Aktualnoci

12 tysicy dodatkowych miejsc w obkach!

12 tysicy dodatkowych miejsc w obkach!

Rzd postanowi kontynuowa program Maluch, zapocztkowany w 2011, zaproponowa jednak jego zmodyfikowan i rozszerzon wersj, nadajc mu nazw MALUCH plus. Program MRPiPS "Maluch plus" na 2017 r...

Czytaj wicej >

Maluchy.pl logo
cia

Witaj Gościu ( Zaloguj | Rejestruj )

Start new topic Reply to this topic
Start new topic Reply to this topic
8 Stron V   1 2 3 następna ostatnia   

Poród naturalny - fakty i mity

> 
Silije
czw, 07 maj 2009 - 23:21
Chciałabym żeby każda z Was mogła urodzić tak jak chce i mieć z tego ogromną satysfakcję. Ponieważ poświęciłam masę czasu na dokształcenie się w tym kierunku oraz mam bliskie kontakty z naturalnymi położnymi, to mogę się tym podzielić.


Najpierw, żeby mieć materiały w jednym miejscu, lektury porodowe:
Irena Chołuj: "Urodzić razem i naturalnie" (ta jest polska, nowa i obowiązkowa!)
Sheila Kitzinger: "Szkoła rodzenia" i dla zainteresowanych "Rodzić w domu"
Michel Odent: "Odrodzone narodziny"
Jane Balaskas "Poród aktywny"
F. Leboyer "Narodziny bez przemocy"
Pierwszą książkę Ireny Chołuj można przeczytać tu: https://www.magdartur.republika.pl/porody.html#pierwszy
Dostępne w Polsce filmy: "Narodziny w ekstazie", "Birth as we know" oraz "Poród w harmonii z naturą" Preeti Agrawal - jedyny z tych trzech nakręcony w Polsce o polskich realiach.

Dzisiaj już późno a jutro do pracy, więc zacznę od linków, o które pytała Krolewienka oraz od pierwszego pytania zadanego przez Ancyp.
Wątek o organizacji porodów domowych jest tutaj, wyciągnęłam go na wierzch, są w nim też linki do poczytania i do pooglądania: https://www.maluchy.pl/forum/index.php?show...c=46855&hl=

I teraz o wspomnianych w wątku obok hemoroidach. Jak najbardziej mogą być skutkiem wysilonego parcia, zwłaszcza podjętego zbyt wcześnie na żądanie personelu. Tak właśnie miałam ze średnią córką, kiedy to jeszcze nie czułam potrzeby parcia, ale lekarce się spieszyło, jak najbardziej zostałam nacięta, w dodatku rodziłam na leżąco 4-kilowe dziecko, co było godne strongmana i poznałam co to hemoroidy (a nawet obolała przepona).
Nacięcie ma niewiele z tym wspólnego, z założenia powinno skracać ostatnie sekundy porodu, kiedy to widać że krocze niezbyt dobrze rozciąga się przy przechodzącej główce. Na tym etapie to już nawet nie powinniśmy przeć, aby nie pęknąć! Oczywiście położna widząc, że są problemy z elastycznością zawsze jednak poprosi o parcie, aby nacięcie nie zabolało.
Jeśli jednak lekarka mówi że nacięcie oszczędza silnego parcia i dlatego nie pojawią się hemoroidy to chyba musi mieć na myśli jakieś skrajne wczesne nacięcie, gdy jeszcze nie wiadomo jak zachowa się tkanka, a więc wredne rutynowe nacięcie icon_wink.gif
Parę lat po 4-kilowej córce urodziłam 4,5 kilowego syna - w pozycji bardziej wertykalnej bez parcia, bez nacięcia i bez hemoroidów.

Generalnie naturalne położne prowadzą porody bez żadnego olimpijskiego parcia, bez dopingu, kobieta popiera wtedy, kiedy jej ciało samo to robi, dziecko wychodzi wręcz samo, wysiłek jest o wiele mniejszy i raczej to bym uznała za profilaktykę hemoroidów.
No ale na leżąco to przeć trzeba, bo dziecko ma pod górkę... i błędne koło konsekwencji nienaturalności się zamyka.

I na koniec żeby nie było żadnych wątpliwości cytat ze strony Fundacji Rodzić po ludzku:
"Badania prowadzone na całym świecie wskazują, że nacięcie powoduje dodatkowe pęknięcia krocza w czasie porodu; nie chroni bardziej główki dziecka przed urazami i nie zapobiega wysiłkowemu nietrzymaniu moczu w przyszłości. Zabieg ten raczej spowalnia gojenie ran po porodzie i zwiększa ryzyko infekcji; kobiety, które go przeszły mają słabsze dno miednicy i później wznawiają współżycie płciowe, niż po naturalnym pęknięciu, co może pogarszać relacje z partnerem; są też bardziej narażone na depresję."
Teraz nie mam czasu szukać, ale te powyższe obszerne badania zostały uznane przez Światową Organizację Zdrowia oraz przez Evidence Based Medicine czyli medycynę opartą na dowodach.

Z tego wynika że lekarze i położne, twierdzący że zawsze lepsze nacięcie krocza niż samoistne pęknięcie i że jest korzystne dla narządu rodnego kobiety - niestety - nie zaktualizowali swojej wiedzy albo kłamią, ponieważ nie potrafią poprowadzić porodu z ochroną krocza.

Ten post edytował Silije pią, 18 lis 2011 - 10:38
Silije


Grupa: U?ytkownicy
Postów: 9,056
Dołączył: pią, 23 sty 04 - 17:33
Skąd: Okolica Poznania
Nr użytkownika: 1,362

GG:


post czw, 07 maj 2009 - 23:21
Post #1

Chciałabym żeby każda z Was mogła urodzić tak jak chce i mieć z tego ogromną satysfakcję. Ponieważ poświęciłam masę czasu na dokształcenie się w tym kierunku oraz mam bliskie kontakty z naturalnymi położnymi, to mogę się tym podzielić.


