Aktualnoci

12 tysicy dodatkowych miejsc w obkach!

12 tysicy dodatkowych miejsc w obkach!

Rzd postanowi kontynuowa program Maluch, zapocztkowany w 2011, zaproponowa jednak jego zmodyfikowan i rozszerzon wersj, nadajc mu nazw MALUCH plus. Program MRPiPS "Maluch plus" na 2017 r...

Czytaj wicej >

Maluchy.pl logo
cia

Witaj Gościu ( Zaloguj | Rejestruj )

Start new topic Reply to this topic
Start new topic Reply to this topic
68 Stron V   1 2 3 następna ostatnia   

Lipiec/sierpień 2005

> 
.uzytkownik.usun...
czw, 18 sie 2005 - 15:43
No i masz babo placek. Zakładałam wątek lipcowy na 'ciąży...' a teraz wdzieram się na nieswoje terytorium. Niestety, przeterminowany Pyzatek urodził się 01.08. Powstaniec. wink.gif

Póki co wylosowałam dziecko - anioła, nagrodę za wszystkie moje trudy i dziwactwa, które znosiłam w przypadku dziecka nr 1. Nie ma już karmienia przez całą dobę, spania tylko w jadącym wózku... No, anioł po prostu mi się trafił. Naje się i ładnie zasypia. W dodatku w swoim koszu, ktory mu miękko wysłałam, żeby miał jak w brzuszku. wink.gif

Jedyne kłopoty z Pyzatkiem to, że je strasznie zachłannie i potrafi się nałykać dużo powietrza. Potem długo nie chce beknąć i trza go po pleckach głaskać by zechciał. wink.gif No i fakt, że do tej pory nie zetknęłam się ze zjawiskiem iż można zrobić tyle kup w nocy... Leo w nocy w ogóle nie robił - taki był przyzwoity. Ale i Pyzatek przyzwoicieje. Wczoraj były tylko dwie. W nocy, ma się rozumieć, bo w dzien nadrobił. wink.gif

Pyzaty ma chorą rączkę. Niestety nie ominęły go komplikacje okołoporodowe. Barczysty był i przy wypychaniu na ten świat niestety uraziłam go w ramię. Neurolog zdiagnozował porażenie węzła barkowego. Rehabilitacja trwa i wydaje mi się, że jest poprawa. Już nie tylko zaciska paluszki ale może ruszyć całą rączką, która jeszcze w szpitalu była niemal całkiem nieruchoma. Mam nadzieję, że będzie dobrze. Staram się.

Pępek odpadł po 4 dniach, jeszcze w szpitalu. W szoku byłam. Teraz jest już czyściutki ale jeszcze pro forma go przemywam spirytusem.

No i odparznia nas prześladują. Pyzaty zasypuje się potówkami w tym miejscu, którym dotykał do mnie kiedy go karmiłam. icon_mad.gif Jak karmić bez dotykania? No i te wszystkie fałdeczki! Źle wyglądają. Kąpię go w Balneum, rumianku, nadmanganianie... nie wiem co jeszcze mogę zrobić...

A jak tam Wasze wakacyjne dzidziolki?

Z
.uzytkownik.usun...


Grupa: U?ytkownicy
Postów: 8,716
Dołączył: nie, 13 kwi 03 - 09:52
Nr użytkownika: 567




post czw, 18 sie 2005 - 15:43
Post #1

No i masz babo placek. Zakładałam wątek lipcowy na 'ciąży...' a teraz wdzieram się na nieswoje terytorium. Niestety, przeterminowany Pyzatek urodził się 01.08. Powstaniec. wink.gif

Póki co wylosowałam dziecko - anioła, nagrodę za wszystkie moje trudy i dziwactwa, które znosiłam w przypadku dziecka nr 1. Nie ma już karmienia przez całą dobę, spania tylko w jadącym wózku... No, anioł po prostu mi się trafił. Naje się i ładnie zasypia. W dodatku w swoim koszu, ktory mu miękko wysłałam, żeby miał jak w brzuszku. wink.gif

Jedyne kłopoty z Pyzatkiem to, że je strasznie zachłannie i potrafi się nałykać dużo powietrza. Potem długo nie chce beknąć i trza go po pleckach głaskać by zechciał. wink.gif No i fakt, że do tej pory nie zetknęłam się ze zjawiskiem iż można zrobić tyle kup w nocy... Leo w nocy w ogóle nie robił - taki był przyzwoity. Ale i Pyzatek przyzwoicieje. Wczoraj były tylko dwie. W nocy, ma się rozumieć, bo w dzien nadrobił. wink.gif

Pyzaty ma chorą rączkę. Niestety nie ominęły go komplikacje okołoporodowe. Barczysty był i przy wypychaniu na ten świat niestety uraziłam go w ramię. Neurolog zdiagnozował porażenie węzła barkowego. Rehabilitacja trwa i wydaje mi się, że jest poprawa. Już nie tylko zaciska paluszki ale może ruszyć całą rączką, która jeszcze w szpitalu była niemal całkiem nieruchoma. Mam nadzieję, że będzie dobrze. Staram się.

Pępek odpadł po 4 dniach, jeszcze w szpitalu. W szoku byłam. Teraz jest już czyściutki ale jeszcze pro forma go przemywam spirytusem.

No i odparznia nas prześladują. Pyzaty zasypuje się potówkami w tym miejscu, którym dotykał do mnie kiedy go karmiłam. icon_mad.gif Jak karmić bez dotykania? No i te wszystkie fałdeczki! Źle wyglądają. Kąpię go w Balneum, rumianku, nadmanganianie... nie wiem co jeszcze mogę zrobić...

A jak tam Wasze wakacyjne dzidziolki?

Z
addera
wto, 23 sie 2005 - 14:31
CYTAT(Zwierzo.)
No i odparznia nas prześladują. Pyzaty zasypuje się potówkami w tym miejscu, którym dotykał do mnie kiedy go karmiłam.  :x  Jak karmić bez dotykania? No i te wszystkie fałdeczki! Źle wyglądają. Kąpię go w Balneum, rumianku, nadmanganianie... nie wiem co jeszcze mogę zrobić...

A jak tam Wasze wakacyjne dzidziolki?

Z


Zwierzo moge ja icon_wink.gif Ja tylko z małą radą - w krochmalu go wykąp parę razy. icon_biggrin.gif
addera


Grupa: U?ytkownicy
Postów: 8,191
Dołączył: pią, 28 mar 03 - 14:04
Nr użytkownika: 171




post wto, 23 sie 2005 - 14:31
Post #2

CYTAT(Zwierzo.)
No i odparznia nas prześladują. Pyzaty zasypuje się potówkami w tym miejscu, którym dotykał do mnie kiedy go karmiłam.  :x  Jak karmić bez dotykania? No i te wszystkie fałdeczki! Źle wyglądają. Kąpię go w Balneum, rumianku, nadmanganianie... nie wiem co jeszcze mogę zrobić...

A jak tam Wasze wakacyjne dzidziolki?

Z


Zwierzo moge ja icon_wink.gif Ja tylko z małą radą - w krochmalu go wykąp parę razy. icon_biggrin.gif

--------------------



.uzytkownik.usun...
wto, 23 sie 2005 - 17:45
Add, dzięki. Widzisz, zapomniałam, że jeszcze mogę dziecko wykrochmalić. icon_wink.gif

Z
.uzytkownik.usun...


Grupa: U?ytkownicy
Postów: 8,716
Dołączył: nie, 13 kwi 03 - 09:52
Nr użytkownika: 567




post wto, 23 sie 2005 - 17:45
Post #3

Add, dzięki. Widzisz, zapomniałam, że jeszcze mogę dziecko wykrochmalić. icon_wink.gif

Z
Abotak
pią, 26 sie 2005 - 19:31
Zwierzo, no jak rany cos nas laczy icon_mrgreen.gif
Nie dosc, ze sierpniowe barczyste i wielkie oba dwa hanioly to przed samym porodem doczytalam sobie Twoj watek o komplikacjach goraczkowych . I co?! I spotkalo mnie to samo kurde blaszka?
Wiesz moze w koncu co to za infekcja byla? Bo ja dalej nie.
Tyle, ze byla i ze ku lepszemu idzie.
Co do odparzen, to za add popre krochmalenie.
U nas upalow nie ma, ale po antybiotyku moim pupina sie dziecieciu odparzyla. Zrobilam taka packe krochmalowa i tym tatulo przy przewijaniu oklada (on, bo mi sie serce krajalo). I po 2 dniach wszystko sie wygladzilo tak, ze bez wyrzutow sumienia i wpadania w depreche moge teraz patrzec.

Niech sie Pyzatkowi raczka szybko goi.

