
Oliwia 2009
Mateusz 2011
użytkownik usunięty

Go??







post sob, 09 maj 2009 - 20:43
Post #24

[post usunięty]
kasiaaaaa
sob, 09 maj 2009 - 20:55
CYTAT(użytkownik usunięty @ Sat, 09 May 2009 - 21:43) *
cytowany post usunięto


Mi chodzi o to, że lekarz nie powienien kazać mi rodzić i o to mam do niego żal. Ale kiedy już rodziłam, to musiał coś zrobić, bo dziecko utknęło w kanale i gdyby mi jej nie wycisnął to by się udusiła. Więc z dwojga złego - lepsza moja popękana szyjka i krwotok niż uduszenie dziecka.
kasiaaaaa


Grupa: U?ytkownicy
Postów: 5,798
Dołączył: wto, 02 gru 08 - 19:17
Skąd: małopolskie
Nr użytkownika: 23,950




post sob, 09 maj 2009 - 20:55
Post #25

CYTAT(użytkownik usunięty @ Sat, 09 May 2009 - 21:43) *
cytowany post usunięto


Mi chodzi o to, że lekarz nie powienien kazać mi rodzić i o to mam do niego żal. Ale kiedy już rodziłam, to musiał coś zrobić, bo dziecko utknęło w kanale i gdyby mi jej nie wycisnął to by się udusiła. Więc z dwojga złego - lepsza moja popękana szyjka i krwotok niż uduszenie dziecka.


--------------------
Oliwia 2009
Mateusz 2011
użytkownik usunięty

Go??







post sob, 09 maj 2009 - 22:57
Post #26

[post usunięty]
Silije
sob, 09 maj 2009 - 23:23
Rosa napisała sporo, podam może linka ku przestrodze:
www.pz.podlasie.pl/dokumenty/chwyt.doc

oraz cytat ze strony www.prawomedyczne.com
"Prawo do otrzymywania świadczeń zdrowotnych odpowiadających wymaganiom wiedzy medycznej. Prawo to ma dwa aspekty pozytywny oraz negatywny. Pierwszy obejmuje świadczenia medyczne skuteczne, przebadane klinicznie i zgodne z wiedzą naukową, drugi oznacza zakaz przeprowadzania eksperymentów (bez zgody pacjentki), zakaz udzielania świadczeń, które nie są pewne, tzn. nie były poddane badaniom klinicznym, mają niewiadomą skuteczność, wiążą się z nieokreślonym ryzykiem, nie są obecnie już stosowane (np. zabieg Kristellera - polegający na wypychaniu łokciem dziecka w II fazie porodu. Jeszcze kilkanaście lat temu zabieg ten był standardowo wykonywany). Oczywiście prawo to nie oznacza, że nie można przeprowadzać zabiegów związanych z ryzykiem dla rodzącej lub dziecka. Zabiegi takie można przeprowadzać, czasem nawet trzeba, tym niemniej rodząca (jej mąż) musi być o nich powiadomiona."

Domowa położna dokonuje pomiarów miednicy cyrklem położniczym, natomiast wagę dziecka oprócz wyniku z USG szacuje także badający brzuch palpacyjnie - zazwyczaj zakres błędu takiego "macaniowego" pomiaru doświadczonej położnej jest mniejszy niż z USG!

Ten post edytował Silije sob, 09 maj 2009 - 23:59
Silije


Grupa: U?ytkownicy
Postów: 9,056
Dołączył: pią, 23 sty 04 - 17:33
Skąd: Okolica Poznania
Nr użytkownika: 1,362