Najpierw, żeby mieć materiały w jednym miejscu, lektury porodowe:
Irena Chołuj: "Urodzić razem i naturalnie" (ta jest polska, nowa i obowiązkowa!)
Sheila Kitzinger: "Szkoła rodzenia" i dla zainteresowanych "Rodzić w domu"
Michel Odent: "Odrodzone narodziny"
Jane Balaskas "Poród aktywny"
F. Leboyer "Narodziny bez przemocy"
Pierwszą książkę Ireny Chołuj można przeczytać tu: https://www.magdartur.republika.pl/porody.html#pierwszy
Dostępne w Polsce filmy: "Narodziny w ekstazie", "Birth as we know" oraz "Poród w harmonii z naturą" Preeti Agrawal - jedyny z tych trzech nakręcony w Polsce o polskich realiach.

Dzisiaj już późno a jutro do pracy, więc zacznę od linków, o które pytała Krolewienka oraz od pierwszego pytania zadanego przez Ancyp.
Wątek o organizacji porodów domowych jest tutaj, wyciągnęłam go na wierzch, są w nim też linki do poczytania i do pooglądania: https://www.maluchy.pl/forum/index.php?show...c=46855&hl=

I teraz o wspomnianych w wątku obok hemoroidach. Jak najbardziej mogą być skutkiem wysilonego parcia, zwłaszcza podjętego zbyt wcześnie na żądanie personelu. Tak właśnie miałam ze średnią córką, kiedy to jeszcze nie czułam potrzeby parcia, ale lekarce się spieszyło, jak najbardziej zostałam nacięta, w dodatku rodziłam na leżąco 4-kilowe dziecko, co było godne strongmana i poznałam co to hemoroidy (a nawet obolała przepona).
Nacięcie ma niewiele z tym wspólnego, z założenia powinno skracać ostatnie sekundy porodu, kiedy to widać że krocze niezbyt dobrze rozciąga się przy przechodzącej główce. Na tym etapie to już nawet nie powinniśmy przeć, aby nie pęknąć! Oczywiście położna widząc, że są problemy z elastycznością zawsze jednak poprosi o parcie, aby nacięcie nie zabolało.
Jeśli jednak lekarka mówi że nacięcie oszczędza silnego parcia i dlatego nie pojawią się hemoroidy to chyba musi mieć na myśli jakieś skrajne wczesne nacięcie, gdy jeszcze nie wiadomo jak zachowa się tkanka, a więc wredne rutynowe nacięcie icon_wink.gif
Parę lat po 4-kilowej córce urodziłam 4,5 kilowego syna - w pozycji bardziej wertykalnej bez parcia, bez nacięcia i bez hemoroidów.

Generalnie naturalne położne prowadzą porody bez żadnego olimpijskiego parcia, bez dopingu, kobieta popiera wtedy, kiedy jej ciało samo to robi, dziecko wychodzi wręcz samo, wysiłek jest o wiele mniejszy i raczej to bym uznała za profilaktykę hemoroidów.
No ale na leżąco to przeć trzeba, bo dziecko ma pod górkę... i błędne koło konsekwencji nienaturalności się zamyka.

I na koniec żeby nie było żadnych wątpliwości cytat ze strony Fundacji Rodzić po ludzku:
"Badania prowadzone na całym świecie wskazują, że nacięcie powoduje dodatkowe pęknięcia krocza w czasie porodu; nie chroni bardziej główki dziecka przed urazami i nie zapobiega wysiłkowemu nietrzymaniu moczu w przyszłości. Zabieg ten raczej spowalnia gojenie ran po porodzie i zwiększa ryzyko infekcji; kobiety, które go przeszły mają słabsze dno miednicy i później wznawiają współżycie płciowe, niż po naturalnym pęknięciu, co może pogarszać relacje z partnerem; są też bardziej narażone na depresję."
Teraz nie mam czasu szukać, ale te powyższe obszerne badania zostały uznane przez Światową Organizację Zdrowia oraz przez Evidence Based Medicine czyli medycynę opartą na dowodach.

Z tego wynika że lekarze i położne, twierdzący że zawsze lepsze nacięcie krocza niż samoistne pęknięcie i że jest korzystne dla narządu rodnego kobiety - niestety - nie zaktualizowali swojej wiedzy albo kłamią, ponieważ nie potrafią poprowadzić porodu z ochroną krocza.

--------------------
"Wierzę, że na mojej drodze zawsze skręcę we właściwą stronę. Bo wierzę że Bóg wytyczy drogę tam, gdzie jej nie ma". N.V. Peale
ancyp
pią, 08 maj 2009 - 12:35
Silije dzieki za obszerne wyjasnienie!

Rodzilam na najwiekszej belgijskiej porodowce, w swietnych warunkach aczkolwiek porod byl mozliwy jedynie na lezaco (to znaczy parcie, bo wczesniej jak najbardziej pilka i inne bajery). Tak jak juz pisalam, nie wiem czy bylabym wtedy w stanie przyjac jakakolwiek inna pozycje (i utrzymac sie dluzej na nogach - jak padlam kolo siodmego centymetra tak juz nie mialam sil wstawac) ale nawet nie mialam wyboru....

Porod i polog nie byly dla mnie zadnym traumatycznym przezyciem, wrecz przeciwnie, ale dobrze jest wiedziec, ze moglo byc jeszcze lepiej i latwiej. Tym bardziej ze powtorka z rozrywki juz jesienia! 06.gif No coz, moze cos sie w tej kwestii zmieni w tym szpitalu przez poltora roku... Dam Wam znac juz po! icon_biggrin.gif

ancyp


Grupa: U?ytkownicy
Postów: 405
Dołączył: śro, 28 cze 06 - 15:18
Skąd: Belgia a wczesniej Lodz
Nr użytkownika: 6,445

GG:


post pią, 08 maj 2009 - 12:35
Post #2

Silije dzieki za obszerne wyjasnienie!

