Aktualnoci

12 tysicy dodatkowych miejsc w obkach!

12 tysicy dodatkowych miejsc w obkach!

Rzd postanowi kontynuowa program Maluch, zapocztkowany w 2011, zaproponowa jednak jego zmodyfikowan i rozszerzon wersj, nadajc mu nazw MALUCH plus. Program MRPiPS "Maluch plus" na 2017 r...

Czytaj wicej >

Maluchy.pl logo
cia

Witaj Gościu ( Zaloguj | Rejestruj )

Start new topic Reply to this topic
Start new topic Reply to this topic
11 Stron V   1 2 3 następna ostatnia   

Jak nasze dzieciaczki przychodziły na świat......

> 
tissaia
nie, 08 paź 2006 - 15:41
To tylko propozycja- ale może warto mieć taki wątek, gdzie wszystkie świeżo upieczone Mamy będą mogły zamieszczać opisy swoich porodów, wrażenia, rady itd.? Takie relacje pojawiają się na poszczególnych wątkach dla danych miesięcy, ale jakby je tak zacząć zbierać "do kupy" to zawsze byłoby wiadomo gdzie szukać otuchy o 3 w nocy jak się człowiek obudzi zlany potem ze strachu na samą myśl o tym, co go czeka? wink.gif
Co Wy na to?
tissaia


Grupa: U?ytkownicy
Postów: 7,770
Dołączył: czw, 05 sty 06 - 14:39
Skąd: Kielce, kiedyś Kraków
Nr użytkownika: 4,476

GG:


post nie, 08 paź 2006 - 15:41
Post #1

To tylko propozycja- ale może warto mieć taki wątek, gdzie wszystkie świeżo upieczone Mamy będą mogły zamieszczać opisy swoich porodów, wrażenia, rady itd.? Takie relacje pojawiają się na poszczególnych wątkach dla danych miesięcy, ale jakby je tak zacząć zbierać "do kupy" to zawsze byłoby wiadomo gdzie szukać otuchy o 3 w nocy jak się człowiek obudzi zlany potem ze strachu na samą myśl o tym, co go czeka? wink.gif
Co Wy na to?

--------------------



Nie bój się wielkiego kroku - nie pokonasz przepaści dwoma małymi.



www.pozawszystkim.blox.pl
Iwona 24+5
nie, 08 paź 2006 - 15:46
jestem za !!!
Iwona 24+5


Grupa: U?ytkownicy
Postów: 2,028
Dołączył: pią, 24 mar 06 - 13:25
Skąd: Świdnica
Nr użytkownika: 5,345

GG:


post nie, 08 paź 2006 - 15:46
Post #2

jestem za !!!

--------------------
Iwona 24 mama Majeczki 25.10.2006



[*] Dla Mamusi - ?wiate?ko
Monia25
nie, 08 paź 2006 - 18:15
Myślę, że to bardzo dobry pomysł. Nie trzeba bedzie latać po miesiącach i szukać opowieści o porodach icon_smile.gif Jestem z listopadówek ale to wydarzenie ma nastąpić już za 2 tygodnie i 2 dni - i chętnie poczytam co mnie czeka. Na razie jestem spokojna. Mam mieć planowane cesarskie cięcie. Chętnie poczytam o rozwiązaniach dziewczyn. Jak przebiega rekonwalescencja, laktacja itd, właśnie po takim porodzie. Nie znaczy to jednak, że o naturalnych porodach mniej chętnie poczytam.

Tak więc jestem ZA icon_smile.gif
Monia25


Grupa: U?ytkownicy
Postów: 412
Dołączył: czw, 16 lut 06 - 13:25
Skąd: Warszawa
Nr użytkownika: 4,942




post nie, 08 paź 2006 - 18:15
Post #3

Myślę, że to bardzo dobry pomysł. Nie trzeba bedzie latać po miesiącach i szukać opowieści o porodach icon_smile.gif Jestem z listopadówek ale to wydarzenie ma nastąpić już za 2 tygodnie i 2 dni - i chętnie poczytam co mnie czeka. Na razie jestem spokojna. Mam mieć planowane cesarskie cięcie. Chętnie poczytam o rozwiązaniach dziewczyn. Jak przebiega rekonwalescencja, laktacja itd, właśnie po takim porodzie. Nie znaczy to jednak, że o naturalnych porodach mniej chętnie poczytam.

Tak więc jestem ZA icon_smile.gif

--------------------
24.10.2006 :D


05.06.2008 :D
Five
nie, 08 paź 2006 - 21:24
Jestem za, żeby powstał osobny wątek co do opisu porodów, ponieważ niektóre mamy, które rodzą po raz pierwszy raz dziecko wcale nie mają ochoty czytać opisu porodu innej icon_rolleyes.gif
Five


Grupa: U?ytkownicy
Postów: 2,207
Dołączył: nie, 30 kwi 06 - 19:25
Skąd: Pl
Nr użytkownika: 5,704




post nie, 08 paź 2006 - 21:24
Post #4

Jestem za, żeby powstał osobny wątek co do opisu porodów, ponieważ niektóre mamy, które rodzą po raz pierwszy raz dziecko wcale nie mają ochoty czytać opisu porodu innej icon_rolleyes.gif

--------------------
Cztery córki i syn.
Choco.
śro, 11 paź 2006 - 21:00
I mnie się ten pomysł bardzooooo podoba:) Czekamy na pierwsze opisy:)
Choco.