GG:


post sob, 09 maj 2009 - 23:23
Post #27

Rosa napisała sporo, podam może linka ku przestrodze:
www.pz.podlasie.pl/dokumenty/chwyt.doc

oraz cytat ze strony www.prawomedyczne.com
"Prawo do otrzymywania świadczeń zdrowotnych odpowiadających wymaganiom wiedzy medycznej. Prawo to ma dwa aspekty pozytywny oraz negatywny. Pierwszy obejmuje świadczenia medyczne skuteczne, przebadane klinicznie i zgodne z wiedzą naukową, drugi oznacza zakaz przeprowadzania eksperymentów (bez zgody pacjentki), zakaz udzielania świadczeń, które nie są pewne, tzn. nie były poddane badaniom klinicznym, mają niewiadomą skuteczność, wiążą się z nieokreślonym ryzykiem, nie są obecnie już stosowane (np. zabieg Kristellera - polegający na wypychaniu łokciem dziecka w II fazie porodu. Jeszcze kilkanaście lat temu zabieg ten był standardowo wykonywany). Oczywiście prawo to nie oznacza, że nie można przeprowadzać zabiegów związanych z ryzykiem dla rodzącej lub dziecka. Zabiegi takie można przeprowadzać, czasem nawet trzeba, tym niemniej rodząca (jej mąż) musi być o nich powiadomiona."

Domowa położna dokonuje pomiarów miednicy cyrklem położniczym, natomiast wagę dziecka oprócz wyniku z USG szacuje także badający brzuch palpacyjnie - zazwyczaj zakres błędu takiego "macaniowego" pomiaru doświadczonej położnej jest mniejszy niż z USG!

--------------------
"Wierzę, że na mojej drodze zawsze skręcę we właściwą stronę. Bo wierzę że Bóg wytyczy drogę tam, gdzie jej nie ma". N.V. Peale
Tamara79
pon, 11 maj 2009 - 00:06
Weszłam i pomyslałam, że bzdura z tymi porodami w domu. Tez marzyłam o takim. Jakby to intymnie było, my i nasze dziecko. Naczytałam sie w gazetach opowieści jak wspaniale i w ogóle. I po urodzeniu w szpitalu Matyldy, który to poród zakonczył sie tragicznie stwierdziłam, że tylko głupol rodzi w domu, no bo przeciez gdzie sprzęt, gdzie pomoc i w ogóle.

Ale po przeczytaniu postu Rosy zaczynam sie bardzo zastanawiac, że może gdybym rodziła w domu to moja córka miałaby wieksze szanse na przeżycie niz w uzbrojonym po zęby w sprzęt szpitalu z lekarzami partaczami.
Przykre ale prawdziwe.

Z jednym sie nie moge zgodzic:
CYTAT
tu wyjasniam bardzo wazną rzecz na wypadek, gdyby ktoś chciał się czepić i zapytać "bez jaj Rosa, chyba nie uważasz, że do porodu trzeba się stawiac po przeczytaniu podręczników Ginekologii i Położnictwa dla studentów medycyny?"
Otóż tak własnie uwazam. Może nie chodzi o podręczniki akademickie, ale szkoła rodzenia (szczególnie przy pierwszych porodach), wiedza na temat indukcji porodu (wraz z wyrobieniem sobie wlasnej opinii na ten temat i upewnieniu się, czy oksytocyna mieści się w naszej wizji porodu czy nie), wiedza na temat połogu i- last but not least- zdobycie maksymalnej ilości informacji o szpitalu, w ktorym chcemy rodzić, to dla mnie niezbędne minimum.

niestety szkoła rodzenia nie wystarczy, żeby ratowac swoje dziecko ano i wybór szpitala też często nie jest mozliwy z przyczyn technicznych.

...choć na pewno lepszy poród w domu niz kiepski szpital.
Szkoda, że juz nigdy nie będzie mi dane tego zakosztować.
Tamara79


Grupa: U?ytkownicy
Postów: 2,450
Dołączył: pią, 16 lut 07 - 16:36
Skąd: Wielkopolska
Nr użytkownika: 11,117




post pon, 11 maj 2009 - 00:06
Post #28

Weszłam i pomyslałam, że bzdura z tymi porodami w domu. Tez marzyłam o takim. Jakby to intymnie było, my i nasze dziecko. Naczytałam sie w gazetach opowieści jak wspaniale i w ogóle. I po urodzeniu w szpitalu Matyldy, który to poród zakonczył sie tragicznie stwierdziłam, że tylko głupol rodzi w domu, no bo przeciez gdzie sprzęt, gdzie pomoc i w ogóle.