U nas byly tylko siniaki ale we wtorek umowilam wizyte u osteopaty na takie ogolne ogledziny bo ten porod dal dziecieciu popalic.
Abotak


Grupa: U?ytkownicy
Postów: 6,963
Dołączył: pią, 28 mar 03 - 11:18
Nr użytkownika: 162




post pią, 26 sie 2005 - 19:31
Post #4

Zwierzo, no jak rany cos nas laczy icon_mrgreen.gif
Nie dosc, ze sierpniowe barczyste i wielkie oba dwa hanioly to przed samym porodem doczytalam sobie Twoj watek o komplikacjach goraczkowych . I co?! I spotkalo mnie to samo kurde blaszka?
Wiesz moze w koncu co to za infekcja byla? Bo ja dalej nie.
Tyle, ze byla i ze ku lepszemu idzie.
Co do odparzen, to za add popre krochmalenie.
U nas upalow nie ma, ale po antybiotyku moim pupina sie dziecieciu odparzyla. Zrobilam taka packe krochmalowa i tym tatulo przy przewijaniu oklada (on, bo mi sie serce krajalo). I po 2 dniach wszystko sie wygladzilo tak, ze bez wyrzutow sumienia i wpadania w depreche moge teraz patrzec.

Niech sie Pyzatkowi raczka szybko goi.

U nas byly tylko siniaki ale we wtorek umowilam wizyte u osteopaty na takie ogolne ogledziny bo ten porod dal dziecieciu popalic.
.uzytkownik.usun...
pią, 26 sie 2005 - 20:17
Bogusiu, witam w klubie. icon_biggrin.gif Jak Ty dałaś radę bez nacięcia - ciągle mnie zastanawia. Mnie nacięli. Niebardzo, ale jednak.

Dziecko już wykrochmalone wielokrotnie, wytarzane w zasypce alantanowej i wysmarowane sudocremem. Pupa jak marzenie. Nie wiem co pomogło, grunt, że pomogło. icon_smile.gif

Co do gorączek, to właśnie odebrałam swój wypis ze szpitala i jęłam się w niego wczytywać z żądzy wiedzy ale nic sensownego nie wyczytałam. Wychodzi na to, że oni też tak do końca nie wiedzieli co mi jest. Z przeróżnych badań, które mi zrobili wyszły źle tylko dwa - CRP strasznie wysokie, rzędu 260 o ile dobrze pamiętam i e.coli w szyjce, z posiewu. Tyle, ze e.coli to oni szybko zabili jakimiś fajnymi globulkami więc to nie to. Jeden z lekarzy skłaniał się ku hipotezie, że to zakrzepica w obrębie jamy brzusznej. Fakt - miałam zatrzymanie odchodów, po trzech dniach w ogóle przestało ze mnie lecieć. Dana zakrzepica ponoć bardzo często przydarza się wieloródkom, matkom dużych dzieci. Może to i to. Nigdy się nie dowiem bo NFZ nie dał pieniędzy na drogie badanie, które by to zweryfikowało. Wczoraj wzięłam swój ostatni antyzakrzepowy zastrzyk. Zobaczymy czy coś się jeszcze będzie dziać. icon_evil.gif

Po pupie z Pyzatym nowy kłopot. Teraz katar. icon_evil.gif Zaraził się od gorączkującego, przeraźliwie przeziębionego Dzidziawy. W dwupokojowym mieszkanku nie miałam szans odizolować ich od siebie a nawet w większym nie wiem czy bym chciała. icon_confused.gif Najgorsze, że tak niewiele mogę zrobić żeby pomóc takiemu maluszkowi. Psiukam w nos solą fizjologiczną i odciągam, odciągam, odciągam. Stawiam łóżeczko bardzo zgrabnie na dwutomowym słowniku, żeby główkę miał nieco uniesioną, nawilżam powietrze. I tyle. Tak bym chciała zaaplikować mu jakieś cud - lekarstwo, tyle, że takie nie istnieje... icon_sad.gif

Z
.uzytkownik.usun...


Grupa: U?ytkownicy
Postów: 8,716
Dołączył: nie, 13 kwi 03 - 09:52
Nr użytkownika: 567




post pią, 26 sie 2005 - 20:17
Post #5

Bogusiu, witam w klubie. icon_biggrin.gif Jak Ty dałaś radę bez nacięcia - ciągle mnie zastanawia. Mnie nacięli. Niebardzo, ale jednak.

Dziecko już wykrochmalone wielokrotnie, wytarzane w zasypce alantanowej i wysmarowane sudocremem. Pupa jak marzenie. Nie wiem co pomogło, grunt, że pomogło. icon_smile.gif

Co do gorączek, to właśnie odebrałam swój wypis ze szpitala i jęłam się w niego wczytywać z żądzy wiedzy ale nic sensownego nie wyczytałam. Wychodzi na to, że oni też tak do końca nie wiedzieli co mi jest. Z przeróżnych badań, które mi zrobili wyszły źle tylko dwa - CRP strasznie wysokie, rzędu 260 o ile dobrze pamiętam i e.coli w szyjce, z posiewu. Tyle, ze e.coli to oni szybko zabili jakimiś fajnymi globulkami więc to nie to. Jeden z lekarzy skłaniał się ku hipotezie, że to zakrzepica w obrębie jamy brzusznej. Fakt - miałam zatrzymanie odchodów, po trzech dniach w ogóle przestało ze mnie lecieć. Dana zakrzepica ponoć bardzo często przydarza się wieloródkom, matkom dużych dzieci. Może to i to. Nigdy się nie dowiem bo NFZ nie dał pieniędzy na drogie badanie, które by to zweryfikowało. Wczoraj wzięłam swój ostatni antyzakrzepowy zastrzyk. Zobaczymy czy coś się jeszcze będzie dziać. icon_evil.gif

Po pupie z Pyzatym nowy kłopot. Teraz katar. icon_evil.gif Zaraził się od gorączkującego, przeraźliwie przeziębionego Dzidziawy. W dwupokojowym mieszkanku nie miałam szans odizolować ich od siebie a nawet w większym nie wiem czy bym chciała. icon_confused.gif Najgorsze, że tak niewiele mogę zrobić żeby pomóc takiemu maluszkowi. Psiukam w nos solą fizjologiczną i odciągam, odciągam, odciągam. Stawiam łóżeczko bardzo zgrabnie na dwutomowym słowniku, żeby główkę miał nieco uniesioną, nawilżam powietrze. I tyle. Tak bym chciała zaaplikować mu jakieś cud - lekarstwo, tyle, że takie nie istnieje... icon_sad.gif

Z
Abotak
sob, 27 sie 2005 - 21:18
Zwierzo, ja tez nie wiem jak on sie bez naciecia przecisnal. icon_eek.gif
Juz myslalam, ze Archie to szczyt moich mozliwosci ale chyba przez te olbrzymy mam krocze wytrenowane icon_twisted.gif .

Z innych podobienstw...u nas tez pepowina szybciorem odpadla. Trzeciego dnia Matt akurat polozna zapytal co to za fetorek sie z pepka ulatnia, a ona, ze sie co trzeba oddziela i stad te efekty zapachowe. Zajrzala i wyjela z pieluchy odpadniety klips s pepowina icon_eek.gif
To chyba tez nasz rekord bo pamietam, ze u starszej dziatwy tak tydzien co najmniej ten pepek odpadal.

Ze szpitalnych przejsc goraczkowych u mnie tez CRP bylo wysokie i goraczka, telepanie.
Poza tym z moczu, wymazu i krwi nic nie wyhodowali po 3 i 5 dniach. Oprocz normalnej flory bakteryjnej, w tym strepB.
No mowie Ci, wspominalam tam sobie ten Twoj watek i w pewnym momencie to juz bylam w stanie przewidziec co mi powiedza icon_razz.gif

Usg, rtg pluc (bo mi wrocil jakis paskudny kaszel, ktory jeszcze w ciazy okresowo mialam) nic nie pokazaly.
Macica obkurczala sie bezproblemowo i poza tym wszystko jak u Ciebie. Z wyjatkiem tych zastrzykow bo mi zakrzepice wykluczyli.

No i nie wiem co to bylo. Temperatura niby sie stabilizowala choc pod koniec jeszcze skakala i wypisali mnie jedynie na podstawie drugiego nizszego CRP.
Wrocilam do domu- temperatura idealna, kaszel zniknal z dnia na dzien. No cudowne uzdrowienie icon_rolleyes.gif


CYTAT
Po pupie z Pyzatym nowy kłopot. Teraz katar.   icon_evil.gif  Zaraził się od gorączkującego, przeraźliwie przeziębionego Dzidziawy.


O zesz, nic nie mow. Mam nadzieje, ze Pyzatkowi i Dzidziawie szybko przejdzie!