Grupa: U?ytkownicy
Postów: 7,882
Dołączył: pon, 10 paź 05 - 18:00
Nr użytkownika: 3,791




post śro, 11 paź 2006 - 21:00
Post #5

I mnie się ten pomysł bardzooooo podoba:) Czekamy na pierwsze opisy:)

--------------------
Michał 08.11.2006 i Maciej 03.01.2011
MiE
śro, 11 paź 2006 - 21:11
ja tez chetnie poczytam, choc do porodu daleko, ale bardzo sie go boje icon_eek.gif
MiE


Grupa: U?ytkownicy
Postów: 6,317
Dołączył: czw, 15 cze 06 - 18:20
Skąd: Poznań
Nr użytkownika: 6,270

GG:


post śro, 11 paź 2006 - 21:11
Post #6

ja tez chetnie poczytam, choc do porodu daleko, ale bardzo sie go boje icon_eek.gif

--------------------
Spieszmy sie kocha? ludzi tak szybko odchodz? [*] Braciszku i coreczko czuwajcie nad Nami [*]













Mama Aniolka - Hani urodzonej przedwczesnie w 23 tc [*]23.04.2010r
W zyciu sa dwa rodzaje dni: jeden dla ciebie, jeden przeciw tobie. Gdy nastaje dzien dla ciebie, daj sie poniesc szczesciu; gdy nastaje dzien przeciw tobie, znies go cierpliwie
klara 23
czw, 12 paź 2006 - 09:17
Jestem 3 razy na TAK czekamy na opisy mam tych swiezo upieczonych i tych troche starszych, podzielcie sie z nami przezyciami icon_biggrin.gif
klara 23


Grupa: U?ytkownicy
Postów: 215
Dołączył: wto, 29 sie 06 - 09:13
Nr użytkownika: 7,246




post czw, 12 paź 2006 - 09:17
Post #7

Jestem 3 razy na TAK czekamy na opisy mam tych swiezo upieczonych i tych troche starszych, podzielcie sie z nami przezyciami icon_biggrin.gif

--------------------
user posted image
user posted image
joaba
pią, 13 paź 2006 - 22:47
no to ja troche pomarudze o swoim porodzie. icon_wink.gif

mój koniec ciąży przypadl na lato stulecia czyli lipec 2006 icon_redface.gif .

Byłam tym upałem wykończona puchłam pociłam się ,nie mogłam spać i tak w kółko.Niestety mimo chęci by urodzic naturalnie pod koniec ciązy noga odmówiła mi posłuszeństwa ( a konkretnie stopa stała sie wiotka) z powodu ucisku na rdzeń kręgowy,więc naćpana lekami zwiatczajacymi mięsnie i i przeciwbólowymi czekałam z wytęsknieniem i niecierpliwościaą aż termnin porodu nadejdzie a chciałam donosic bo pierwsze dziecko Brunio był wcześniakiem i miałam złe doświadczenia inkubator kroplówki itd.

Ale w 37 tygodniu trafiłam do szpitala bo ból był już nie do zniesienia ,leżałam 10dni i zaczęły mi sie rejestrować skurcze,skruciła sie szyjka i zaczęłam krwawić.Ordynator podjął męska decyzje o cesarce. icon_cry.gif


cięcie przebiegło z powikłaniami sercowymi musieli mnie cucić bo tętno skoczyło mi do 200 na minute(norma 60) i zemdlałam.Pamiętam tylko bardzo niewygodny blaszany stół, bolesne wkłócie w kręgosłup jakby taki bolesny prąd i potem nogi zrobiły mi sie jak kłody i serducho zgłupiało.
Nim odleciałam usłyszałam jak anasazjolog mówi :no góra z dołem nie może sie dogadać.

Na sali pooperacyjnej leżałam dobę i nie wstawałam ,jak znieczulenie zaczęło odpuszczać czułam starszny ból taki dziwny jakby mi miało rozsadzic pęcherz ,oddawanie moczu to był koszmar ,nie wiem czy inne pocesarkowe mamy tak miałście?

Po dobie wstałam trzęsąc sie jak galareta i mąż pomugł mi zmyć z siebie cała ta krew co spływała ze mnie na wymieniane podkałady.
Ból utrzymywał sie trzy dni potem już tylko troszke bolało ale zaczął się nawał pokarmowy było to raczej nieprzyjemne takie roozpieranie piersi i grzanie w nich -to twało 3 dni.

Teraz troszke o mojej Klaudusi urodziła sie ze szpotawo ułozonymi stopkami poza tym zdrowa mimo dolegliwości i brania leków przez mamę ,
dostała 9 punktów Apgar

była taka piekna jak położono mi ja na brzuchu ciepła ,cała w mazi płodowej i patrzyła na mnie swymi szaro-błekitnymi zapuchniętymi jeszcze oczkami.Teraz ma juz prawie trzy miesiace i oprócz problemów ze stopkami,(które dzieki masażom juz wykazuja poprawe )Klaudinek mój jets kochanym nie sprawiający żadnych problemów pipciusiem tatusia.