Ale po przeczytaniu postu Rosy zaczynam sie bardzo zastanawiac, że może gdybym rodziła w domu to moja córka miałaby wieksze szanse na przeżycie niz w uzbrojonym po zęby w sprzęt szpitalu z lekarzami partaczami.
Przykre ale prawdziwe.

Z jednym sie nie moge zgodzic:
CYTAT
tu wyjasniam bardzo wazną rzecz na wypadek, gdyby ktoś chciał się czepić i zapytać "bez jaj Rosa, chyba nie uważasz, że do porodu trzeba się stawiac po przeczytaniu podręczników Ginekologii i Położnictwa dla studentów medycyny?"
Otóż tak własnie uwazam. Może nie chodzi o podręczniki akademickie, ale szkoła rodzenia (szczególnie przy pierwszych porodach), wiedza na temat indukcji porodu (wraz z wyrobieniem sobie wlasnej opinii na ten temat i upewnieniu się, czy oksytocyna mieści się w naszej wizji porodu czy nie), wiedza na temat połogu i- last but not least- zdobycie maksymalnej ilości informacji o szpitalu, w ktorym chcemy rodzić, to dla mnie niezbędne minimum.

niestety szkoła rodzenia nie wystarczy, żeby ratowac swoje dziecko ano i wybór szpitala też często nie jest mozliwy z przyczyn technicznych.

...choć na pewno lepszy poród w domu niz kiepski szpital.
Szkoda, że juz nigdy nie będzie mi dane tego zakosztować.

--------------------
Bo warto mieć marzenia

On 29.12.2008
Ona 06.09.2010

*******************************************************************
Dwoje dzieci w obłokach ... bo świat się pomylił.
kasiaaaaa
pon, 11 maj 2009 - 08:39
Rosa chodziłam do szkoły rodzenia, mąż był przy mnie cały czas przy porodzie, moja znajoma położna i opłacony lekarz, który przyjechał specjalnie dla mnie też. I co mi to dało?
Piszesz o świadomości, której Twojej zdaniem nie miałam... Rosa, ja po swóch pierwszych bólach partych zaczęłam tracić świadomość, a Twoim zdaniem miałam sobie wtedy przypomnąć cyctaty z książek ginekologicznych? Zarzucasz mi brak wiedzy, ale - nie obraź się - ty chyba też nie za wiele wiesz o tym, jak ciężko może przebiegać poród i że wtedy nie da się myśleć. O niczym.
kasiaaaaa


Grupa: U?ytkownicy
Postów: 5,798
Dołączył: wto, 02 gru 08 - 19:17
Skąd: małopolskie
Nr użytkownika: 23,950




post pon, 11 maj 2009 - 08:39
Post #29

Rosa chodziłam do szkoły rodzenia, mąż był przy mnie cały czas przy porodzie, moja znajoma położna i opłacony lekarz, który przyjechał specjalnie dla mnie też. I co mi to dało?
Piszesz o świadomości, której Twojej zdaniem nie miałam... Rosa, ja po swóch pierwszych bólach partych zaczęłam tracić świadomość, a Twoim zdaniem miałam sobie wtedy przypomnąć cyctaty z książek ginekologicznych? Zarzucasz mi brak wiedzy, ale - nie obraź się - ty chyba też nie za wiele wiesz o tym, jak ciężko może przebiegać poród i że wtedy nie da się myśleć. O niczym.

--------------------
Oliwia 2009
Mateusz 2011
Potwora
pon, 11 maj 2009 - 10:11
CYTAT(kasiaaaaa @ Mon, 11 May 2009 - 08:39) *
Rosa chodziłam do szkoły rodzenia, mąż był przy mnie cały czas przy porodzie, moja znajoma położna i opłacony lekarz, który przyjechał specjalnie dla mnie też. I co mi to dało?
Piszesz o świadomości, której Twojej zdaniem nie miałam... Rosa, ja po swóch pierwszych bólach partych zaczęłam tracić świadomość, a Twoim zdaniem miałam sobie wtedy przypomnąć cyctaty z książek ginekologicznych? Zarzucasz mi brak wiedzy, ale - nie obraź się - ty chyba też nie za wiele wiesz o tym, jak ciężko może przebiegać poród i że wtedy nie da się myśleć. O niczym.