Rodzilam na najwiekszej belgijskiej porodowce, w swietnych warunkach aczkolwiek porod byl mozliwy jedynie na lezaco (to znaczy parcie, bo wczesniej jak najbardziej pilka i inne bajery). Tak jak juz pisalam, nie wiem czy bylabym wtedy w stanie przyjac jakakolwiek inna pozycje (i utrzymac sie dluzej na nogach - jak padlam kolo siodmego centymetra tak juz nie mialam sil wstawac) ale nawet nie mialam wyboru....

Porod i polog nie byly dla mnie zadnym traumatycznym przezyciem, wrecz przeciwnie, ale dobrze jest wiedziec, ze moglo byc jeszcze lepiej i latwiej. Tym bardziej ze powtorka z rozrywki juz jesienia! 06.gif No coz, moze cos sie w tej kwestii zmieni w tym szpitalu przez poltora roku... Dam Wam znac juz po! icon_biggrin.gif



--------------------
Arturek 17.03.2008

Tomek 20.11.2009
Gosia z edziecka
sob, 09 maj 2009 - 09:02
CYTAT(Silije @ Thu, 07 May 2009 - 22:21) *
I na koniec żeby nie było żadnych wątpliwości cytat ze strony Fundacji Rodzić po ludzku:
"Badania prowadzone na całym świecie wskazują, że nacięcie powoduje dodatkowe pęknięcia krocza w czasie porodu; nie chroni bardziej główki dziecka przed urazami i nie zapobiega wysiłkowemu nietrzymaniu moczu w przyszłości. Zabieg ten raczej spowalnia gojenie ran po porodzie i zwiększa ryzyko infekcji; kobiety, które go przeszły mają słabsze dno miednicy i później wznawiają współżycie płciowe, niż po naturalnym pęknięciu, co może pogarszać relacje z partnerem; są też bardziej narażone na depresję."
Teraz nie mam czasu szukać, ale te powyższe obszerne badania zostały uznane przez Światową Organizację Zdrowia oraz przez Evidence Based Medicine czyli medycynę opartą na dowodach
.

Z tego wynika że lekarze i położne, twierdzący że zawsze lepsze nacięcie krocza niż samoistne pęknięcie i że jest korzystne dla narządu rodnego kobiety - niestety - nie zaktualizowali swojej wiedzy albo kłamią, ponieważ nie potrafią poprowadzić porodu z ochroną krocza.

Tak sobie myślę, że można by sobie wydrukować karteczkę z trescią tych badań i iść z nią do porodu. Nawet jak nie uwzglednią, to jest szansa, ze zaczną się dokształcać icon_wink.gif
Gosia z edziecka


Grupa: U?ytkownicy
Postów: 8,811
Dołączył: czw, 03 kwi 03 - 22:22
Skąd: .
Nr użytkownika: 366




post sob, 09 maj 2009 - 09:02
Post #3

CYTAT(Silije @ Thu, 07 May 2009 - 22:21) *
I na koniec żeby nie było żadnych wątpliwości cytat ze strony Fundacji Rodzić po ludzku:
"Badania prowadzone na całym świecie wskazują, że nacięcie powoduje dodatkowe pęknięcia krocza w czasie porodu; nie chroni bardziej główki dziecka przed urazami i nie zapobiega wysiłkowemu nietrzymaniu moczu w przyszłości. Zabieg ten raczej spowalnia gojenie ran po porodzie i zwiększa ryzyko infekcji; kobiety, które go przeszły mają słabsze dno miednicy i później wznawiają współżycie płciowe, niż po naturalnym pęknięciu, co może pogarszać relacje z partnerem; są też bardziej narażone na depresję."
Teraz nie mam czasu szukać, ale te powyższe obszerne badania zostały uznane przez Światową Organizację Zdrowia oraz przez Evidence Based Medicine czyli medycynę opartą na dowodach
.

Z tego wynika że lekarze i położne, twierdzący że zawsze lepsze nacięcie krocza niż samoistne pęknięcie i że jest korzystne dla narządu rodnego kobiety - niestety - nie zaktualizowali swojej wiedzy albo kłamią, ponieważ nie potrafią poprowadzić porodu z ochroną krocza.

Tak sobie myślę, że można by sobie wydrukować karteczkę z trescią tych badań i iść z nią do porodu. Nawet jak nie uwzglednią, to jest szansa, ze zaczną się dokształcać icon_wink.gif
orzechowa
sob, 09 maj 2009 - 12:55
Chadzam sobie ostatnio po pobliskich szpitalach i mam wrażenie, że znaczna część położnych nie ma pojęcia, na czym w porodzie zależy kobietom... Dlatego chyba warto mówić co jest dla nas ważne.

Ja żałuję że nie wiedziałam o naturalnym rodzeniu więcej przy swoim pierwszym porodzie, bo prosząc o więcej (np. nie przyspieszanie masażami szyjki, kontakt z dzieckiem zaraz po urodzeniu) pewnie miałabym większą szansę to dostać. Szczególnie w sytuacji gdy byłam 'namówiona' z konkretną położną.

Problem niestety polega na tym że:
- w wielu szpitalach są określone procedury których położne muszą się trzymać...
- sporo położnych po prostu nie umie: chronić krocza, czekać zamiast podać oksy, wspierać kobiety psychicznie zamiast ją osłabiać, stosować naturalnych metod łagodzenia bólu, przyjmować porodu kobiety będącej w innej pozycji niż na plecach icon_sad.gif

Dlatego warto tego wszystkiego dowiedzieć się ZANIM podejmie się decyzję o wyborze miejsca do rodzenia.
A gdy zaczniemy pytać, może ktoś zacznie to uwzględniać i się dokszałcać mimo innych wieloletnich nawyków.
Myślę też że mamy sporą moc, bo gdy wybieramy szpital, za nami idą pieniądze z NFZ, a to jest biznes dla szpitala icon_cool.gif - ja nie mam żadnego problemu z zadawaniem pytań.