Po tej stronie podobnie.
Niemal od dnia naszego powrotu ze szpitala towarzystwo w liczbie 5 pociaga nosami. I nie mam serca odpedzac ich od `swiezego rodzenstwa`. Odpukac, maly jeszcze chyba jakims cudem nie zlapal i starszakom juz przechodzi ale tez mam schize, ze po tym moim antybiotyku cos mu sie przyplacze. icon_confused.gif

CYTAT
Tak bym chciała zaaplikować mu jakieś cud - lekarstwo, tyle, że takie nie istnieje...  :(


A zakraplanie noska mlekiem z piersi?
Ponoc cud-lekarstwo. icon_smile.gif

Matt od czasu porodu jest fanatycznym wyznawca akupresury icon_cool.gif wiec wszystkim uciska i kaze uciskac duze palce u stop icon_rolleyes.gif . I opuszki tych malych.
Moze i dziala bo w sumie jakos lekko ten katar przeszli a ja nie mialam za bardzo sily i czasu nic innego im serwowac.

Trzymajcie sie zdrowo.
Ide po mojego Puculka bo dzis ma dzien na tankowanie non stop color.
W niedziele go polozna wazyla i stracil tylko 30g z wagi urodzeniowej ( a ma prawo do utraty 10% czyli, jakby nie bylo, blisko pol kg) a wczoraj sie okazalo, ze nadrobil z nawiazka przez pare(4) dni - 4770 icon_eek.gif
Abotak


Grupa: U?ytkownicy
Postów: 6,963
Dołączył: pią, 28 mar 03 - 11:18
Nr użytkownika: 162




post sob, 27 sie 2005 - 21:18
Post #6

Zwierzo, ja tez nie wiem jak on sie bez naciecia przecisnal. icon_eek.gif
Juz myslalam, ze Archie to szczyt moich mozliwosci ale chyba przez te olbrzymy mam krocze wytrenowane icon_twisted.gif .

Z innych podobienstw...u nas tez pepowina szybciorem odpadla. Trzeciego dnia Matt akurat polozna zapytal co to za fetorek sie z pepka ulatnia, a ona, ze sie co trzeba oddziela i stad te efekty zapachowe. Zajrzala i wyjela z pieluchy odpadniety klips s pepowina icon_eek.gif
To chyba tez nasz rekord bo pamietam, ze u starszej dziatwy tak tydzien co najmniej ten pepek odpadal.

Ze szpitalnych przejsc goraczkowych u mnie tez CRP bylo wysokie i goraczka, telepanie.
Poza tym z moczu, wymazu i krwi nic nie wyhodowali po 3 i 5 dniach. Oprocz normalnej flory bakteryjnej, w tym strepB.
No mowie Ci, wspominalam tam sobie ten Twoj watek i w pewnym momencie to juz bylam w stanie przewidziec co mi powiedza icon_razz.gif

Usg, rtg pluc (bo mi wrocil jakis paskudny kaszel, ktory jeszcze w ciazy okresowo mialam) nic nie pokazaly.
Macica obkurczala sie bezproblemowo i poza tym wszystko jak u Ciebie. Z wyjatkiem tych zastrzykow bo mi zakrzepice wykluczyli.

No i nie wiem co to bylo. Temperatura niby sie stabilizowala choc pod koniec jeszcze skakala i wypisali mnie jedynie na podstawie drugiego nizszego CRP.
Wrocilam do domu- temperatura idealna, kaszel zniknal z dnia na dzien. No cudowne uzdrowienie icon_rolleyes.gif


CYTAT
Po pupie z Pyzatym nowy kłopot. Teraz katar.   icon_evil.gif  Zaraził się od gorączkującego, przeraźliwie przeziębionego Dzidziawy.


O zesz, nic nie mow. Mam nadzieje, ze Pyzatkowi i Dzidziawie szybko przejdzie!

Po tej stronie podobnie.
Niemal od dnia naszego powrotu ze szpitala towarzystwo w liczbie 5 pociaga nosami. I nie mam serca odpedzac ich od `swiezego rodzenstwa`. Odpukac, maly jeszcze chyba jakims cudem nie zlapal i starszakom juz przechodzi ale tez mam schize, ze po tym moim antybiotyku cos mu sie przyplacze. icon_confused.gif

CYTAT
Tak bym chciała zaaplikować mu jakieś cud - lekarstwo, tyle, że takie nie istnieje...  :(


A zakraplanie noska mlekiem z piersi?
Ponoc cud-lekarstwo. icon_smile.gif

Matt od czasu porodu jest fanatycznym wyznawca akupresury icon_cool.gif wiec wszystkim uciska i kaze uciskac duze palce u stop icon_rolleyes.gif . I opuszki tych malych.
Moze i dziala bo w sumie jakos lekko ten katar przeszli a ja nie mialam za bardzo sily i czasu nic innego im serwowac.

Trzymajcie sie zdrowo.
Ide po mojego Puculka bo dzis ma dzien na tankowanie non stop color.
W niedziele go polozna wazyla i stracil tylko 30g z wagi urodzeniowej ( a ma prawo do utraty 10% czyli, jakby nie bylo, blisko pol kg) a wczoraj sie okazalo, ze nadrobil z nawiazka przez pare(4) dni - 4770 icon_eek.gif
mamajul
wto, 30 sie 2005 - 16:48
Nareszcie do Was dotarłam.Jula wymaga nagle opieki non stop. Zabay i zainteresowania icon_confused.gif . Szczególnie wtedy, gdy umęczona siadam coby się na forum porelaksować, a tu Jula atakuje.
MOje szczeście nr 2 bywa upiorem. Odstawiłam nabiał całkowicie (kanapki bez masła - pycha - icon_evil.gif )-bo dostał ochydnej wysypki z sączacymi się krostakami. Na buzi- gł. Okolice uszu. icon_evil.gif Nawet biedaczek malutki nauczył się piastaki to drapać, bo żyć nie dawało. Kolkowy płacz miewamy. - też pochodna uczulenia.
CHusta mnie ratuje i smoczek- bo przyłapałam go na saniu palca icon_cool.gif .
Wkładam wyjca do chusty i zatykam smokiem. NIestety mały cwaniak nie chce za bardzo tego lateksu żuc. DZiwny jakiś wink.gif .
BYł z nami dwa razy na przedsatwieniu w LApidarium. Spał jak anioł ja myśmy się ukulturalniali kukiełkowymi przygodami icon_confused.gif . icon_wink.gif.
Generalnie jest ok w nocy i na psacerze. W domu gorzej, bo go hałasy chyba domowe denerwują, alo nie wiem co.
WAzony CHłopina nie był od szpitala- w przyszłym tyg przy okazji szczepienia zafunduje sobie tą przyjemnosć- ręce i bark oraz lędźwia od noszenia mi wieczorem pękają icon_redface.gif .

A zauwazyłyście, zę miłosci jest jakby więcej?? I starsze się kocha bardzo, i młodsze ... CZuję się tą miłoscią wypełniona po czubek.
Lece posilić się czymś dietetycznym inaczej. Landrynki icon_smile.gif. Mniam. Bezmleczne i bezjajeczne..
mamajul


Grupa: U?ytkownicy
Postów: 3,341
Dołączył: czw, 15 maj 03 - 18:39
Skąd: z Ochoty
Nr użytkownika: 722

GG:


post wto, 30 sie 2005 - 16:48
Post #7

Nareszcie do Was dotarłam.Jula wymaga nagle opieki non stop. Zabay i zainteresowania icon_confused.gif . Szczególnie wtedy, gdy umęczona siadam coby się na forum porelaksować, a tu Jula atakuje.
MOje szczeście nr 2 bywa upiorem. Odstawiłam nabiał całkowicie (kanapki bez masła - pycha - icon_evil.gif )-bo dostał ochydnej wysypki z sączacymi się krostakami. Na buzi- gł. Okolice uszu. icon_evil.gif Nawet biedaczek malutki nauczył się piastaki to drapać, bo żyć nie dawało. Kolkowy płacz miewamy. - też pochodna uczulenia.
CHusta mnie ratuje i smoczek- bo przyłapałam go na saniu palca icon_cool.gif .
Wkładam wyjca do chusty i zatykam smokiem. NIestety mały cwaniak nie chce za bardzo tego lateksu żuc. DZiwny jakiś wink.gif .
BYł z nami dwa razy na przedsatwieniu w LApidarium. Spał jak anioł ja myśmy się ukulturalniali kukiełkowymi przygodami icon_confused.gif . icon_wink.gif.
Generalnie jest ok w nocy i na psacerze. W domu gorzej, bo go hałasy chyba domowe denerwują, alo nie wiem co.
WAzony CHłopina nie był od szpitala- w przyszłym tyg przy okazji szczepienia zafunduje sobie tą przyjemnosć- ręce i bark oraz lędźwia od noszenia mi wieczorem pękają icon_redface.gif .

A zauwazyłyście, zę miłosci jest jakby więcej?? I starsze się kocha bardzo, i młodsze ... CZuję się tą miłoscią wypełniona po czubek.
Lece posilić się czymś dietetycznym inaczej. Landrynki icon_smile.gif. Mniam. Bezmleczne i bezjajeczne..