A ja nigdy tych chwil nie zapomnę związanych z porodem i mimo iz nie było mi dane urodzic naturalnie to toche swojejgo bólu i niepokoju tez włozyłam w jej przyjście na świat i wam dziewczyny ,które czekacie na maleństwa mogę powiedzieć,że ale ból jaki by nie był szybko sie zapomina gdy ujrzy sie swoje maleństwo i budzi sie instynkt.




icon_rolleyes.gif
joaba


Grupa: U?ytkownicy
Postów: 3,326
Dołączył: wto, 20 gru 05 - 22:06
Skąd: Szczecin
Nr użytkownika: 4,346




post pią, 13 paź 2006 - 22:47
Post #8

no to ja troche pomarudze o swoim porodzie. icon_wink.gif

mój koniec ciąży przypadl na lato stulecia czyli lipec 2006 icon_redface.gif .

Byłam tym upałem wykończona puchłam pociłam się ,nie mogłam spać i tak w kółko.Niestety mimo chęci by urodzic naturalnie pod koniec ciązy noga odmówiła mi posłuszeństwa ( a konkretnie stopa stała sie wiotka) z powodu ucisku na rdzeń kręgowy,więc naćpana lekami zwiatczajacymi mięsnie i i przeciwbólowymi czekałam z wytęsknieniem i niecierpliwościaą aż termnin porodu nadejdzie a chciałam donosic bo pierwsze dziecko Brunio był wcześniakiem i miałam złe doświadczenia inkubator kroplówki itd.

Ale w 37 tygodniu trafiłam do szpitala bo ból był już nie do zniesienia ,leżałam 10dni i zaczęły mi sie rejestrować skurcze,skruciła sie szyjka i zaczęłam krwawić.Ordynator podjął męska decyzje o cesarce. icon_cry.gif


cięcie przebiegło z powikłaniami sercowymi musieli mnie cucić bo tętno skoczyło mi do 200 na minute(norma 60) i zemdlałam.Pamiętam tylko bardzo niewygodny blaszany stół, bolesne wkłócie w kręgosłup jakby taki bolesny prąd i potem nogi zrobiły mi sie jak kłody i serducho zgłupiało.
Nim odleciałam usłyszałam jak anasazjolog mówi :no góra z dołem nie może sie dogadać.

Na sali pooperacyjnej leżałam dobę i nie wstawałam ,jak znieczulenie zaczęło odpuszczać czułam starszny ból taki dziwny jakby mi miało rozsadzic pęcherz ,oddawanie moczu to był koszmar ,nie wiem czy inne pocesarkowe mamy tak miałście?

Po dobie wstałam trzęsąc sie jak galareta i mąż pomugł mi zmyć z siebie cała ta krew co spływała ze mnie na wymieniane podkałady.
Ból utrzymywał sie trzy dni potem już tylko troszke bolało ale zaczął się nawał pokarmowy było to raczej nieprzyjemne takie roozpieranie piersi i grzanie w nich -to twało 3 dni.

Teraz troszke o mojej Klaudusi urodziła sie ze szpotawo ułozonymi stopkami poza tym zdrowa mimo dolegliwości i brania leków przez mamę ,
dostała 9 punktów Apgar

była taka piekna jak położono mi ja na brzuchu ciepła ,cała w mazi płodowej i patrzyła na mnie swymi szaro-błekitnymi zapuchniętymi jeszcze oczkami.Teraz ma juz prawie trzy miesiace i oprócz problemów ze stopkami,(które dzieki masażom juz wykazuja poprawe )Klaudinek mój jets kochanym nie sprawiający żadnych problemów pipciusiem tatusia.

A ja nigdy tych chwil nie zapomnę związanych z porodem i mimo iz nie było mi dane urodzic naturalnie to toche swojejgo bólu i niepokoju tez włozyłam w jej przyjście na świat i wam dziewczyny ,które czekacie na maleństwa mogę powiedzieć,że ale ból jaki by nie był szybko sie zapomina gdy ujrzy sie swoje maleństwo i budzi sie instynkt.




