Advertisement

ciąża i poród

dziecko

kobieta

dla dzieci

rodzina

podróże

zobacz koniecznie

Znaczenie bajek w przyswajaniu przez małe dzieci trudnych wyrazów

-

Katarzyna Skrzydło - wychowawca przedszkolny

Mgr pedagogiki, nauczyciel przedszkola, Bytom

W rozmowach z rodzicami wielokrotnie słyszy się, że ich mały syn, córka zmyśla zupełnie niedorzeczne historie, a nawet kłamie. Musimy zrozumieć, że dziecko trzy-, cztero-, pięcioletnie nie posiada jeszcze umiejętności odróżniania dobra od zła, fikcji zawartej w bajce od realnego życia. Te dwa światy przeplatają się wzajemnie, a fakt dziecięcego fantazjowania nie jest dowodem infantylności – wręcz przeciwnie, świadczy o prawidłowym rozwoju dziecka.

Każdy rodzic pragnie by jego dziecko było bardzo mądre, grzeczne, posiadało duży zasób słownictwa. Pomyślmy, że fikcja, którą dziecko tak lubi, może pomóc mu zrozumieć, która rzecz jest dobra, a która zła. Bohater bajki i baśni bardzo szybko stanie się dla dziecka idolem godnym naśladowania. To do nas należy odpowiedni dobór bohaterów tych bajek, to my decydujemy: czy będzie to Batman, czy kot w butach.
Mądrość bajek może pomóc dziecku stać się dobrym, współczującym, serdecznym, opiekuńczym i co w tym wypadku jest dla mnie najważniejsze – może pomóc w zrozumieniu i przyswojeniu nowych, trudnych słów.

Mogłabym godzinami pisać o znaczeniu bajek w poszerzaniu dziecięcego słownictwa czynnego i biernego. W zamian przytoczę przykładowa bajkę, która uczy: współczucia, oddania, bezinteresownej miłości oraz tłumaczy sens i znaczenie słowa tolerancja.


„O różowym lwie i wyspie, której nazwa brzmi - Tolerancja”

Dawno temu w afrykańskiej dżungli stała się rzecz niewiarygodna. W norze najpotężniejszego lwa urodziło się dziwne małe lwiątko.
Dlaczego dziwne? - Bo całe różowe.
Na początku wszyscy podziwiali jego sierść, zachwycali się jej barwą i miękkością, ale po paru tygodniach już nikt nie chciał nawet uśmiechnąć się do nowego mieszkańca dżungli. Wszyscy zaczęli wyśmiewać się z niego i nazywać go dziwolągiem.

A lew, no cóż, sam często zadawał sobie pytanie: „dlaczego nie mogę być taki jak inne lwy”? Niestety odpowiedź na nie, nie przychodziła mu do głowy.
Małe lwiątko czuło się bardzo samotne. Jedynie mama i tato kochali je ponad życie. Brakowało mu jednak przyjaciół i towarzyszy zabaw, bo życie w samotności jest szare i ponure. Dni mijały, lwiątko stawało się coraz silniejsze, ale też coraz bardziej różowe.

Pewnego dnia rodzice rzekli do swego ukochanego synka:
- Kochany najwyższy czas abyś nauczył się polować, my jesteśmy już coraz starsi i nie mamy już dawnych sił, sprytu i prędkości.Ty jesteś silnym i szybkim lwem, mógłbyś nam pomóc .
Lew już od dłuższego czasu zastanawiał się jak może pomóc swoim rodzicom, dlatego bardzo ucieszył się z ich propozycji. Pełen radości zawołał:
- Chodźmy szybko nie mogę się doczekać!
- Poczekamy do rana – rzekła mama – tato musi odpocząć.

Noc była wiecznością, lew odwracał się z boku na bok i myślał o tym, co stanie się jutro. Rankiem bardzo wcześnie obudził go ojciec przygotowany na polowanie. Wszystko cieszyło młodego lwa. Przez całą drogę uważnie słuchał rad i wskazówek swojego ojca. Gdy już wiedział w jaki sposób musi zaczaić się na ofiarę, by ta go nie widziała postanowił spróbować. Cichutko stanął za palmą, tuż obok stanął tato i stało się coś czego obawiała się mama. Sierść taty idealnie zlewała się z otoczeniem, natomiast kolor sierści syna, był widoczny z odległości wielu kilometrów. Ofiara, na którą zaczaiły się lwy dostrzegła niebezpieczeństwo z daleka i uciekła. Tato i syn zrozumieli, że tak będzie zawsze.

Zrozpaczony lew postanowił, że nie może już dłużej mieszkać razem z rodzicami musi odejść i zacząć dorosłe życie. Pożegnał rodziców i odszedł.
Trudno powiedzieć jak długo trwała jego podróż, lew nie liczył dni, tygodni, miesięcy – może lat. Wszędzie gdzie się pojawił spotykał tylko śmiech i obelgi. Był coraz smutniejszy i słabszy - jadł przecież tylko rośliny, bo na nie, nie trzeba było polować.

Pewnego dnia doszedł do pewnej wioski zamieszkanej przez plemię murzyńskie, tam zmęczony kolejnym dniem wędrówki zasnął nieopodal małej chatki.
Nagle z głębokiego snu wyrwał go płacz dziecka. Po chwili płacz ucichł, a w zamian rozległ się przepiękny śpiew mamy chłopca. Lew przez chwilę rozmarzył się, przypomniał sobie swoją mamę i szczęście u boku rodziców - zrozumiał jak bardzo ich kocha. Nagle mama chłopca przestała śpiewać i zaczęła coś mówić. Lew przytknął ucho do ściany domu
i usłyszał niezwykłą opowieść. Murzyńska mama mówiła tak:

„Gdzieś daleko na oceanie leży wyspa dziwna bo cała niebieska. Jej mieszkańcy
też są dziwni bo mają niespotykane kolory. Jest zielona wiewiórka, jest żółta wrona,
są też dwa fioletowe tygrysy w kropki. Wszyscy się kochają nikt z nikogo się nie śmieje.”
- Jak nazywa się ta wyspa mamusiu – zapytał chłopczyk.
- TOLERANCJA synku – rzekła mama – dobrze by było gdyby każdy z nas w sercu miał taką wyspę i dzięki niej kochał wszystkich nawet tych, którzy się trochę od nas różnią.”

Lew już nie słyszał tych słów, zamknął oczy i zamyślił się.
Najpierw zobaczył w wyobraźni dziwną wyspę, potem zieloną wiewiórką, żółtą wronę...
i różowego lwa – w tym momencie otworzył oczy i okazało się, że jest na NIEBIESKIEJ WYSPIE.
Czy żył szczęśliwie? Tak, był bardzo szczęśliwy, bo tu na Tolerancji nikt z niego się nie wyśmiewał.




Znaczenie bajek w przyswajaniu przez małe dzieci trudnych wyrazów - dodano: 2004-10-14

Avatar
Katarzyna Skrzydło - wychowawca przedszkolny

Mgr pedagogiki, nauczyciel przedszkola, Bytom

  • więcej o praktyce autora: kliknij TUTAJ
Portal maluchy.pl jest serwisem edukacyjnym. Informacje zawarte na naszych stronach służą wyłącznie celom informacyjnym. Wszelkie problemy muszą być konsultowane z odpowiednim lekarzem specjalistą. Autorzy i firma ITS MEDIA nie odpowiadają za jakiekolwiek straty i szkody wynikłe z zastosowania zawartych na stronach informacji lub porad.