O matko kochana!! 37.gif i ten opłacony lekarz nie podjął decyzji o cesarce tylko wypychał dziecko icon_eek.gif ???!!!
Potwora


Grupa: U?ytkownicy
Postów: 5,934
Dołączył: nie, 13 kwi 03 - 19:47
Skąd: .......
Nr użytkownika: 569




post pon, 11 maj 2009 - 10:11
Post #30

CYTAT(kasiaaaaa @ Mon, 11 May 2009 - 08:39) *
Rosa chodziłam do szkoły rodzenia, mąż był przy mnie cały czas przy porodzie, moja znajoma położna i opłacony lekarz, który przyjechał specjalnie dla mnie też. I co mi to dało?
Piszesz o świadomości, której Twojej zdaniem nie miałam... Rosa, ja po swóch pierwszych bólach partych zaczęłam tracić świadomość, a Twoim zdaniem miałam sobie wtedy przypomnąć cyctaty z książek ginekologicznych? Zarzucasz mi brak wiedzy, ale - nie obraź się - ty chyba też nie za wiele wiesz o tym, jak ciężko może przebiegać poród i że wtedy nie da się myśleć. O niczym.


O matko kochana!! 37.gif i ten opłacony lekarz nie podjął decyzji o cesarce tylko wypychał dziecko icon_eek.gif ???!!!
kasiaaaaa
pon, 11 maj 2009 - 11:36
CYTAT(Ola Fisia @ Mon, 11 May 2009 - 11:11) *
O matko kochana!! 37.gif i ten opłacony lekarz nie podjął decyzji o cesarce tylko wypychał dziecko icon_eek.gif ???!!!


Tak... Widocznie był przekonany, że podjął słuszną decyzję... No bo jak to inaczej wytłumaczyć? Miałam z nim oficjalną umowę o prowadzenie porodu, zapłaciłam mu niemałą kasę.
Skurcze miałam 8 godzin, ona cały czas się mną opiekował, po porodze nakazał, że mają mi nie dawać nikogo do pokoju, że mam mieć spokój i odpoczywać (w tym szpitalu pokoje były dwuosobowe), kiedy leżałam na polożnictwie przychodził do mnie praktycznie codziennie, pytał jak się czuję. Może robił to po to, żeby "naprawić" błąd? A może naprawdę się o mnie martwił.
Sama nie wiem, co o tym myśleć. Wiem, że ten lekarz wśród moich koleżanek ma bardzo dobrą opinię.
kasiaaaaa


Grupa: U?ytkownicy
Postów: 5,798
Dołączył: wto, 02 gru 08 - 19:17
Skąd: małopolskie
Nr użytkownika: 23,950




post pon, 11 maj 2009 - 11:36
Post #31

CYTAT(Ola Fisia @ Mon, 11 May 2009 - 11:11) *
O matko kochana!! 37.gif i ten opłacony lekarz nie podjął decyzji o cesarce tylko wypychał dziecko icon_eek.gif ???!!!


Tak... Widocznie był przekonany, że podjął słuszną decyzję... No bo jak to inaczej wytłumaczyć? Miałam z nim oficjalną umowę o prowadzenie porodu, zapłaciłam mu niemałą kasę.
Skurcze miałam 8 godzin, ona cały czas się mną opiekował, po porodze nakazał, że mają mi nie dawać nikogo do pokoju, że mam mieć spokój i odpoczywać (w tym szpitalu pokoje były dwuosobowe), kiedy leżałam na polożnictwie przychodził do mnie praktycznie codziennie, pytał jak się czuję. Może robił to po to, żeby "naprawić" błąd? A może naprawdę się o mnie martwił.
Sama nie wiem, co o tym myśleć. Wiem, że ten lekarz wśród moich koleżanek ma bardzo dobrą opinię.