--------------------
Monika mama Julki (2002) i Ignacego (2005)
.uzytkownik.usun...
wto, 30 sie 2005 - 18:40
Monika, dobrze, że jesteś. Mocarni jesteście - przedstawienia... hmmm. Ja jeszcze nie miałam odwagi żeby tak ukulturalniać moje małe icon_wink.gif. Swoją drogą miałam szalony pomysł by z całą menażerią wybrać się na ślub kolegi ale zrezygnowałam wobec faktu, że bunt Dzidziawy przybiera ostatnio nieprzewidziane formy a poza tym nikt nie zmusi dwulatka by siedział spokojnie przez ponad godzinę no i nie mam oczywiście co na siebie włożyć. icon_surprised.gif

Bogusiu, i jak kontrola? Mam nadzieję, że Merlinek nie poturbowany zbytnio. icon_smile.gif Ależ on się ślicznie nazywa icon_smile.gif

Próbowałam pouciskać duże palce. Dzidziawa potraktował mnie jak zwykle ostatnio - dzikim rykiem, że boli. icon_eek.gif Jego ostatnio wszystko boli - próbuje zwrócić na siebie uwagę icon_sad.gif, jednak jest troszkę zazdrosny. icon_sad.gif Pyzaty przyjął to, jak wszystko, ze stoickim spokojem. Rany, on chyba mnichem buddyjskim zostanie. wink.gif

Nasza gorączka to napewno Tajemnicza Przypadłość Matek Dużych Dzieci Oraz Wszelkiego Rodzaju Jednostek Wybitnych. wink.gif

Katar nadal w natarciu ale chyba ma się już ku końcowi. Pyzaty nawet odciąganie glutów znosi bez skrzywienia. icon_eek.gif Nie lubi tylko psiukania do nosa. Krzywi się przy tym. icon_smile.gif

U nas dla odmiany była dziś pani rehabilitantka. Drugi raz. Za piewszym razem, jeszcze w szpitalu nauczyła mnie ćwiczeń i masażu i kazała robić. Dziś była skontrolować efekty i dodać ćwiczeń no i oczywiście odpowiedzieć na wszystkie moje pytania, których się namnożyło, zwłaszcza po lekturze forum. icon_smile.gif Okazuje się, że jest postęp! Zasadniczy! Z nieruchomych trzech stawów w ręce - uruchomiliśmy dwa. Rusza się bark i nadgarstek. Łokieć nadal stoi. No i nie będziemy musieli robić EMG. Niby ma to jeszcze potwierdzić neurolog, ale jej argumentacja była bardzo sensowna. Strasznie się cieszę, że cały ten ból ominie Pyzatka. Moje małe szczęście teraz śpi, podwójnie wymaglowane przez panią reh i mnie - ćwiczącą ćwiczenia.

Miłości, fakt - więcej. Ale i wściekła też potrafię chodzić. Diabli nadali bunt dwulatka. Akurat się u nas nasilił. I o wszystko jest dziki ryk... A Pyzaty się budzi, choć przeszedł intensywny trening w szpitalu obok dworca kolejowego... icon_sad.gif

A w ogóle to landrynki wcinasz, paskudo jedna?! A co z barwnikiem identycznym z naturalnym tudzież aromatem i cholera wie czym? Ja dziś łyknęłam 1 (jeden) łyk coli... icon_cool.gif

Pozdrówki,

Z
.uzytkownik.usun...


Grupa: U?ytkownicy
Postów: 8,716
Dołączył: nie, 13 kwi 03 - 09:52
Nr użytkownika: 567




post wto, 30 sie 2005 - 18:40
Post #8

Monika, dobrze, że jesteś. Mocarni jesteście - przedstawienia... hmmm. Ja jeszcze nie miałam odwagi żeby tak ukulturalniać moje małe icon_wink.gif. Swoją drogą miałam szalony pomysł by z całą menażerią wybrać się na ślub kolegi ale zrezygnowałam wobec faktu, że bunt Dzidziawy przybiera ostatnio nieprzewidziane formy a poza tym nikt nie zmusi dwulatka by siedział spokojnie przez ponad godzinę no i nie mam oczywiście co na siebie włożyć. icon_surprised.gif

Bogusiu, i jak kontrola? Mam nadzieję, że Merlinek nie poturbowany zbytnio. icon_smile.gif Ależ on się ślicznie nazywa icon_smile.gif

Próbowałam pouciskać duże palce. Dzidziawa potraktował mnie jak zwykle ostatnio - dzikim rykiem, że boli. icon_eek.gif Jego ostatnio wszystko boli - próbuje zwrócić na siebie uwagę icon_sad.gif, jednak jest troszkę zazdrosny. icon_sad.gif Pyzaty przyjął to, jak wszystko, ze stoickim spokojem. Rany, on chyba mnichem buddyjskim zostanie. wink.gif

Nasza gorączka to napewno Tajemnicza Przypadłość Matek Dużych Dzieci Oraz Wszelkiego Rodzaju Jednostek Wybitnych. wink.gif

Katar nadal w natarciu ale chyba ma się już ku końcowi. Pyzaty nawet odciąganie glutów znosi bez skrzywienia. icon_eek.gif Nie lubi tylko psiukania do nosa. Krzywi się przy tym. icon_smile.gif

U nas dla odmiany była dziś pani rehabilitantka. Drugi raz. Za piewszym razem, jeszcze w szpitalu nauczyła mnie ćwiczeń i masażu i kazała robić. Dziś była skontrolować efekty i dodać ćwiczeń no i oczywiście odpowiedzieć na wszystkie moje pytania, których się namnożyło, zwłaszcza po lekturze forum. icon_smile.gif Okazuje się, że jest postęp! Zasadniczy! Z nieruchomych trzech stawów w ręce - uruchomiliśmy dwa. Rusza się bark i nadgarstek. Łokieć nadal stoi. No i nie będziemy musieli robić EMG. Niby ma to jeszcze potwierdzić neurolog, ale jej argumentacja była bardzo sensowna. Strasznie się cieszę, że cały ten ból ominie Pyzatka. Moje małe szczęście teraz śpi, podwójnie wymaglowane przez panią reh i mnie - ćwiczącą ćwiczenia.

Miłości, fakt - więcej. Ale i wściekła też potrafię chodzić. Diabli nadali bunt dwulatka. Akurat się u nas nasilił. I o wszystko jest dziki ryk... A Pyzaty się budzi, choć przeszedł intensywny trening w szpitalu obok dworca kolejowego... icon_sad.gif

A w ogóle to landrynki wcinasz, paskudo jedna?! A co z barwnikiem identycznym z naturalnym tudzież aromatem i cholera wie czym? Ja dziś łyknęłam 1 (jeden) łyk coli... icon_cool.gif

Pozdrówki,

Z
skanna
wto, 30 sie 2005 - 18:48
Mamajul - szarlotka sypana bezmleczno-bezjajeczna jest, ciasteczka piwne takoż. Z kupnych rzeczy - herbatniki "Holenderskie", ciastka bodajże "Śniadaniowe" z Tago (takie duże, okrągłe, jakby puchate), pierniki "Uszatki" z toruńskiego Kopernika.
skanna


Grupa: Zbanowani
Postów: 12,705
Dołączył: wto, 05 sie 03 - 08:50
Skąd: ...
Nr użytkownika: 970




post wto, 30 sie 2005 - 18:48
Post #9

Mamajul - szarlotka sypana bezmleczno-bezjajeczna jest, ciasteczka piwne takoż. Z kupnych rzeczy - herbatniki "Holenderskie", ciastka bodajże "Śniadaniowe" z Tago (takie duże, okrągłe, jakby puchate), pierniki "Uszatki" z toruńskiego Kopernika.

--------------------
Czy ten ptak kala gniazdo, co je kala
Czy ten , co mówić o tym nie pozwala?
- C.K.Norwid

Brałam wszystko na poważnie, to, co dzisiaj jest nieważne
- Kora i Maanam
mamajul
śro, 31 sie 2005 - 06:46
Skanna- ja mam schudnąć wink.gif . Te landrynki na nieszczęście były szafce- reklamówki jakiejs firmy na dodatek (żródło-mąż z pracy).

U nas Jula szaleństwa tez odczynia. A ja mam wyrzuty sumienia, ze mały płacze a ona jest już tym zmęczona. A jak zaśnie to zaczął go każdy stuk budzic- czyli nawet pobawić się swobodnie nie mozna.
mamajul


Grupa: U?ytkownicy
Postów: 3,341
Dołączył: czw, 15 maj 03 - 18:39
Skąd: z Ochoty
Nr użytkownika: 722

GG:


post śro, 31 sie 2005 - 06:46
Post #10

Skanna- ja mam schudnąć wink.gif . Te landrynki na nieszczęście były szafce- reklamówki jakiejs firmy na dodatek (żródło-mąż z pracy).