Bo poród to jeden z najważniejszych momentów mojego życia i życia mojego dziecka.
I w dużej mierze od ludzi, którym się powierzymy, zależy czy będzie koszmarem, traumą czy cudownym przeżyciem.
I nie wspominam, że w porodzie chodzi o życie i śmierć.

Ten post edytował orzechowa sob, 09 maj 2009 - 13:04
orzechowa


Grupa: U?ytkownicy
Postów: 585
Dołączył: pon, 13 mar 06 - 20:46
Skąd: kiedyś Centrum/ teraz Południe
Nr użytkownika: 5,231




post sob, 09 maj 2009 - 12:55
Post #4

Chadzam sobie ostatnio po pobliskich szpitalach i mam wrażenie, że znaczna część położnych nie ma pojęcia, na czym w porodzie zależy kobietom... Dlatego chyba warto mówić co jest dla nas ważne.

Ja żałuję że nie wiedziałam o naturalnym rodzeniu więcej przy swoim pierwszym porodzie, bo prosząc o więcej (np. nie przyspieszanie masażami szyjki, kontakt z dzieckiem zaraz po urodzeniu) pewnie miałabym większą szansę to dostać. Szczególnie w sytuacji gdy byłam 'namówiona' z konkretną położną.

Problem niestety polega na tym że:
- w wielu szpitalach są określone procedury których położne muszą się trzymać...
- sporo położnych po prostu nie umie: chronić krocza, czekać zamiast podać oksy, wspierać kobiety psychicznie zamiast ją osłabiać, stosować naturalnych metod łagodzenia bólu, przyjmować porodu kobiety będącej w innej pozycji niż na plecach icon_sad.gif

Dlatego warto tego wszystkiego dowiedzieć się ZANIM podejmie się decyzję o wyborze miejsca do rodzenia.
A gdy zaczniemy pytać, może ktoś zacznie to uwzględniać i się dokszałcać mimo innych wieloletnich nawyków.
Myślę też że mamy sporą moc, bo gdy wybieramy szpital, za nami idą pieniądze z NFZ, a to jest biznes dla szpitala icon_cool.gif - ja nie mam żadnego problemu z zadawaniem pytań.

Bo poród to jeden z najważniejszych momentów mojego życia i życia mojego dziecka.
I w dużej mierze od ludzi, którym się powierzymy, zależy czy będzie koszmarem, traumą czy cudownym przeżyciem.
I nie wspominam, że w porodzie chodzi o życie i śmierć.

--------------------
Orzechowa

mama Zuzanny z 2006 i Olgi z 2009
Silije
nie, 10 maj 2009 - 01:02
Teraz będzie wykład o skurczach prawdziwych i fałszywych, a kolejny wykład już szykuję o grze hormonów w porodzie

Dość często pojawia się niepowodzenie w porodzie naturalnym jako efekt tzw. "skurczów kąsających" (to określenie położnej Kasi Oleś, pisze też o nich Irena Chołuj). To skurcze przedporodowe nie wpływające na stopień rozwarcia, ale bardzo męczące i boleśnie odczuwane, trwają godzinami i mogą być prawie regularne (choć zupełnie nieproduktywne), toteż często włączane są do czasu porodu i czasami stąd biorą się np. 30-godzinne porody. Pojawiają się najczęściej gdy kobieta jest przemęczona, niewyspana, zestresowana. Jeśli to te, należy spróbować je wyciszyć a nie podkręcać. Aby odpocząć i aby poród mógł się zacząć z lepszą dynamiką.
Fałszywe skurcze:
- mają zmienną regularność np. przez pół godziny są co 5 minut a drugie pół co 8, lub też jeden odstęp 3-minutowy a następny 10 minutowy!
- są regularne ale krótkie, np. poniżej 40 sekund
- są regularne ale odstępy w ogóle się nie zmniejszają czyli przez 3 godziny jest taki sam odstęp a nie coraz mniejszy.
Tętno dziecka nie powinno się zmieniać.


Co robić gdy nas dopadną te złośliwe bestyjki:
- nie jechać do szpitala,
- jeśli dręczy nas niepokój, albo nie jesteśmy pewni, pojechać do szpitala na badania i wrócić
- nie zostawać w szpitalu na zachęcającą obietnicę "My tu pani pomożemy i zaraz pani urodzi!"
- nie wpadać w panikę, że jak właśnie minął termin, to każdy skurcz należy wykorzystać byle już urodzić, a nie marnować
- próbować wyciszyć skurcze - wykąpać się w ciepłej wodzie,
- wypić coś co nas uspokoi, zjeść
- spróbować zasnąć: te skurcze serio bolą i może nam się wydawać że nie zaśniemy z bólu, ale jeśli potrafimy wyciszyć się psychicznie i rozluźnić, to może się udać zasnąć nawet w przerwie a kolejne skurcze będą coraz łagodniejsze, początkowo mogą nas jeszcze wybudzać, ale potem po prostu ustaną i rano wstaniemy jak te skowronki (Irena Chołuj opisywała to wielokrotnie)
-łyknąć No-spę (nie ma strachu, prawdziwego porodu jeszcze żadna No-spa nie powstrzyma%
- jeśli jesteśmy pewne że jesteśmy już wypoczęte, wyspane i damy radę wtedy możemy bawić się w rozwijanie takich skurczy do prawdziwych czyli spacery, biegi po schodach, mycie domu, seks i inne rycyny, ale oczywiście też do rozsądnych granic

Skurcze kąsające zawyżają odsetek indukcji i cc, bo czasem kobiety (albo lekarze) nie przyjmują do wiadomości że to jeszcze nie poród.