icon_rolleyes.gif

--------------------




vida
sob, 14 paź 2006 - 10:59
To ja tez mogę wam troche opowiedziec ,bo wiem jak byłam na końcu ciazy szukałam uparcie opisów z porodów... Takze urodziłam w lipcu i nie mogłam sie tak doczekac ze planowałam sama sobie wywoływac poród..Wszystkie sposoby zawiodły i Marika ojawiła sie 2 dni przed terminem............Była to noc dziwnego mojego niepokoju,macica wyjatkowo czesto mi sie stawiała i latałam cały czas siusiu,praktycznie wcale nie spałam..Gdy przed 6 rano wstałam poleciało ze mnie troche wody,połozyłam sie a tej wody było coraz wiecej..Wiedziałam ze sie zaczeło.O 8 rano przyjeli mnie do szpitala..a poniewz nie miałam boli,podłaczyli mi kroplówke...Wszystko postepowało w blyskawicznym tempie,a ból był okropny..Nie zycze zadnej,aby miała kroplówke,bo ból jest o wiele wiekszy,wiem bo miałam porównanie ze starsza córa,gdzie naturalnie czekałam na rozwarcie.......Nie obejrzałam sie a juz były bole parte,bez ani grzma wody ,bo wszystkie odeszły.Przez to ze nie miałam wody nie mogłam przec......Ale mariczka w koncu sie urodzila..przed godz.13.00. I cóz moge powiedziec...Uczucie po porodzie jest tak piekne,ze nie da sie tego opisac...I az mnie przeraza nie bede czuła tego ponownie...bo na wiecej dzieci obecne czasy nie daja szans.....A to moja niunia zaraz po porodzie... icon_razz.gif
vida


Grupa: U?ytkownicy
Postów: 836
Dołączył: pon, 21 lis 05 - 14:29
Skąd: ok.Kłodzko
Nr użytkownika: 4,095

GG:


post sob, 14 paź 2006 - 10:59
Post #9

To ja tez mogę wam troche opowiedziec ,bo wiem jak byłam na końcu ciazy szukałam uparcie opisów z porodów... Takze urodziłam w lipcu i nie mogłam sie tak doczekac ze planowałam sama sobie wywoływac poród..Wszystkie sposoby zawiodły i Marika ojawiła sie 2 dni przed terminem............Była to noc dziwnego mojego niepokoju,macica wyjatkowo czesto mi sie stawiała i latałam cały czas siusiu,praktycznie wcale nie spałam..Gdy przed 6 rano wstałam poleciało ze mnie troche wody,połozyłam sie a tej wody było coraz wiecej..Wiedziałam ze sie zaczeło.O 8 rano przyjeli mnie do szpitala..a poniewz nie miałam boli,podłaczyli mi kroplówke...Wszystko postepowało w blyskawicznym tempie,a ból był okropny..Nie zycze zadnej,aby miała kroplówke,bo ból jest o wiele wiekszy,wiem bo miałam porównanie ze starsza córa,gdzie naturalnie czekałam na rozwarcie.......Nie obejrzałam sie a juz były bole parte,bez ani grzma wody ,bo wszystkie odeszły.Przez to ze nie miałam wody nie mogłam przec......Ale mariczka w koncu sie urodzila..przed godz.13.00. I cóz moge powiedziec...Uczucie po porodzie jest tak piekne,ze nie da sie tego opisac...I az mnie przeraza nie bede czuła tego ponownie...bo na wiecej dzieci obecne czasy nie daja szans.....A to moja niunia zaraz po porodzie... icon_razz.gif

--------------------



Choco.
sob, 14 paź 2006 - 14:57
Joaba, Vida- dziękujemy- Wasze słowa o tym, że ból szybko się zapomina a widok dzieciątka wynagradza cierpienie dodają mi otuchy i utwierdzają w wierze, że warto przez to wszystko przejść...maluszek jest tego wart.
Pozdrowienia dla Was i Waszych pociech!!!
Choco.


Grupa: U?ytkownicy
Postów: 7,882
Dołączył: pon, 10 paź 05 - 18:00
Nr użytkownika: 3,791




post sob, 14 paź 2006 - 14:57
Post #10

Joaba, Vida- dziękujemy- Wasze słowa o tym, że ból szybko się zapomina a widok dzieciątka wynagradza cierpienie dodają mi otuchy i utwierdzają w wierze, że warto przez to wszystko przejść...maluszek jest tego wart.
Pozdrowienia dla Was i Waszych pociech!!!

--------------------
Michał 08.11.2006 i Maciej 03.01.2011
hogata
sob, 14 paź 2006 - 19:37
Kochane... to i ja coś dorzucę.

Oba moje porody były siłami natury, ale bardzo różne. Jedno co je łączy to to że były fantastycznym przeżyciem.

Pierwszy poród - Natalcia.

Zaczęło się w 38 tc. Byłam na badaniu ktg i lekarz postanowił mnie zostawić na oddziale bo skurcze były już silne, chociaż ja ich nie odczuwałam zupełnie. To był piątek. Nie dali mi kolacji... bo byli pewni, że tej nocy urodzę. Natomiast przez noc skurcze się uspokoiły. Po obchodzie zapadła decyzja, że dostanę kroplówkę bo te skurcze muszą być dla dzidzi męczące. O 10 podano kroplówkę i się zaczęło. Około 12 porządnie odczuwałam każdy skurcz, ale mogłam chodzić, siadać i wybierać najlepszą dla siebie pozycję. Gdzieś od 17 byłam już tak zmęczona i głodna wink.gif , że przysypiałam między skurczami. Dobry humor nas nie opuszczał, mężul śmiał się że prześpię narodziny maleństwa. icon_lol.gif
Natalia przyszła na świat o 20.00. Wymęczyła mnie około 10 godzin. Skurcze parte już nie bolały. Ostatnia faza porodu trwała jakieś 1,5 godziny a ja do dziś mam wrażenie, że najwyżej kwadrans. Nie czułam nawet nacięcia. Wody odeszły kiedy położna w ostatniej chwili przebiła pęcherz płodowy. A potem położyli mi na brzuchu słodkie maleństwo, które darło się w niebogłosy. To było po prostu coś cudownego.
Miałam fantastyczną opiekę. Wszyscy byli życzliwi i bardzo opiekuńczy.
Szycia wogóle nie czułam, lekarz spisał się na 5 z +.
No i wreszcie dali mi jeść i pierwszy raz pomogli przystawić maleńką do piersi.