--------------------
Oliwia 2009
Mateusz 2011
użytkownik usunięty

Go??







post pon, 11 maj 2009 - 12:49
Post #32

[post usunięty]
kasiaaaaa
pon, 11 maj 2009 - 15:25
Rosa wiem, że masz bardzo dużo racji. Ale kiedy lekarz rzucił mi się na brzuch i nacisnął córeczce odrazu wyszła główka, zrobił to tak błyskawicznie i tak szybko, że nawet mój mąż nie zdążył zareagować, nie mówiąc już o mnie bo ja to nawet nie wiedziałam co się stało. A potem usłyszałam już tylko płacz mojego dziecka i to jak położyli mi ją na piersiach.
kasiaaaaa


Grupa: U?ytkownicy
Postów: 5,798
Dołączył: wto, 02 gru 08 - 19:17
Skąd: małopolskie
Nr użytkownika: 23,950




post pon, 11 maj 2009 - 15:25
Post #33

Rosa wiem, że masz bardzo dużo racji. Ale kiedy lekarz rzucił mi się na brzuch i nacisnął córeczce odrazu wyszła główka, zrobił to tak błyskawicznie i tak szybko, że nawet mój mąż nie zdążył zareagować, nie mówiąc już o mnie bo ja to nawet nie wiedziałam co się stało. A potem usłyszałam już tylko płacz mojego dziecka i to jak położyli mi ją na piersiach.

--------------------
Oliwia 2009
Mateusz 2011
Potwora
pon, 11 maj 2009 - 17:03
CYTAT(kasiaaaaa @ Mon, 11 May 2009 - 11:36) *
Tak... Widocznie był przekonany, że podjął słuszną decyzję... No bo jak to inaczej wytłumaczyć? Miałam z nim oficjalną umowę o prowadzenie porodu, zapłaciłam mu niemałą kasę.
Skurcze miałam 8 godzin, ona cały czas się mną opiekował, po porodze nakazał, że mają mi nie dawać nikogo do pokoju, że mam mieć spokój i odpoczywać (w tym szpitalu pokoje były dwuosobowe), kiedy leżałam na polożnictwie przychodził do mnie praktycznie codziennie, pytał jak się czuję. Może robił to po to, żeby "naprawić" błąd? A może naprawdę się o mnie martwił.
Sama nie wiem, co o tym myśleć. Wiem, że ten lekarz wśród moich koleżanek ma bardzo dobrą opinię.


Tak, wygląda na to, że czuł się winny, wykonał zabroniony w Polsce zabieg a sam wcześniej zaniedbał sprawdzenie wspólmierności miednicy i kanału rodnego w stosunku do wymiarów dziecka, powinien pamiętać, ze USG pokazuje wagę dziecka jedynie szacunkowo. Doświadczony lekarz albo połozna powinni to badanie wykonać szczególnie dokładnie ze względu na Twoją "filigranowość" tak jak pisała wcześniej i Rosa i Silije - są na to różne metody. Pewnie wynikało to w pewnej części z niewiedzy, niemyślenia, z rutynowości, nie wiem.
Potwora


Grupa: U?ytkownicy
Postów: 5,934
Dołączył: nie, 13 kwi 03 - 19:47
Skąd: .......
Nr użytkownika: 569




post pon, 11 maj 2009 - 17:03
Post #34

CYTAT(kasiaaaaa @ Mon, 11 May 2009 - 11:36) *
Tak... Widocznie był przekonany, że podjął słuszną decyzję... No bo jak to inaczej wytłumaczyć? Miałam z nim oficjalną umowę o prowadzenie porodu, zapłaciłam mu niemałą kasę.
Skurcze miałam 8 godzin, ona cały czas się mną opiekował, po porodze nakazał, że mają mi nie dawać nikogo do pokoju, że mam mieć spokój i odpoczywać (w tym szpitalu pokoje były dwuosobowe), kiedy leżałam na polożnictwie przychodził do mnie praktycznie codziennie, pytał jak się czuję. Może robił to po to, żeby "naprawić" błąd? A może naprawdę się o mnie martwił.
Sama nie wiem, co o tym myśleć. Wiem, że ten lekarz wśród moich koleżanek ma bardzo dobrą opinię.