U nas Jula szaleństwa tez odczynia. A ja mam wyrzuty sumienia, ze mały płacze a ona jest już tym zmęczona. A jak zaśnie to zaczął go każdy stuk budzic- czyli nawet pobawić się swobodnie nie mozna.

--------------------
Monika mama Julki (2002) i Ignacego (2005)
Magawit
wto, 06 wrz 2005 - 14:54
Witajcie,dziewczyny!!
Tak bardzo kibicowalam Zwierzo i mamiejul podczas porodu! Wtedy sama bylam z coraz wiekszym i ciezszym brzusiem icon_smile.gif A teraz moj brzuch l;ezy w wozeczku i spi slodko icon_smile.gif udzielam sie na watku "Sierpien 2005", jest nas tam duuuzo, ale watek nam sie troche przedatowal, a jakos nikt nie umie sie zmobilizowac,zeby przejsc tutaj. Trzeba by zrobic linka do tej stronki, no i jak to zrobic,zeby nadal mailem przychodzily powiadomienia o odpowiedziach?

Zwierzo mialas byc lipcowka, a jestes sierpniowka; ja mialam miec lewka, a mam panne. I tez trafilam na aniolka!! I to z 1 dzieckiem!! Cuda jakies icon_wink.gif Nie chce przechwalic i zawsze jak takie rzeczy pisze,to pluje przez lewe ramie,ale Ola przesypia cale noce (budzi sie tylko 2-3 razy na karmienie), w dzien rozglada sie po swiecie, spi i je. No glownie to je. Trudno ja odessac od cyca,kocha jesc. zabiera to sporo czasu,ale generalnie nie narzekam-nie miewa kolek, nawet nie chce jej sie odbijac i jak czasem w nocy zaniedbam, bo klade uspiona przy moim cycu,to odbekuje sobie w lozeczku cichutko,zeby taty nie obudzic icon_razz.gif
Placze wlasciwie tylko gdy za dlugo nei ma piersi na wyciagniecie jezyczka i gdy za duzo gosci jest wokol. No i na spacerze w wozku ryczala. taka domatorka icon_wink.gif
Jedyna moja obawa o nia-zeby sobie z mojej piersi smoczka nie zrobila, bo narazie samodzielnie,bez pomocy piersi usnela wszystkiego 4 razy w zyciu, z czego 2 razy w samochodzie icon_redface.gif

A jak krochmalicie dzieciaczki? Ile tego krochmalu? W zimnej wodzie czy we wrzacej toto sie rozpuszcza? Sorki za smieszne pytanie, w zyciu niczego nie wykrochmalilam,a make ziemnaczana wykorzystuje wylacznie do ciast icon_redface.gif
Pozdrawiam!
Magawit


Grupa: U?ytkownicy
Postów: 1,714
Dołączył: śro, 09 lut 05 - 11:38
Skąd: spod Poznania
Nr użytkownika: 2,661




post wto, 06 wrz 2005 - 14:54
Post #11

Witajcie,dziewczyny!!
Tak bardzo kibicowalam Zwierzo i mamiejul podczas porodu! Wtedy sama bylam z coraz wiekszym i ciezszym brzusiem icon_smile.gif A teraz moj brzuch l;ezy w wozeczku i spi slodko icon_smile.gif udzielam sie na watku "Sierpien 2005", jest nas tam duuuzo, ale watek nam sie troche przedatowal, a jakos nikt nie umie sie zmobilizowac,zeby przejsc tutaj. Trzeba by zrobic linka do tej stronki, no i jak to zrobic,zeby nadal mailem przychodzily powiadomienia o odpowiedziach?

Zwierzo mialas byc lipcowka, a jestes sierpniowka; ja mialam miec lewka, a mam panne. I tez trafilam na aniolka!! I to z 1 dzieckiem!! Cuda jakies icon_wink.gif Nie chce przechwalic i zawsze jak takie rzeczy pisze,to pluje przez lewe ramie,ale Ola przesypia cale noce (budzi sie tylko 2-3 razy na karmienie), w dzien rozglada sie po swiecie, spi i je. No glownie to je. Trudno ja odessac od cyca,kocha jesc. zabiera to sporo czasu,ale generalnie nie narzekam-nie miewa kolek, nawet nie chce jej sie odbijac i jak czasem w nocy zaniedbam, bo klade uspiona przy moim cycu,to odbekuje sobie w lozeczku cichutko,zeby taty nie obudzic icon_razz.gif
Placze wlasciwie tylko gdy za dlugo nei ma piersi na wyciagniecie jezyczka i gdy za duzo gosci jest wokol. No i na spacerze w wozku ryczala. taka domatorka icon_wink.gif
Jedyna moja obawa o nia-zeby sobie z mojej piersi smoczka nie zrobila, bo narazie samodzielnie,bez pomocy piersi usnela wszystkiego 4 razy w zyciu, z czego 2 razy w samochodzie icon_redface.gif

A jak krochmalicie dzieciaczki? Ile tego krochmalu? W zimnej wodzie czy we wrzacej toto sie rozpuszcza? Sorki za smieszne pytanie, w zyciu niczego nie wykrochmalilam,a make ziemnaczana wykorzystuje wylacznie do ciast icon_redface.gif
Pozdrawiam!

--------------------

mamajul
wto, 06 wrz 2005 - 16:08
Krochmal do krochmalenia icon_smile.gif: np: można tak: gotuję litr wody do niej wlewam mąke ziemniaczaną dwie czubate łyzki "rozpuszczną" w zimnej wodzie (tak w poło szklanki wody). No i mieszając wrzątek wlewam taką zawiesinką. Teraz jak się zaczyna robić transparentne to znaczy ze krochmal gotowy. Przepis na kisiel domowy. kompot gotuję z truskawek. słodki. mniam. w zimnej wodzie "rozpuszam" mąkę ziemniaczaną icon_wink.gif.....itd...... icon_lol.gif przepis na domowy budyń. Mleko gotuję z wanilią i kakao do tego wlewam "rozpuszczoną"" mąke ziemniaczaną (tak ze dwie łychy.... icon_lol.gif
W kisielku i budyniu nie kąpałam jeszcze icon_wink.gif. No i teraz nie gotujęm bo staram się być na diecie, coby drapacza wyjca nie uruchamiać, bo fajny jest jak się nie drze icon_smile.gif wiec wole być na diecie icon_cool.gif icon_lol.gif
mamajul


Grupa: U?ytkownicy
Postów: 3,341
Dołączył: czw, 15 maj 03 - 18:39
Skąd: z Ochoty
Nr użytkownika: 722

GG:


post wto, 06 wrz 2005 - 16:08
Post #12

Krochmal do krochmalenia icon_smile.gif: np: można tak: gotuję litr wody do niej wlewam mąke ziemniaczaną dwie czubate łyzki "rozpuszczną" w zimnej wodzie (tak w poło szklanki wody). No i mieszając wrzątek wlewam taką zawiesinką. Teraz jak się zaczyna robić transparentne to znaczy ze krochmal gotowy. Przepis na kisiel domowy. kompot gotuję z truskawek. słodki. mniam. w zimnej wodzie "rozpuszam" mąkę ziemniaczaną icon_wink.gif.....itd...... icon_lol.gif przepis na domowy budyń. Mleko gotuję z wanilią i kakao do tego wlewam "rozpuszczoną"" mąke ziemniaczaną (tak ze dwie łychy.... icon_lol.gif
W kisielku i budyniu nie kąpałam jeszcze icon_wink.gif. No i teraz nie gotujęm bo staram się być na diecie, coby drapacza wyjca nie uruchamiać, bo fajny jest jak się nie drze icon_smile.gif wiec wole być na diecie icon_cool.gif icon_lol.gif

--------------------
Monika mama Julki (2002) i Ignacego (2005)
.uzytkownik.usun...
czw, 08 wrz 2005 - 12:15
Magawit, witam i gratuluję takiego udanego dziecka. icon_biggrin.gif Też wam wszystkim kibicowałam w sierpniu. Zaczęłam Was intensywnie czytać zaraz po powrocie ze szpitala. icon_smile.gif

Obawa o smoczek z piersi myślę niepotrzebna - Ola jest jeszcze strasznie maleńka. icon_smile.gif Mlutkie maluszki tak mają. Pyzaty też pierwsze doby życia spędził przy cycu non stop. Zwłaszcza po swoim urodzeniu mnie zmęczył - ssał 1,5 doby niemal bez przerw i ciągle mu mało było. Teraz już trochę się to unormowuje.