Drugi poród - Mateuszek.

W 40 tc mój mały facecik wogóle się na świat nie spieszył. Czekaliśmy. Pewnego wieczora kiedy układałam Natalkę do snu brzuszek zaczął mnie pobolewać. Po pół godzinie bolało już porządnie. Najbardziej w krzyżu. Wykąpałam się i ledwo wyszłam z wanny. Ubrałam się i pojechaliśmy do szpitala. Była godzina 10 kiedy zostałam przyjęta na oddział.
Położna robi wywiad. Pyta: jak często skurcze, mówię że bez przerwy. Ona wpisuje w kartę że co 5 minut. Po 15 minutach nie jestem w stanie usiedzieć dłużej na taboreciku i odpowiadać na jej pytania. Kładą mnie na leżance, bo trakt przepełniony. Położna bada mnie i stwierdza, że mamy poród! Po 10 minutach Mateuszek już był na świecie. Urodził się o 23.10.
O bólu nic nie piszę bo nie było na to czasu. Wszystko działo się tak szybko.
Warunki miałam fatalne. Urodziłam na leżance. Nacięcie zrobiono mi ogromne! Personel niemiły i gburowaty. Położna głośno komentowała, że mały idzie odwrócony i trzeba go przekręcić. Za chwilę krzyczy do pielęgniarek że jest ze 3 razy opętlony pępowiną i szybko go trzeba wyciągać bo się udusi. Ja słyszę wszystko. Ale nie wpadam w panikę. Wiem, że muszę mojemu maluszkowi pomóc jak najlepiej umiem. Koncentruję się na swojej misji. wink.gif Kiedy malutki się urodził nie położono mi go na brzuchu. Od razu zaczęli go odsycać, bo miał dużo wód płodowych w drogach oddechowych. Tylko na chwilę pozwolono mi do dotknąć i zabrali go. Szycie to był koszmar. Czułam każdy ruch igły. Potem 2 godziny na korytarzu przeleżałam zanim odwieźli mnie na oddział. I dopiero tam oddali mi moje dziecko.
Ten sam szpital a zupełnie różne porody, w zupełnie różnych warunkach.
Ale powiem Wam jedno. Ja tam poszłam urodzić moje skarby i nie przejmowałam się opryskliwością personelu. Dopominałam się o to co mi się należy (np. wpuszczenie męża na trakt za drugim razem). I wiecie co, współczułam tym ludziom, że próbują mi zepsuć jeden z najpiękniejszych dni w moim życiu, bo i tak im się to nie udało.
Urodziły się zdrowe. Są światłem mojego życia. To jest najważniejsze.

Kochane ciężaróweczki. Niczego się nie bójcie. Ból jest do zniesienia i ja osobiście gorzej wspominam przytrzaśnięcie palca w drzwiach pks-u. icon_lol.gif
Poród to moment, w którym jedno się kończy a drugie zaczyna. Myślcie tylko o tym, że za chwilkę będziecie trzymały w ramionach swoje maleństwa. Tego się nie da z niczym porównać. Poród jest naprawdę doświadczeniem pięknym i wyjątkowym, jeśli tylko chcecie żeby takim był.

Pozdrawiam.
hogata


Grupa: U?ytkownicy
Postów: 1,423
Dołączył: czw, 09 mar 06 - 01:25
Nr użytkownika: 5,176

GG:


post sob, 14 paź 2006 - 19:37
Post #11

Kochane... to i ja coś dorzucę.

Oba moje porody były siłami natury, ale bardzo różne. Jedno co je łączy to to że były fantastycznym przeżyciem.

Pierwszy poród - Natalcia.

Zaczęło się w 38 tc. Byłam na badaniu ktg i lekarz postanowił mnie zostawić na oddziale bo skurcze były już silne, chociaż ja ich nie odczuwałam zupełnie. To był piątek. Nie dali mi kolacji... bo byli pewni, że tej nocy urodzę. Natomiast przez noc skurcze się uspokoiły. Po obchodzie zapadła decyzja, że dostanę kroplówkę bo te skurcze muszą być dla dzidzi męczące. O 10 podano kroplówkę i się zaczęło. Około 12 porządnie odczuwałam każdy skurcz, ale mogłam chodzić, siadać i wybierać najlepszą dla siebie pozycję. Gdzieś od 17 byłam już tak zmęczona i głodna wink.gif , że przysypiałam między skurczami. Dobry humor nas nie opuszczał, mężul śmiał się że prześpię narodziny maleństwa. icon_lol.gif
Natalia przyszła na świat o 20.00. Wymęczyła mnie około 10 godzin. Skurcze parte już nie bolały. Ostatnia faza porodu trwała jakieś 1,5 godziny a ja do dziś mam wrażenie, że najwyżej kwadrans. Nie czułam nawet nacięcia. Wody odeszły kiedy położna w ostatniej chwili przebiła pęcherz płodowy. A potem położyli mi na brzuchu słodkie maleństwo, które darło się w niebogłosy. To było po prostu coś cudownego.
Miałam fantastyczną opiekę. Wszyscy byli życzliwi i bardzo opiekuńczy.
Szycia wogóle nie czułam, lekarz spisał się na 5 z +.
No i wreszcie dali mi jeść i pierwszy raz pomogli przystawić maleńką do piersi.