Ten post edytował Rosa wto, 12 maj 2009 - 12:18
Silije


Grupa: U?ytkownicy
Postów: 9,056
Dołączył: pią, 23 sty 04 - 17:33
Skąd: Okolica Poznania
Nr użytkownika: 1,362

GG:


post nie, 10 maj 2009 - 01:02
Post #5

Teraz będzie wykład o skurczach prawdziwych i fałszywych, a kolejny wykład już szykuję o grze hormonów w porodzie

Dość często pojawia się niepowodzenie w porodzie naturalnym jako efekt tzw. "skurczów kąsających" (to określenie położnej Kasi Oleś, pisze też o nich Irena Chołuj). To skurcze przedporodowe nie wpływające na stopień rozwarcia, ale bardzo męczące i boleśnie odczuwane, trwają godzinami i mogą być prawie regularne (choć zupełnie nieproduktywne), toteż często włączane są do czasu porodu i czasami stąd biorą się np. 30-godzinne porody. Pojawiają się najczęściej gdy kobieta jest przemęczona, niewyspana, zestresowana. Jeśli to te, należy spróbować je wyciszyć a nie podkręcać. Aby odpocząć i aby poród mógł się zacząć z lepszą dynamiką.
Fałszywe skurcze:
- mają zmienną regularność np. przez pół godziny są co 5 minut a drugie pół co 8, lub też jeden odstęp 3-minutowy a następny 10 minutowy!
- są regularne ale krótkie, np. poniżej 40 sekund
- są regularne ale odstępy w ogóle się nie zmniejszają czyli przez 3 godziny jest taki sam odstęp a nie coraz mniejszy.
Tętno dziecka nie powinno się zmieniać.


Co robić gdy nas dopadną te złośliwe bestyjki:
- nie jechać do szpitala,
- jeśli dręczy nas niepokój, albo nie jesteśmy pewni, pojechać do szpitala na badania i wrócić
- nie zostawać w szpitalu na zachęcającą obietnicę "My tu pani pomożemy i zaraz pani urodzi!"
- nie wpadać w panikę, że jak właśnie minął termin, to każdy skurcz należy wykorzystać byle już urodzić, a nie marnować
- próbować wyciszyć skurcze - wykąpać się w ciepłej wodzie,
- wypić coś co nas uspokoi, zjeść
- spróbować zasnąć: te skurcze serio bolą i może nam się wydawać że nie zaśniemy z bólu, ale jeśli potrafimy wyciszyć się psychicznie i rozluźnić, to może się udać zasnąć nawet w przerwie a kolejne skurcze będą coraz łagodniejsze, początkowo mogą nas jeszcze wybudzać, ale potem po prostu ustaną i rano wstaniemy jak te skowronki (Irena Chołuj opisywała to wielokrotnie)
-łyknąć No-spę (nie ma strachu, prawdziwego porodu jeszcze żadna No-spa nie powstrzyma%
- jeśli jesteśmy pewne że jesteśmy już wypoczęte, wyspane i damy radę wtedy możemy bawić się w rozwijanie takich skurczy do prawdziwych czyli spacery, biegi po schodach, mycie domu, seks i inne rycyny, ale oczywiście też do rozsądnych granic

Skurcze kąsające zawyżają odsetek indukcji i cc, bo czasem kobiety (albo lekarze) nie przyjmują do wiadomości że to jeszcze nie poród.
sonia18a
nie, 10 maj 2009 - 01:25
no niestety na te "kasajace" i ja trafilam icon_sad.gif zaczely sie w sobote o 4 rano i dopiero o 16 ustaly, caly czas regularne co 10 min i dosc mocne... kolo 7 rano udalo mi sie uspokoic i wycisztc tak jak mowi silije i mimo ze na poczatku mnie wybudzaly pozniej zasnelam. pozniej wziely mnie w sobote poznym wieczorem az w niedziele o 5 rano odeszly mi wody... co z tego jak urodzilam w poniedzialek o 5.45 icon_razz.gif uznali ze porod sie zaczal o 15 w niedziele a wczesniej to byly te skurcze ktore nic nie dawaly mimo swej sily icon_smile.gifw innym wypadku powiedzieliby ze rodzilam 48 icon_razz.gif
jednak jak najbardziej jestem za porodem naturalnym icon_smile.gif
sonia18a


Grupa: U?ytkownicy
Postów: 5,191
Dołączył: pią, 14 lis 08 - 14:03
Skąd: Birmingham
Nr użytkownika: 23,591




post nie, 10 maj 2009 - 01:25
Post #6

no niestety na te "kasajace" i ja trafilam icon_sad.gif zaczely sie w sobote o 4 rano i dopiero o 16 ustaly, caly czas regularne co 10 min i dosc mocne... kolo 7 rano udalo mi sie uspokoic i wycisztc tak jak mowi silije i mimo ze na poczatku mnie wybudzaly pozniej zasnelam. pozniej wziely mnie w sobote poznym wieczorem az w niedziele o 5 rano odeszly mi wody... co z tego jak urodzilam w poniedzialek o 5.45 icon_razz.gif uznali ze porod sie zaczal o 15 w niedziele a wczesniej to byly te skurcze ktore nic nie dawaly mimo swej sily icon_smile.gifw innym wypadku powiedzieliby ze rodzilam 48 icon_razz.gif
jednak jak najbardziej jestem za porodem naturalnym icon_smile.gif

--------------------
PS. Przepraszam za brak polskich znakow, bede starala sie pisac czytelnie :)



N godz. 1.56 (2270g i 46cm)
L aniołek godz. 13.27 (58g i 13cm) [*]
B godz. 5.45 (2980g i 48cm)
M godz. 22.30 (2690g i 48cm)
2 gwiazdeczki 13tc, 13/11/2007 [**]
Zona J: Razem od 2004 roku
użytkownik usunięty

Go??







post nie, 10 maj 2009 - 18:27
Post #7

[post usunięty]
CrazyMary
nie, 10 maj 2009 - 21:40
Roso, ja od siebie napiszę tylko tyle, że nie robiłam nic aby wzmocnić, przy pierwszym porodzie mnie nacięli, a jeszcze popękałam masakrycznie, nie chodziłam i siedziałam dłuuugo.