Pyzatego krochmalę tak: biorę kubek, wypełniam zimną wodą w 1/4 albo jakoś tak i wsypuję tam ze 4-5 łyżeczek mąki ziemniaczanej (może być więcej). Trza to wszystko rozmieszać i dopełnić ukropem. Wtedy robi się klajster, który następnie ładuję do wanienki przezornie napełnionej chłodniejszą wodą gdyż klajster ów jest gorący. Do tak przygotowanej kąpieli wkładam Pyzatego. icon_biggrin.gif

U nas zaczęły się - poza katarem, oczywiście - pierwsze małe problemy. Strasznie łyka powietrze ten mój Pyzaty. Potem jest niespokojny ale czasem nie udaje mi się go beknąć. Noszę na ramieniu, klepię po pleckach i nic. Znacie może jeszcze jakieś sposoby na bekanie? Bo potem oczywiście straszliwie ulewa...

No i obudził się. Wiedziałam, że sie obudzi jak będę chciała wam odpisać...

Z
.uzytkownik.usun...


Grupa: U?ytkownicy
Postów: 8,716
Dołączył: nie, 13 kwi 03 - 09:52
Nr użytkownika: 567




post czw, 08 wrz 2005 - 12:15
Post #13

Magawit, witam i gratuluję takiego udanego dziecka. icon_biggrin.gif Też wam wszystkim kibicowałam w sierpniu. Zaczęłam Was intensywnie czytać zaraz po powrocie ze szpitala. icon_smile.gif

Obawa o smoczek z piersi myślę niepotrzebna - Ola jest jeszcze strasznie maleńka. icon_smile.gif Mlutkie maluszki tak mają. Pyzaty też pierwsze doby życia spędził przy cycu non stop. Zwłaszcza po swoim urodzeniu mnie zmęczył - ssał 1,5 doby niemal bez przerw i ciągle mu mało było. Teraz już trochę się to unormowuje.

Pyzatego krochmalę tak: biorę kubek, wypełniam zimną wodą w 1/4 albo jakoś tak i wsypuję tam ze 4-5 łyżeczek mąki ziemniaczanej (może być więcej). Trza to wszystko rozmieszać i dopełnić ukropem. Wtedy robi się klajster, który następnie ładuję do wanienki przezornie napełnionej chłodniejszą wodą gdyż klajster ów jest gorący. Do tak przygotowanej kąpieli wkładam Pyzatego. icon_biggrin.gif

U nas zaczęły się - poza katarem, oczywiście - pierwsze małe problemy. Strasznie łyka powietrze ten mój Pyzaty. Potem jest niespokojny ale czasem nie udaje mi się go beknąć. Noszę na ramieniu, klepię po pleckach i nic. Znacie może jeszcze jakieś sposoby na bekanie? Bo potem oczywiście straszliwie ulewa...

No i obudził się. Wiedziałam, że sie obudzi jak będę chciała wam odpisać...

Z
anonimowy

Go??







post czw, 08 wrz 2005 - 12:59
Post #14

No wlansie z tym bekaniem to tez mamy niedogadane z Ola. Bo nie znosi mietolenia jej,gdy chce zasnac przy cycu. Jak zasypia i ja ją na ramie to ona w ryk, jak dam ją do cyca,to zasypia i chce byc tylko po cichutku odlozona do lozeczka. Jak odloze to czasem nie ulewa,a jak uleje,to dostaje czkawki,ktora zalewamy mlekiem,bo tylko to pomaga i apiat` to samo.
Wiem,ze takim dzieciaczkom,ktore nie lubia (albo nie umieja) odpowietrzyc sie na ramieniu pomaga czasem kladzenie na przedramieniu. Cudownie zademonstrowala to Orinoko na watku "Sierpien 2005" na "ciaza i porod" na jedym ze zdjec-str.45.

Olenke nazywamy mlecznym potworem, bo kocha jesc icon_smile.gif

Do mam kolkowych dzieci i innych marudzacych wieczorami: zauwazylismy, ze Ola ok. 19.30 robi sie marudna, chyba nadmiar wrazen z dnia sie ujawnia. Wtedy tez najczesciej ma gazy. Pomaga jej kapiel i zaraz po niej-kolacja w lozku rodzicow i zaraz buch do lozeczka. Dzieki takiemu rytmowi moge nawet zjesc kolacje z mezem,kiedy mleczny potwor juz spi. Najgorzej, gdy o tej godiznie sa jeszcze goscie-mala placzliwa,marudna, choc nie wyje w nieboglosy. Gorzej tez przy takim zaburzonym rytmie dnia spi w nocy-czesciej sie budzi,jest bardziej nerwowa.

RATUNKU!!!!!! Macie jakis sposob na uporczywa sapke? Ola juz w szpitalu odsluzowywala sie przez kilka dni, przepisali mi kropelki Nasivin Soft,ale one wysuszaja sluzowke,a Ola juz i tak ma suche bobelki w nosku,wiec pediatra przepisala jej Euphorbium compositum,ale one w ogole nie dzialaja icon_sad.gif daje jej wiec sol fizjologiczna i ona najbardziej pomaga. Gruszka tez troszke pomaga. Ale problem powraca. Cierpie,gdy slysze,jak ciezko sie jej oddycha,zwlaszcza w nocy.

Acha! Jeszcze cos! Moze sie komus przyda i nie osiwieje,jak my. Gdy Ola skonczyla robic smolki co kilka godzin pr5zestala w ogole robic kupki. PO poltorej doby bylismy siwi ze strachu,ze cos nie tak (karmie tylko piersia,nie dopajam nawet woda), telefon do poloznej srodowiskowej uratowal nas przed zawalem czy inna choroba wiencowa-powiedzial,ze takie dzieciaczki moga nie kupkac i kilka dni. Znajomy profesor pediatra wysnul teorie,ze nawet do 10 dni to norma icon_eek.gif
Taka ta nasza Ola oszczedna (jest poznanianka,hihihi), na pampersach nie zbankrutujemy icon_wink.gif

Dzieki za rady co do krochmalu! Zastosujemy do nastepnej kapieli.

Mamajul, czy taki naturalny kisielek szkodzi na zoladki dzieci? Bo ja bym zjadla cos innego niz biszkopty i suche wafelki...
Magawit
czw, 08 wrz 2005 - 13:02
Ten gorny post to ja napisalam-Magawit,tylko zapomnialam sie zalogowac,przepraszam icon_redface.gif
Magawit


Grupa: U?ytkownicy
Postów: 1,714
Dołączył: śro, 09 lut 05 - 11:38
Skąd: spod Poznania
Nr użytkownika: 2,661




post czw, 08 wrz 2005 - 13:02
Post #15

Ten gorny post to ja napisalam-Magawit,tylko zapomnialam sie zalogowac,przepraszam icon_redface.gif

--------------------

mamajul
czw, 08 wrz 2005 - 14:18
zależy z jakich owoców zrobisz kompot do kisielku. Z jagód nie zaszkodzi, z jabłek też nie. icon_smile.gif
mamajul


Grupa: U?ytkownicy
Postów: 3,341
Dołączył: czw, 15 maj 03 - 18:39
Skąd: z Ochoty
Nr użytkownika: 722

GG:


post czw, 08 wrz 2005 - 14:18
Post #16

zależy z jakich owoców zrobisz kompot do kisielku. Z jagód nie zaszkodzi, z jabłek też nie. icon_smile.gif

--------------------
Monika mama Julki (2002) i Ignacego (2005)
Orinoko
czw, 08 wrz 2005 - 16:55
Witajcie,
tu Orinoko z Kubusiem z sierpnia 2005, za radą i namową MAgawit przeskakujemy do tego wątku, mam nadzieję, że nas jeszcze przyjmiecie? icon_lol.gif

My też z odbekiwaniem troszkę na bakier jesteśmy, czasem się uda, ale nie zawsze. Czasem kładę Kubusia na brzuszku, tudzież robimy samolocik na przedramieniu (vide str. 45 w wątku sierpniowym), ale mnie już z nim jest ciężko icon_redface.gif Czasem niestety się nie odbeknie, bo leci przez ręce - ma tendencję do zasypiania podczas karmienia, a w nocy to w zasadzie mało co go rusza... no... dopiero gazy o 5, czy 6 nad ranem spać nie dają. Położna środowiskowa mówiła, że przy karmieniu piersią mogą być problemy z odbeknięciem. Czasem Kubuś sam się odbekuje podczas jedzenia i wtedy mam problem z głowy. Jak już żaden sposób nie zadziała, to staram się go położyć spać na boczku - w szpitalu tak go kładli. Z boku z jednej strony jest zabezpieczony wałkiem-poduszką z Ikei, z drugiej kołderką zwiniętą w rulon i raczej się nie przewraca, a ja wiem, że przynajmniej jak się coś uleje, to się Mały nie zachłyśnie.