Tak, wygląda na to, że czuł się winny, wykonał zabroniony w Polsce zabieg a sam wcześniej zaniedbał sprawdzenie wspólmierności miednicy i kanału rodnego w stosunku do wymiarów dziecka, powinien pamiętać, ze USG pokazuje wagę dziecka jedynie szacunkowo. Doświadczony lekarz albo połozna powinni to badanie wykonać szczególnie dokładnie ze względu na Twoją "filigranowość" tak jak pisała wcześniej i Rosa i Silije - są na to różne metody. Pewnie wynikało to w pewnej części z niewiedzy, niemyślenia, z rutynowości, nie wiem.
użytkownik usunięty

Go??







post pon, 11 maj 2009 - 22:50
Post #35

[post usunięty]
Silije
wto, 12 maj 2009 - 10:29
Odgórnie ustalonej odległości nie ma. To pytanie najlepiej zadać wprost właściwej położnej domowej, każda ma jakiś zakres czasu dojazdu do szpitala, z którym czuje się bezpiecznie, tzn. jest pewna że na tyle wcześniej przewidzi, że coś nie zagra.
Silije


Grupa: U?ytkownicy
Postów: 9,056
Dołączył: pią, 23 sty 04 - 17:33
Skąd: Okolica Poznania
Nr użytkownika: 1,362

GG:


post wto, 12 maj 2009 - 10:29
Post #36

Odgórnie ustalonej odległości nie ma. To pytanie najlepiej zadać wprost właściwej położnej domowej, każda ma jakiś zakres czasu dojazdu do szpitala, z którym czuje się bezpiecznie, tzn. jest pewna że na tyle wcześniej przewidzi, że coś nie zagra.

--------------------
"Wierzę, że na mojej drodze zawsze skręcę we właściwą stronę. Bo wierzę że Bóg wytyczy drogę tam, gdzie jej nie ma". N.V. Peale
użytkownik usunięty

Go??







post pią, 15 maj 2009 - 13:37
Post #37

[post usunięty]
Cleo
pią, 15 maj 2009 - 13:45
Roooosa, zapewinam cie, ze przy dwukrotnym porodzie z I. CHołuj nie mialamz nia modlitw, medytacij, tudziez innych spowiedzi 06.gif Powiemw iecej- w Dn to polzone siedzialy sobie glownie na dole w kuchni,a ja z na gorze z tym sprejem, rpsyznicem i męzem szalałam 29.gif A nawet wiecej powiem- one w mi w DN zapalily jakies kadzidelka czy inne tam swieczki zapachowe, ktore kazałam zaraz gasić, bo mi bylo niedobrze i duszno od tego. Nie wiem wiec, jak osoby wyznajace hinduizm rodzą, bo ja bym w tych oparach za Chiny nie urodzila.
Cleo


Grupa: U?ytkownicy
Postów: 8,055
Dołączył: czw, 31 lip 03 - 18:10
Skąd: Okolica Stołeczna;)
Nr użytkownika: 955

GG:


post pią, 15 maj 2009 - 13:45
Post #38

Roooosa, zapewinam cie, ze przy dwukrotnym porodzie z I. CHołuj nie mialamz nia modlitw, medytacij, tudziez innych spowiedzi 06.gif Powiemw iecej- w Dn to polzone siedzialy sobie glownie na dole w kuchni,a ja z na gorze z tym sprejem, rpsyznicem i męzem szalałam 29.gif A nawet wiecej powiem- one w mi w DN zapalily jakies kadzidelka czy inne tam swieczki zapachowe, ktore kazałam zaraz gasić, bo mi bylo niedobrze i duszno od tego. Nie wiem wiec, jak osoby wyznajace hinduizm rodzą, bo ja bym w tych oparach za Chiny nie urodzila.