Przy drugim porodzie nie zostałam nacięta i myślę, że to głównie zasługa tego, że był to drugi poród. Owszem było (ponoć nawet sporo) pęknięć, ale drobnych, więc były szwy, ale po porodzie brykałam bez żadnych problemów i zagoiło się bardzo szybko.

Położna nie wiem czy się bardzo starała, ja o kroczu jej nie wspominałam, chyba po prostu się udało, a dziecko było nawet większe od pierwszego (4300).
CrazyMary


Grupa: U?ytkownicy
Postów: 4,888
Dołączył: pią, 11 kwi 03 - 14:59
Skąd: Gdynia
Nr użytkownika: 558

GG:


post nie, 10 maj 2009 - 21:40
Post #8

Roso, ja od siebie napiszę tylko tyle, że nie robiłam nic aby wzmocnić, przy pierwszym porodzie mnie nacięli, a jeszcze popękałam masakrycznie, nie chodziłam i siedziałam dłuuugo.

Przy drugim porodzie nie zostałam nacięta i myślę, że to głównie zasługa tego, że był to drugi poród. Owszem było (ponoć nawet sporo) pęknięć, ale drobnych, więc były szwy, ale po porodzie brykałam bez żadnych problemów i zagoiło się bardzo szybko.

Położna nie wiem czy się bardzo starała, ja o kroczu jej nie wspominałam, chyba po prostu się udało, a dziecko było nawet większe od pierwszego (4300).

--------------------


pirania
nie, 10 maj 2009 - 22:16
bogusia masowala olejkiem migdalowy i z czyms jeszcze.

ja sobie masowalam z oliwka dziecieca bo ja leniwa jestem i to wylacznie od czasu do czasu- znaczy naciagalam te skorke pomiedzy pochwa a odbytem po kapieli, tak do granicy odczuwania dyskomfortu- ale nieragularnie icon_smile.gif
pirania


Grupa: Zbanowani
Postów: 9,406
Dołączył: pon, 07 kwi 03 - 14:10
Skąd: przy kompie
Nr użytkownika: 471




post nie, 10 maj 2009 - 22:16
Post #9

bogusia masowala olejkiem migdalowy i z czyms jeszcze.

ja sobie masowalam z oliwka dziecieca bo ja leniwa jestem i to wylacznie od czasu do czasu- znaczy naciagalam te skorke pomiedzy pochwa a odbytem po kapieli, tak do granicy odczuwania dyskomfortu- ale nieragularnie icon_smile.gif

--------------------
kiedy?, w ogóle, mia?am przemy?lenia a teraz mam pranie, list? zakupów spo?ywczych
i ubezpieczenie emerytalne ustawione jako sta?y przelew. by <a href="https://"https://zimno.blog.pl/"" rel="nofollow" target="_blank">https://zimno.blog.pl/</a>


<a href="https://"https://opsesyjna.blox.pl/html"" rel="nofollow" target="_blank">https://opsesyjna.blox.pl/html</a>

Obudzi?am w sobie zwierz?, niestety to koala.

agabr
nie, 10 maj 2009 - 22:24
Jesli chcesz mam cala butelke" olejku do krocza " chetnie oddam ,jesli bedziesz rodzila w Zofii to dostaniesz od poloznej.b
agabr


Grupa: Moderatorzy
Postów: 11,480
Dołączył: śro, 02 kwi 03 - 10:03
Skąd: z żoliborza
Nr użytkownika: 280

GG:


post nie, 10 maj 2009 - 22:24
Post #10

Jesli chcesz mam cala butelke" olejku do krocza " chetnie oddam ,jesli bedziesz rodzila w Zofii to dostaniesz od poloznej.b

--------------------
Mama Andrzeja 2002 i Zośki 2009

"Panuje na ogół opinia, że geniusze są niesympatyczni, lecz jeśli o mnie
chodzi, to jakoś nigdy tego nie zauważyłem."
Tatuś Muminka
aluc

Go??







post nie, 10 maj 2009 - 22:37
Post #11

dopiero po urodzeniu Maksa (bez nacięcia) przeczytałam, że względem ochrony krocza na wejściu miałam łatwiej, bo byłam tzw. starą pierworódką - znaczy po trzydziestce

jędrność młodych, dwudziestoparoletnich tkanek jest bowiem tutaj ich zasadniczą wadą - a mianowicie z większymi oporami się rozciągają i mają większe skłonności do pękania
podobnie jest z rozstępami - ciąża z Maksem kosztował mnie dosłownie parę rozstępów, ciąża z Olkiem - żadnego
owszem, jest też cena za rozciągliwość - a mianowicie mniejsza elastyczność, znaczy mniejsza skłonność do powrotu do stanu poprzedniego icon_wink.gif
kalarepa78
nie, 10 maj 2009 - 22:53
Możesz też ćwiczyć z balonikiem epi-no, acz opinie o nim są rózne. Ja ćwiczyłam i masowalam też, nie byłam nacieta - rodziłam do wody małe dziecko (3 kg), z dobrą położną. I jeszcze mi się przypomniało - ponoc pływanie żabką też pomaga (choć głównie na ułożenie dziecka), no i ćwiczenia Kegla, oczywiście.

Ten post edytował kalarepa78 nie, 10 maj 2009 - 22:55
kalarepa78


Grupa: U?ytkownicy
Postów: 2,706
Dołączył: pią, 28 sty 05 - 15:38
Skąd: Warszawa
Nr użytkownika: 2,598




post nie, 10 maj 2009 - 22:53
Post #12

Możesz też ćwiczyć z balonikiem epi-no, acz opinie o nim są rózne. Ja ćwiczyłam i masowalam też, nie byłam nacieta - rodziłam do wody małe dziecko (3 kg), z dobrą położną. I jeszcze mi się przypomniało - ponoc pływanie żabką też pomaga (choć głównie na ułożenie dziecka), no i ćwiczenia Kegla, oczywiście.