Co do kolek i marudzenia wieczorem, to nasz szkrab te dwie rzeczy ściśle rozdziela: kolki są o 5-6 rano, a marudzenie wieczorem swoją drogą, zaczyna ok. 17.00, 18.00. Położna poradziła mi, żeby wtedy z nim wychodzić, tylko wtedy zaczynają harcować komary, a my już mamy parę pamiątek na buźce po spotkaniu z krwiopijcami icon_redface.gif Na maurdzenie w końcu też pomaga kąpiel ok. 20.00, potem jedzonko i wreszcie spaaaaaaać - zasypia ok. 21.00 i coraz częściej śpi do 1.00, z czego się cieszę. Potem to już przerwy co dwie godziny i od wczesnego ranka maraton z gazami, stękaniem, kwękaniem i popłakiwaniem icon_redface.gif Ale i tak noce uznajemy za w miarę przespane począwszy od wczesnego wieczoru.

Jesli chodzi o sapanie, to nasz Maluszek też sapie icon_rolleyes.gif myślałam, że jest to spowodowane jakimś lekkim podziębieniem, ale był badany i pediatra nic nie stwierdził. My tylko mamy przykazane od położnej czyścić nosek delikatnie solą fizjologiczną, ale chyba muszę zgłębić temat, bo faktycznie, czasem mam wrażenie, że mu się ciężej oddycha. Gruszki jeszcze nie próbowaliśmy. Tyle, że "na oko" nosek jest czysty, nic tam nie ma. icon_cry.gif

Jesli chodzi o jedzonko, to ja dla przyjemności jem herbatniki. Położna powiedziała, że można też zjeść jakieś ciasta drożdżowe z cukierni, w ubiegły weekend zakupiłam w sklepiku osobiście przez właścicielkę upieczone ciacho z jabłkami i to wcale nie droźdżowe, tyle że domowe, bez konserwantów etc. i było dobrze, nic się nie działo z brzuszkiem. Przez to ciacho to mi chyba przybył 1 kg, a już się cieszyłam powrotem do wagi sprzed ciąży (stres....) icon_surprised.gif


Ale się rozpisałam, Dziewczyny! Pozdrawiam mocno, na razie, do usłyszenia, muszę nadrobić zaległości w lekturze, póki Mały śpi!
Orinoko


Grupa: U?ytkownicy
Postów: 6,280
Dołączył: śro, 09 mar 05 - 14:46
Skąd: okolice Poznania
Nr użytkownika: 2,827

GG:


post czw, 08 wrz 2005 - 16:55
Post #17

Witajcie,
tu Orinoko z Kubusiem z sierpnia 2005, za radą i namową MAgawit przeskakujemy do tego wątku, mam nadzieję, że nas jeszcze przyjmiecie? icon_lol.gif

My też z odbekiwaniem troszkę na bakier jesteśmy, czasem się uda, ale nie zawsze. Czasem kładę Kubusia na brzuszku, tudzież robimy samolocik na przedramieniu (vide str. 45 w wątku sierpniowym), ale mnie już z nim jest ciężko icon_redface.gif Czasem niestety się nie odbeknie, bo leci przez ręce - ma tendencję do zasypiania podczas karmienia, a w nocy to w zasadzie mało co go rusza... no... dopiero gazy o 5, czy 6 nad ranem spać nie dają. Położna środowiskowa mówiła, że przy karmieniu piersią mogą być problemy z odbeknięciem. Czasem Kubuś sam się odbekuje podczas jedzenia i wtedy mam problem z głowy. Jak już żaden sposób nie zadziała, to staram się go położyć spać na boczku - w szpitalu tak go kładli. Z boku z jednej strony jest zabezpieczony wałkiem-poduszką z Ikei, z drugiej kołderką zwiniętą w rulon i raczej się nie przewraca, a ja wiem, że przynajmniej jak się coś uleje, to się Mały nie zachłyśnie.

Co do kolek i marudzenia wieczorem, to nasz szkrab te dwie rzeczy ściśle rozdziela: kolki są o 5-6 rano, a marudzenie wieczorem swoją drogą, zaczyna ok. 17.00, 18.00. Położna poradziła mi, żeby wtedy z nim wychodzić, tylko wtedy zaczynają harcować komary, a my już mamy parę pamiątek na buźce po spotkaniu z krwiopijcami icon_redface.gif Na maurdzenie w końcu też pomaga kąpiel ok. 20.00, potem jedzonko i wreszcie spaaaaaaać - zasypia ok. 21.00 i coraz częściej śpi do 1.00, z czego się cieszę. Potem to już przerwy co dwie godziny i od wczesnego ranka maraton z gazami, stękaniem, kwękaniem i popłakiwaniem icon_redface.gif Ale i tak noce uznajemy za w miarę przespane począwszy od wczesnego wieczoru.

Jesli chodzi o sapanie, to nasz Maluszek też sapie icon_rolleyes.gif myślałam, że jest to spowodowane jakimś lekkim podziębieniem, ale był badany i pediatra nic nie stwierdził. My tylko mamy przykazane od położnej czyścić nosek delikatnie solą fizjologiczną, ale chyba muszę zgłębić temat, bo faktycznie, czasem mam wrażenie, że mu się ciężej oddycha. Gruszki jeszcze nie próbowaliśmy. Tyle, że "na oko" nosek jest czysty, nic tam nie ma. icon_cry.gif

Jesli chodzi o jedzonko, to ja dla przyjemności jem herbatniki. Położna powiedziała, że można też zjeść jakieś ciasta drożdżowe z cukierni, w ubiegły weekend zakupiłam w sklepiku osobiście przez właścicielkę upieczone ciacho z jabłkami i to wcale nie droźdżowe, tyle że domowe, bez konserwantów etc. i było dobrze, nic się nie działo z brzuszkiem. Przez to ciacho to mi chyba przybył 1 kg, a już się cieszyłam powrotem do wagi sprzed ciąży (stres....) icon_surprised.gif


Ale się rozpisałam, Dziewczyny! Pozdrawiam mocno, na razie, do usłyszenia, muszę nadrobić zaległości w lekturze, póki Mały śpi!

--------------------


...Past the deep troubled water / And the fears of the dark / There's a hill in the sunlight / For you to find harmony...
charlie76
czw, 08 wrz 2005 - 18:13
halo !
a propo's sapki - szpitalna metoda, dla nas niezwykle skuteczna: rozwieszona na oparciu łóżeczka mokra pielucha tetrowa - nad głową, taki mały baldachim - przeszło jak ręką odjąć icon_lol.gif Mikołaj na szczęście nie musi się już tym martwic icon_biggrin.gif

https://mikolajbartoszuk.photosite.com/mikolaj/
charlie76


Grupa: U?ytkownicy
Postów: 780
Dołączył: wto, 10 maj 05 - 09:27
Skąd: Grębocin
Nr użytkownika: 3,114

GG:


post czw, 08 wrz 2005 - 18:13
Post #18

halo !
a propo's sapki - szpitalna metoda, dla nas niezwykle skuteczna: rozwieszona na oparciu łóżeczka mokra pielucha tetrowa - nad głową, taki mały baldachim - przeszło jak ręką odjąć icon_lol.gif Mikołaj na szczęście nie musi się już tym martwic icon_biggrin.gif

https://mikolajbartoszuk.photosite.com/mikolaj/

--------------------
.uzytkownik.usun...
czw, 08 wrz 2005 - 21:19
Orinoko, charlie icon_biggrin.gif

Fakt, na sapkę pielucha najlepsza. U nas sprawdza się też taki wieszak stojący w pokoju, na którym wieszam pranie. Doskonale nawilża powietrze, choć zgadzam się, że wygląda icon_rolleyes.gif

Orinoko, a mnie nie pozwolili drożdży icon_sad.gif Jak jeszcze leżałam w szpitalu, lekarka zauwarzyła u mnie drożdżówkę na szafce i zabroniła jeść. Powiedziała, że właśnie drożdże mogą wywoływać kolki. I bądź tu człowieku mądry - co człowiek to opinia. Dodam, że drożdżówkę zjadłam i nic nie było. No i nadal nie mogę żyć bez jagodzianek a infacol ciągle nierozpakowany stoi. icon_mrgreen.gif Widocznie na Pyzatego nie przyszedł jeszcze czas albo on w ogóle jakiś niekolkowy. Albo cierpi ino nie płacze a wyrodna matka... icon_redface.gif

Co do komarów - strasznie uważajcie. Każde ugryzienie takiego malca może się skończyć reakcją alergiczną. Można kupić moskitiery na wózek. W każdym Smyku za niemal bezcen. Posiadam i sprawdza się. Nie szaleję z nerwów, że mi ten szajs śpiące maleństwo pożre.