Drugi poród - Mateuszek.

W 40 tc mój mały facecik wogóle się na świat nie spieszył. Czekaliśmy. Pewnego wieczora kiedy układałam Natalkę do snu brzuszek zaczął mnie pobolewać. Po pół godzinie bolało już porządnie. Najbardziej w krzyżu. Wykąpałam się i ledwo wyszłam z wanny. Ubrałam się i pojechaliśmy do szpitala. Była godzina 10 kiedy zostałam przyjęta na oddział.
Położna robi wywiad. Pyta: jak często skurcze, mówię że bez przerwy. Ona wpisuje w kartę że co 5 minut. Po 15 minutach nie jestem w stanie usiedzieć dłużej na taboreciku i odpowiadać na jej pytania. Kładą mnie na leżance, bo trakt przepełniony. Położna bada mnie i stwierdza, że mamy poród! Po 10 minutach Mateuszek już był na świecie. Urodził się o 23.10.
O bólu nic nie piszę bo nie było na to czasu. Wszystko działo się tak szybko.
Warunki miałam fatalne. Urodziłam na leżance. Nacięcie zrobiono mi ogromne! Personel niemiły i gburowaty. Położna głośno komentowała, że mały idzie odwrócony i trzeba go przekręcić. Za chwilę krzyczy do pielęgniarek że jest ze 3 razy opętlony pępowiną i szybko go trzeba wyciągać bo się udusi. Ja słyszę wszystko. Ale nie wpadam w panikę. Wiem, że muszę mojemu maluszkowi pomóc jak najlepiej umiem. Koncentruję się na swojej misji. wink.gif Kiedy malutki się urodził nie położono mi go na brzuchu. Od razu zaczęli go odsycać, bo miał dużo wód płodowych w drogach oddechowych. Tylko na chwilę pozwolono mi do dotknąć i zabrali go. Szycie to był koszmar. Czułam każdy ruch igły. Potem 2 godziny na korytarzu przeleżałam zanim odwieźli mnie na oddział. I dopiero tam oddali mi moje dziecko.
Ten sam szpital a zupełnie różne porody, w zupełnie różnych warunkach.
Ale powiem Wam jedno. Ja tam poszłam urodzić moje skarby i nie przejmowałam się opryskliwością personelu. Dopominałam się o to co mi się należy (np. wpuszczenie męża na trakt za drugim razem). I wiecie co, współczułam tym ludziom, że próbują mi zepsuć jeden z najpiękniejszych dni w moim życiu, bo i tak im się to nie udało.
Urodziły się zdrowe. Są światłem mojego życia. To jest najważniejsze.

Kochane ciężaróweczki. Niczego się nie bójcie. Ból jest do zniesienia i ja osobiście gorzej wspominam przytrzaśnięcie palca w drzwiach pks-u. icon_lol.gif
Poród to moment, w którym jedno się kończy a drugie zaczyna. Myślcie tylko o tym, że za chwilkę będziecie trzymały w ramionach swoje maleństwa. Tego się nie da z niczym porównać. Poród jest naprawdę doświadczeniem pięknym i wyjątkowym, jeśli tylko chcecie żeby takim był.

Pozdrawiam.

--------------------
...nabieram dystansu...
moonlight
nie, 15 paź 2006 - 10:20
ma_da dziękujemy. Postaram się tak właśnie myśleć gdy mnie personel zacznie dobijać, co u nas w szpitalu jest bardzo prawdopodobne.
moonlight


Grupa: U?ytkownicy
Postów: 1,677
Dołączył: sob, 25 lut 06 - 15:15
Skąd: dolnośląskie
Nr użytkownika: 5,050




post nie, 15 paź 2006 - 10:20
Post #12

ma_da dziękujemy. Postaram się tak właśnie myśleć gdy mnie personel zacznie dobijać, co u nas w szpitalu jest bardzo prawdopodobne.