--------------------




Gothica
czw, 14 maj 2009 - 00:27
Silije dziękuję za wątek blagam.gif

Planuję rodzić w Pucku, gdyż tam mam największe szanse na jak najmniejszą medyczną interwencję medyczną w poród. Mówię NIE: oksytocynie, farmakologicznym znieczuleniom, masażowi szyjki, porodowi na leżąco, nacięciom, wypychaniu dziecka z brzucha, przyśpieszaniu urodzenia łożyska itp. Mam nadzieję, że w Pucku uda mi się urodzić "po mojemu" Choć czytałam opinie, że nawet tam czasem te zabiegi wykonują rutynowo. Myślę jednak, że mój plan porodu i odpowiednio wyedukowany mąż pozwoli mi urodzić godnie.

Z filmów bym dodała "porodowy biznes" dostępny na youtubie. Pokazuje amerykańskie realia, ale świetnie przedstawia wyższość porodów domowych, naturalnych nad szpitalnymi. Przedstawia też ciekawie błędne koło oksytocyna-znieczulenie i wiele innych.

Ten post edytował Gothica czw, 14 maj 2009 - 00:28
Gothica


Grupa: U?ytkownicy
Postów: 1,576
Dołączył: sob, 14 cze 08 - 01:35
Skąd: ...
Nr użytkownika: 20,287




post czw, 14 maj 2009 - 00:27
Post #13

Silije dziękuję za wątek blagam.gif

Planuję rodzić w Pucku, gdyż tam mam największe szanse na jak najmniejszą medyczną interwencję medyczną w poród. Mówię NIE: oksytocynie, farmakologicznym znieczuleniom, masażowi szyjki, porodowi na leżąco, nacięciom, wypychaniu dziecka z brzucha, przyśpieszaniu urodzenia łożyska itp. Mam nadzieję, że w Pucku uda mi się urodzić "po mojemu" Choć czytałam opinie, że nawet tam czasem te zabiegi wykonują rutynowo. Myślę jednak, że mój plan porodu i odpowiednio wyedukowany mąż pozwoli mi urodzić godnie.

Z filmów bym dodała "porodowy biznes" dostępny na youtubie. Pokazuje amerykańskie realia, ale świetnie przedstawia wyższość porodów domowych, naturalnych nad szpitalnymi. Przedstawia też ciekawie błędne koło oksytocyna-znieczulenie i wiele innych.
orzechowa
czw, 14 maj 2009 - 14:31
CYTAT(użytkownik usunięty @ Sun, 10 May 2009 - 19:27) *
cytowany post usunięto


oprócz masażu warto też ćwiczyć. To wszystko co rozciąga krocze i jednocześnie wzmacnia mięsnie krocza. Nie tylko zwiększa szansę uniknięcia nacięcia, ale także przyśpiesza powrót do formy sprzed porodu.

czyli:
- mięśnie Kegla
- siad krawca
które są opisane tutaj:
https://www.rodzicpoludzku.pl/index.php?opt...ticle&id=49
- z jogi uwielbiałam i uwielbiam: przysiad (kucanie) ze stopami na szerokość bioder, lekko rozchylonymi stopami, złożone ręce i rozpychanie łokciami kolana. Pomaga także wstawić się dziecku do kanału rodnego. UWAGA: wykonywać wyłącznie jeśli dziecko jest w prawidłowym główkowym położeniu.
Poszperam może znajdę jakiś link ze zdjęciem.
orzechowa


Grupa: U?ytkownicy
Postów: 585
Dołączył: pon, 13 mar 06 - 20:46
Skąd: kiedyś Centrum/ teraz Południe
Nr użytkownika: 5,231




post czw, 14 maj 2009 - 14:31
Post #14

CYTAT(użytkownik usunięty @ Sun, 10 May 2009 - 19:27) *
cytowany post usunięto


oprócz masażu warto też ćwiczyć. To wszystko co rozciąga krocze i jednocześnie wzmacnia mięsnie krocza. Nie tylko zwiększa szansę uniknięcia nacięcia, ale także przyśpiesza powrót do formy sprzed porodu.

czyli:
- mięśnie Kegla
- siad krawca
które są opisane tutaj:
https://www.rodzicpoludzku.pl/index.php?opt...ticle&id=49
- z jogi uwielbiałam i uwielbiam: przysiad (kucanie) ze stopami na szerokość bioder, lekko rozchylonymi stopami, złożone ręce i rozpychanie łokciami kolana. Pomaga także wstawić się dziecku do kanału rodnego. UWAGA: wykonywać wyłącznie jeśli dziecko jest w prawidłowym główkowym położeniu.
Poszperam może znajdę jakiś link ze zdjęciem.

--------------------
Orzechowa

mama Zuzanny z 2006 i Olgi z 2009
Zelda
pon, 18 maj 2009 - 21:57
hej
a ja mam pytanie co robic gdy ciąża jest zagrozona przedwczesym porodem?ćwiczenia odpadają,masowanie też,jest jakis sposób żey uniknac nacięcia?
przy Hani mnie nacieli,rodziłam bardzo krótko ,ale porodu prawei nie pamietam bo byłam taka wykończona psychicznie.położna rewelacja.do momentu partcyh mogłam robic co chciałam ,ale mówiła żebym kucała.aha rodziłam w pozycji pó łsiedzącej
Zelda


Grupa: U?ytkownicy
Postów: 7,015
Dołączył: wto, 08 maj 07 - 23:08
Nr użytkownika: 13,884




post pon, 18 maj 2009 - 21:57
Post #15

hej
a ja mam pytanie co robic gdy ciąża jest zagrozona przedwczesym porodem?ćwiczenia odpadają,masowanie też,jest jakis sposób żey uniknac nacięcia?
przy Hani mnie nacieli,rodziłam bardzo krótko ,ale porodu prawei nie pamietam bo byłam taka wykończona psychicznie.położna rewelacja.do momentu partcyh mogłam robic co chciałam ,ale mówiła żebym kucała.aha rodziłam w pozycji pó łsiedzącej
Silije
wto, 19 maj 2009 - 10:06
Maja jeśli jednak przedwcześnie nie urodzisz i od któregoś (36?) tygodnia będziesz mogła sobie na wszystko już pozwolić to nawet kilka dni ćwiczeń i masażu już coś da. I powtórzę że najlepszy sposób, żeby uniknąć nacięcia to jednak bardziej położna, która potrafi chronić krocze niż nasze przygotowania.