--------------------
Cleo
pią, 15 maj 2009 - 13:47
Aha, moze znajde zdjecia z DN-zobacz zreszta ich galerię. Ale nie pamietam tam jakiejs ilosci świetych obrazow itp., byly neutralne obrazki z matką i dziecięciem, chyba w stylu ikony -raczej nautralne, robiące 'klimat'. Rany, aj nawet nia pamietam, czy tam byl krzyż 37.gif Nie wiem, jak ten nowy DN bedzie wygladal-ciekawi mnie, czy powtorzą tamten styl i wystrój- ktos cos wie?

PS
i, kurcze, ne pamiętam tez żadnych modlitw i hymnów PO porodzie. Spytam męza, ale ja pamiętam duuzo cisz i spokoju, Hanię leżącą na mnie, potem otulona Hanię w rożek podaną mi do łózka i nasz sen. Rankiem- połozna kolejna i pediatra, tez ine bylo modlitw. Byc moze ona (modlitwa) dziala się w NICH -poloznych, w nas (ja, maż), ale naprawdę- wtedy myslisz o rodzeniu, zupełnie na inny poziom schodzisz, zobaczysz, przypomnisz to sobie. I położne tez są na tym skupione.

Ten post edytował Cleo pią, 15 maj 2009 - 13:54
Cleo


Grupa: U?ytkownicy
Postów: 8,055
Dołączył: czw, 31 lip 03 - 18:10
Skąd: Okolica Stołeczna;)
Nr użytkownika: 955

GG:


post pią, 15 maj 2009 - 13:47
Post #39

Aha, moze znajde zdjecia z DN-zobacz zreszta ich galerię. Ale nie pamietam tam jakiejs ilosci świetych obrazow itp., byly neutralne obrazki z matką i dziecięciem, chyba w stylu ikony -raczej nautralne, robiące 'klimat'. Rany, aj nawet nia pamietam, czy tam byl krzyż 37.gif Nie wiem, jak ten nowy DN bedzie wygladal-ciekawi mnie, czy powtorzą tamten styl i wystrój- ktos cos wie?

PS
i, kurcze, ne pamiętam tez żadnych modlitw i hymnów PO porodzie. Spytam męza, ale ja pamiętam duuzo cisz i spokoju, Hanię leżącą na mnie, potem otulona Hanię w rożek podaną mi do łózka i nasz sen. Rankiem- połozna kolejna i pediatra, tez ine bylo modlitw. Byc moze ona (modlitwa) dziala się w NICH -poloznych, w nas (ja, maż), ale naprawdę- wtedy myslisz o rodzeniu, zupełnie na inny poziom schodzisz, zobaczysz, przypomnisz to sobie. I położne tez są na tym skupione.

--------------------
amania
pią, 15 maj 2009 - 13:53
Rosa, odległość z Twojego domu do najbliższego szpitala, jest zdecydowanie za duża icon_evil.gif
amania


Grupa: Moderatorzy
Postów: 10,650
Dołączył: śro, 26 mar 03 - 23:38
Skąd: podPoznań
Nr użytkownika: 131




post pią, 15 maj 2009 - 13:53
Post #40

Rosa, odległość z Twojego domu do najbliższego szpitala, jest zdecydowanie za duża icon_evil.gif

--------------------
Jedyne, czego zazdroszczę mojemu mężowi, to żona.
> Organizacja porodu w domu, Zapraszam do tworzenia wątku inne domowe Mamy
Start new topic
Reply to this topic
8 Stron V  poprzednia 1 2 3 4 następna ostatnia 
1 Użytkowników czyta ten temat (1 Gości i 0 Anonimowych użytkowników)
0 Zarejestrowanych:



Wersja Lo-Fi Aktualny czas: wto, 15 cze 2021 - 02:20
lista postw tego wtku
© 2002 - 2018  ITS MEDIA, kontakt: redakcja@maluchy.pl   |  Reklama