--------------------

KlaudiaGuza
nie, 15 paź 2006 - 10:38
mnie tez to juz niedlugo czeka i dziekuje bardzo za to ze powstal taki watek, porodu jakos sie nie boje a moze po prostu przyzwyczailam sie do mysli ze to musi bolec, musze urodzic i koniec nie ja pierwsza i nie ostatnia icon_smile.gif juz bym to chciala miec za soba icon_smile.gif

zycze zdrowka wszyskim mamom i ich pociechom
KlaudiaGuza


Grupa: U?ytkownicy
Postów: 1,828
Dołączył: nie, 23 lip 06 - 20:40
Skąd: Pionki, mazowieckie
Nr użytkownika: 6,699

GG:


post nie, 15 paź 2006 - 10:38
Post #13

mnie tez to juz niedlugo czeka i dziekuje bardzo za to ze powstal taki watek, porodu jakos sie nie boje a moze po prostu przyzwyczailam sie do mysli ze to musi bolec, musze urodzic i koniec nie ja pierwsza i nie ostatnia icon_smile.gif juz bym to chciala miec za soba icon_smile.gif

zycze zdrowka wszyskim mamom i ich pociechom

--------------------

Z tym kobiety si? ju? rodz? https://www.youtube.com/watch?v=flmWMu2jc0E
MartaMarcin
nie, 15 paź 2006 - 17:38
No to ja też swoje trzy grosze napisze.

19 maja (40 tc) przewróciłam się ze swoim ogroooomnych brzuszyskiem na bok. Przerażona pojechałam do szpitala na izbę przyjęć. Tam podłączyli mi ktg, a tu nic, nawet jeden mały zakichany skurczyk. Doktorro nabijał się, że małą to nic nie wygoni. No ale kazał mi jeszcze wrócić do domu i 21 maja zgłosić się znów na ktg. To była niedziela, nic mnie nie bolało, wilczy apetyt nadal miałam, więc mężulo musiał mnie na lody zabrać, potem do kfc, a na koniec do kina z popcornem. Zaraz po kinie pojechaliśmy na to ktg. Podłączyli mnie a tu jakieś małe skurcze.Lekarz powiedział, że ja po terminie i mnie zostawi, bo jeszcze się wywróciła 2 dni wcześniej. Ale położył mnie na ginekologii, żebym się nie przestraszyła. O 20 przyjęli mnie na oddział, o 21 podłączyli ktg, o 23 coś mnie zabolało, przybiegł lekarz zbadał i powiedział- idziemy na porodówkę. Zadzwoniłam po mężulka. Przyjechał po 5 minutach,a to była tak 23.30. Leżałam sobie na tym łóżeczku zastanawiając się ile to potrwa i kiedy zacznie potwornie boleć. Nie powiem, żeby mnie wogóle nie bolało bo bolało, ale dało się wytrzymać. Przed 2, jakieś 20 minut mój doktorro mnie nawiedził. Ja włąśnie zaczęłam się zwijać z bólu. Zaproponował mni zzo. Czekałam na to jak na zbawienie. W tym czasie zaczął mnie badać i mówi: Nie zdąrzymy z zzo, jest już rozwarcie na 10 i rodzimy. Cała ekipa wyłoniła się nie wiem skąd. Po 10 minutkach na moim brzuszku położyli mi moją cieplusieńką kluseczkę- 53 cm, 3330 gram. To było takie cudowne. Dodam, że mój mężulo spisał się na medal, a w nagrodę przeciął pępowinę.
MartaMarcin


Grupa: U?ytkownicy
Postów: 795
Dołączył: nie, 19 lut 06 - 18:34
Skąd: Poznań
Nr użytkownika: 4,975




post nie, 15 paź 2006 - 17:38
Post #14

No to ja też swoje trzy grosze napisze.

19 maja (40 tc) przewróciłam się ze swoim ogroooomnych brzuszyskiem na bok. Przerażona pojechałam do szpitala na izbę przyjęć. Tam podłączyli mi ktg, a tu nic, nawet jeden mały zakichany skurczyk. Doktorro nabijał się, że małą to nic nie wygoni. No ale kazał mi jeszcze wrócić do domu i 21 maja zgłosić się znów na ktg. To była niedziela, nic mnie nie bolało, wilczy apetyt nadal miałam, więc mężulo musiał mnie na lody zabrać, potem do kfc, a na koniec do kina z popcornem. Zaraz po kinie pojechaliśmy na to ktg. Podłączyli mnie a tu jakieś małe skurcze.Lekarz powiedział, że ja po terminie i mnie zostawi, bo jeszcze się wywróciła 2 dni wcześniej. Ale położył mnie na ginekologii, żebym się nie przestraszyła. O 20 przyjęli mnie na oddział, o 21 podłączyli ktg, o 23 coś mnie zabolało, przybiegł lekarz zbadał i powiedział- idziemy na porodówkę. Zadzwoniłam po mężulka. Przyjechał po 5 minutach,a to była tak 23.30. Leżałam sobie na tym łóżeczku zastanawiając się ile to potrwa i kiedy zacznie potwornie boleć. Nie powiem, żeby mnie wogóle nie bolało bo bolało, ale dało się wytrzymać. Przed 2, jakieś 20 minut mój doktorro mnie nawiedził. Ja włąśnie zaczęłam się zwijać z bólu. Zaproponował mni zzo. Czekałam na to jak na zbawienie. W tym czasie zaczął mnie badać i mówi: Nie zdąrzymy z zzo, jest już rozwarcie na 10 i rodzimy. Cała ekipa wyłoniła się nie wiem skąd. Po 10 minutkach na moim brzuszku położyli mi moją cieplusieńką kluseczkę- 53 cm, 3330 gram. To było takie cudowne. Dodam, że mój mężulo spisał się na medal, a w nagrodę przeciął pępowinę.