Żarcie? - Wyrodna żre niemal wszystko. Nie jem tylko cytrusów, orzeszków ziemnych, owoców z wielką pestką no i w ogóle tych co na liście, że alergizują. Kolkopędne jem w ograniczonych ilościach. Testuję. W końcu ja też muszę na czymś żyć a już zajady się zaczynały robić po pobycie w szpitalu nie mówiąc o wyglądzie trupa. Grubego trupa, bo do wagi sprzed ciąży to mi daleko. Od wagi sprzed dwóch ciąż dzieli mnie natomiast równe 30 kg icon_evil.gif A właśnie schudłam. icon_twisted.gif

Magawit, u nas dokładnie ta sama historia z ulewaniem i usypianiem. icon_smile.gif Ino ulać to moje zdolne dziecię potrafi już przy cycu. icon_lol.gif Wtedy szybko zmieniamy ubranko mamy, ubranko synka, to czym przykryte jest łóżko i możemy zalewać się mlekiem od początku po czym zaczyna się akcja kupa. Kupa wypływa z pieluszki zalewając synka, mamę i to czym przykryte jest łóżko. icon_twisted.gif No więc zmieniamy.... i abarot to samo. icon_lol.gif

Moje dziecko bardzo kupliwe jest, dla odmiany. Akcja kupa ma miejsce przy każdym karmieniu a także pomiędzy nimi. icon_lol.gif Na początku miał strasznie zciachaną pupinę bo jeszcze nie nawykłam. icon_sad.gif

A, powiedzcie, skoro już mowa o położnych środowiskowych - dały Wam coś ich wizyty? Jeśli chodzi o mnie to za pierwszym razem - śmiech na sali. Pani spóźniła się karygodnie, nie odpowiedziała na żadne z moich pytań i jeszcze miała jakieś wydumane pretensje o własne spóźnienie, że to niby przez nas. Tym razem pani była super miła ale już niewiele mogła mi powiedzieć. Rzuciła okiem na pępek a przez resztę 45 minut, które u mnie spędziła - wypełniała jakieś papiery i w ogóle dużo pisała. icon_eek.gif Zapytałam ją po co właściwie wizyty patronażowe u wieloródek no i dowiedziałam się, że częstokroć trzeba sprawdzić, czy dziecko w ogóle jest. icon_eek.gif Znaczy, czy do domu bezpiecznie ze szpitala dotarło... I już się nie czepiałam. icon_sad.gif

Oj, pójdę ja już spać. wink.gif

Pozdrówki, piszcie -

Z
.uzytkownik.usun...


Grupa: U?ytkownicy
Postów: 8,716
Dołączył: nie, 13 kwi 03 - 09:52
Nr użytkownika: 567




post czw, 08 wrz 2005 - 21:19
Post #19

Orinoko, charlie icon_biggrin.gif

Fakt, na sapkę pielucha najlepsza. U nas sprawdza się też taki wieszak stojący w pokoju, na którym wieszam pranie. Doskonale nawilża powietrze, choć zgadzam się, że wygląda icon_rolleyes.gif

Orinoko, a mnie nie pozwolili drożdży icon_sad.gif Jak jeszcze leżałam w szpitalu, lekarka zauwarzyła u mnie drożdżówkę na szafce i zabroniła jeść. Powiedziała, że właśnie drożdże mogą wywoływać kolki. I bądź tu człowieku mądry - co człowiek to opinia. Dodam, że drożdżówkę zjadłam i nic nie było. No i nadal nie mogę żyć bez jagodzianek a infacol ciągle nierozpakowany stoi. icon_mrgreen.gif Widocznie na Pyzatego nie przyszedł jeszcze czas albo on w ogóle jakiś niekolkowy. Albo cierpi ino nie płacze a wyrodna matka... icon_redface.gif

Co do komarów - strasznie uważajcie. Każde ugryzienie takiego malca może się skończyć reakcją alergiczną. Można kupić moskitiery na wózek. W każdym Smyku za niemal bezcen. Posiadam i sprawdza się. Nie szaleję z nerwów, że mi ten szajs śpiące maleństwo pożre.

Żarcie? - Wyrodna żre niemal wszystko. Nie jem tylko cytrusów, orzeszków ziemnych, owoców z wielką pestką no i w ogóle tych co na liście, że alergizują. Kolkopędne jem w ograniczonych ilościach. Testuję. W końcu ja też muszę na czymś żyć a już zajady się zaczynały robić po pobycie w szpitalu nie mówiąc o wyglądzie trupa. Grubego trupa, bo do wagi sprzed ciąży to mi daleko. Od wagi sprzed dwóch ciąż dzieli mnie natomiast równe 30 kg icon_evil.gif A właśnie schudłam. icon_twisted.gif

Magawit, u nas dokładnie ta sama historia z ulewaniem i usypianiem. icon_smile.gif Ino ulać to moje zdolne dziecię potrafi już przy cycu. icon_lol.gif Wtedy szybko zmieniamy ubranko mamy, ubranko synka, to czym przykryte jest łóżko i możemy zalewać się mlekiem od początku po czym zaczyna się akcja kupa. Kupa wypływa z pieluszki zalewając synka, mamę i to czym przykryte jest łóżko. icon_twisted.gif No więc zmieniamy.... i abarot to samo. icon_lol.gif

Moje dziecko bardzo kupliwe jest, dla odmiany. Akcja kupa ma miejsce przy każdym karmieniu a także pomiędzy nimi. icon_lol.gif Na początku miał strasznie zciachaną pupinę bo jeszcze nie nawykłam. icon_sad.gif

A, powiedzcie, skoro już mowa o położnych środowiskowych - dały Wam coś ich wizyty? Jeśli chodzi o mnie to za pierwszym razem - śmiech na sali. Pani spóźniła się karygodnie, nie odpowiedziała na żadne z moich pytań i jeszcze miała jakieś wydumane pretensje o własne spóźnienie, że to niby przez nas. Tym razem pani była super miła ale już niewiele mogła mi powiedzieć. Rzuciła okiem na pępek a przez resztę 45 minut, które u mnie spędziła - wypełniała jakieś papiery i w ogóle dużo pisała. icon_eek.gif Zapytałam ją po co właściwie wizyty patronażowe u wieloródek no i dowiedziałam się, że częstokroć trzeba sprawdzić, czy dziecko w ogóle jest. icon_eek.gif Znaczy, czy do domu bezpiecznie ze szpitala dotarło... I już się nie czepiałam. icon_sad.gif

Oj, pójdę ja już spać. wink.gif

Pozdrówki, piszcie -

Z
mamajul
pią, 09 wrz 2005 - 10:03
mysmy z wizyt patronazowych zrezygnowali. łatwo nie było- do tej pory w przychodni wilkiem na nas patrza- ale ja nie chciałam i juz. mam w nosie słuzbe zdowia, której pacjent wadzi. no i to wypełnianie swistków. poza tym nie lubie obcych w domu i obcym o naszych intymnych sprawach opowiadac, wiedzac ze ona i tak to w nosie ma ino przyjsc musi bo kazali. wiec nie była i extra. pediatre se do domu panstwow. wezwalismy i juz. a dzisiaj pierwsze szczepienia. dziecko cieknace kria mi maz oddał (czekałam z Jula na korytarzu). o watke i plasterki musielismy sie upominac. no coments. moja i z. bluzka zbocz.krwia...dzieciak wrzeszczacy. nienawidze sł. zdowia. a obow. trza za nia płacic... icon_evil.gif icon_evil.gif
mamajul


Grupa: U?ytkownicy
Postów: 3,341
Dołączył: czw, 15 maj 03 - 18:39
Skąd: z Ochoty
Nr użytkownika: 722

GG:


post pią, 09 wrz 2005 - 10:03
Post #20

mysmy z wizyt patronazowych zrezygnowali. łatwo nie było- do tej pory w przychodni wilkiem na nas patrza- ale ja nie chciałam i juz. mam w nosie słuzbe zdowia, której pacjent wadzi. no i to wypełnianie swistków. poza tym nie lubie obcych w domu i obcym o naszych intymnych sprawach opowiadac, wiedzac ze ona i tak to w nosie ma ino przyjsc musi bo kazali. wiec nie była i extra. pediatre se do domu panstwow. wezwalismy i juz. a dzisiaj pierwsze szczepienia. dziecko cieknace kria mi maz oddał (czekałam z Jula na korytarzu). o watke i plasterki musielismy sie upominac. no coments. moja i z. bluzka zbocz.krwia...dzieciak wrzeszczacy. nienawidze sł. zdowia. a obow. trza za nia płacic... icon_evil.gif icon_evil.gif

--------------------
Monika mama Julki (2002) i Ignacego (2005)
> Lipiec/sierpień 2005
Start new topic
Reply to this topic
68 Stron V   1 2 3 następna ostatnia 
1 Użytkowników czyta ten temat (1 Gości i 0 Anonimowych użytkowników)
0 Zarejestrowanych:



Wersja Lo-Fi Aktualny czas: śro, 21 kwi 2021 - 03:00
lista postw tego wtku
© 2002 - 2018  ITS MEDIA, kontakt: redakcja@maluchy.pl   |  Reklama