Ten post edytował Silije wto, 19 maj 2009 - 10:06
Silije


Grupa: U?ytkownicy
Postów: 9,056
Dołączył: pią, 23 sty 04 - 17:33
Skąd: Okolica Poznania
Nr użytkownika: 1,362

GG:


post wto, 19 maj 2009 - 10:06
Post #16

Maja jeśli jednak przedwcześnie nie urodzisz i od któregoś (36?) tygodnia będziesz mogła sobie na wszystko już pozwolić to nawet kilka dni ćwiczeń i masażu już coś da. I powtórzę że najlepszy sposób, żeby uniknąć nacięcia to jednak bardziej położna, która potrafi chronić krocze niż nasze przygotowania.

--------------------
"Wierzę, że na mojej drodze zawsze skręcę we właściwą stronę. Bo wierzę że Bóg wytyczy drogę tam, gdzie jej nie ma". N.V. Peale
kalarepa78
śro, 20 maj 2009 - 14:42
Ja tam jednak myśle, że przygotowania mają duży wpływ na to, czy kobieta urodzi z nacięciem czy nie.

I jeszcze link (pewnie większości znany) do broszurki FRpL: https://www.rodzicpoludzku.pl/images/storie...ieciekrocza.pdf
kalarepa78


Grupa: U?ytkownicy
Postów: 2,706
Dołączył: pią, 28 sty 05 - 15:38
Skąd: Warszawa
Nr użytkownika: 2,598




post śro, 20 maj 2009 - 14:42
Post #17

Ja tam jednak myśle, że przygotowania mają duży wpływ na to, czy kobieta urodzi z nacięciem czy nie.

I jeszcze link (pewnie większości znany) do broszurki FRpL: https://www.rodzicpoludzku.pl/images/storie...ieciekrocza.pdf

--------------------




użytkownik usunięty

Go??







post śro, 20 maj 2009 - 17:31
Post #18

[post usunięty]
użytkownik usunięty

Go??







post śro, 20 maj 2009 - 17:34
Post #19

[post usunięty]
orzechowa
pią, 29 maj 2009 - 14:27
Silije, a napiszesz coś o 2 etapie porodu ? Naturalny vs typowy szpitalny...

Bo mam wrażenie że tutaj jest największa strefa zmroku... icon_sad.gif przynajmniej była dla mnie, niby wykształconej i naczytanej rodzącej.

Mój drugi etap porodu gdy rodziłam Zuzię był taki pół - naturalny (pozycja nie na plecach: kolankowo-łokciowa bo po przebiciu(?)/pęknięcia pęcherza podczas badania miałam mocne krzyżowe ALE parcie na prikaz położnej, zanim dziecko się wstawiło do kanału, wspominam jako horror, dodam: parcie zdaniem położnej, nie takie jak trzeba, źle parłam 41.gif ). A przecież można inaczej icon_wink.gif

Poza tym: na razie jestem teoretykiem, a nie praktykiem... icon_cool.gif
Oby udało mi się doświadczyć naturalnego II etapu porodu najbliższym razem icon_wink.gif
to opiszę icon_smile.gif

A więc, co to oznacza NATURALNY II etap porodu ?
orzechowa


Grupa: U?ytkownicy
Postów: 585
Dołączył: pon, 13 mar 06 - 20:46
Skąd: kiedyś Centrum/ teraz Południe
Nr użytkownika: 5,231




post pią, 29 maj 2009 - 14:27
Post #20

Silije, a napiszesz coś o 2 etapie porodu ? Naturalny vs typowy szpitalny...

Bo mam wrażenie że tutaj jest największa strefa zmroku... icon_sad.gif przynajmniej była dla mnie, niby wykształconej i naczytanej rodzącej.

Mój drugi etap porodu gdy rodziłam Zuzię był taki pół - naturalny (pozycja nie na plecach: kolankowo-łokciowa bo po przebiciu(?)/pęknięcia pęcherza podczas badania miałam mocne krzyżowe ALE parcie na prikaz położnej, zanim dziecko się wstawiło do kanału, wspominam jako horror, dodam: parcie zdaniem położnej, nie takie jak trzeba, źle parłam 41.gif ). A przecież można inaczej icon_wink.gif

Poza tym: na razie jestem teoretykiem, a nie praktykiem... icon_cool.gif
Oby udało mi się doświadczyć naturalnego II etapu porodu najbliższym razem icon_wink.gif
to opiszę icon_smile.gif

A więc, co to oznacza NATURALNY II etap porodu ?

--------------------
Orzechowa

mama Zuzanny z 2006 i Olgi z 2009
> Poród naturalny - fakty i mity
Start new topic
Reply to this topic
8 Stron V   1 2 3 następna ostatnia 
1 Użytkowników czyta ten temat (1 Gości i 0 Anonimowych użytkowników)
0 Zarejestrowanych:



Wersja Lo-Fi Aktualny czas: śro, 08 gru 2021 - 10:19
lista postw tego wtku
© 2002 - 2018  ITS MEDIA, kontakt: redakcja@maluchy.pl   |  Reklama