--------------------
AgucioreQ
nie, 15 paź 2006 - 20:56
teraz ja. icon_wink.gif

porod wspominam i dobrze i zle.
do szpitala przyjeli mnie 14 lipca 4 dni po terminie. 0 skurczy nic. po 3 dniach podali kroplowke. była 11. ok 12 dostałam cholernych skurczy. płakałam z bólu krzyczałam jak nie wiem co. ale miałam to w glebokim powazaniu. o 18.30 przebioli mi pecherz płodowy. o 20.15 zaczeły sie skurcze parte. niedosc ze mnie nacieli - szczypneło troche - to jeszcze pekłam w 2 miejscach. personel zrobił sobie widowisko ze mie ... no bo przeciez rodzaca 16latka to taka atrakcja !
wreszcie gdy nadeszła 20.30 4 parcia i malenka była u mnie na brzuchu. bolało mnie wszystko ale o mało sie ze szczescia nie popłakałam gdy ja mi pokazali. malenka, rozdarta jak mama icon_wink.gif 51 cm 3030 gram. 10 punktów. o 22.30 przewiezli mnie na oddział. usnełam ok 23.30 obudziłam sie ok 7 rano. byłam padnieta. przyszła połozna i zapytała czy chce juz małą. jasne ze chciałam ! lazic nie mogłam ale pomagały mi dziewczyny z sali.

teraz po 3 miesiacach moge powiedziec ze jestem z siebie dumna. mam 16 lat jestem matką, ale nie załuje tego. malenstwo daje mi o wiele wiecej szczescia niz nie jedna głupia dyskoteka lub puszka piwa jak niektorym moim rowiesnikom. byłam jestem - i pewnie bede potepiana w mojej okolicy ( to twoje ?! boze dziecko cos ty narobiła icon_wink.gif - to standard ) ale mam to gdzies. wydaje mi sie ze mała jest ze mna od zawsze. kocham ja jak nikogo nigdy nie kochałam jest moja radoscia i sensem zycia. nigdy nie pomyslałabym ze bycie matka jest tak piekne icon_smile.gif


ok koncze nudny monolog icon_wink.gif pozdrawiam !!
AgucioreQ


Grupa: Zbanowani
Postów: 2,037
Dołączył: śro, 14 gru 05 - 16:26
Skąd: Kraków
Nr użytkownika: 4,294

GG:


post nie, 15 paź 2006 - 20:56
Post #15

teraz ja. icon_wink.gif

porod wspominam i dobrze i zle.
do szpitala przyjeli mnie 14 lipca 4 dni po terminie. 0 skurczy nic. po 3 dniach podali kroplowke. była 11. ok 12 dostałam cholernych skurczy. płakałam z bólu krzyczałam jak nie wiem co. ale miałam to w glebokim powazaniu. o 18.30 przebioli mi pecherz płodowy. o 20.15 zaczeły sie skurcze parte. niedosc ze mnie nacieli - szczypneło troche - to jeszcze pekłam w 2 miejscach. personel zrobił sobie widowisko ze mie ... no bo przeciez rodzaca 16latka to taka atrakcja !
wreszcie gdy nadeszła 20.30 4 parcia i malenka była u mnie na brzuchu. bolało mnie wszystko ale o mało sie ze szczescia nie popłakałam gdy ja mi pokazali. malenka, rozdarta jak mama icon_wink.gif 51 cm 3030 gram. 10 punktów. o 22.30 przewiezli mnie na oddział. usnełam ok 23.30 obudziłam sie ok 7 rano. byłam padnieta. przyszła połozna i zapytała czy chce juz małą. jasne ze chciałam ! lazic nie mogłam ale pomagały mi dziewczyny z sali.

teraz po 3 miesiacach moge powiedziec ze jestem z siebie dumna. mam 16 lat jestem matką, ale nie załuje tego. malenstwo daje mi o wiele wiecej szczescia niz nie jedna głupia dyskoteka lub puszka piwa jak niektorym moim rowiesnikom. byłam jestem - i pewnie bede potepiana w mojej okolicy ( to twoje ?! boze dziecko cos ty narobiła icon_wink.gif - to standard ) ale mam to gdzies. wydaje mi sie ze mała jest ze mna od zawsze. kocham ja jak nikogo nigdy nie kochałam jest moja radoscia i sensem zycia. nigdy nie pomyslałabym ze bycie matka jest tak piekne icon_smile.gif


ok koncze nudny monolog icon_wink.gif pozdrawiam !!

--------------------
Dzwonili Do Mnie Z NieBa I Mówili ?e Uciek? Im Anio?ek - Nie Powiem Im Gdzie Jestes !
Kochane S?oneczko Joasia 17.07.2006


2150 gram i 47cm szczęścia!
katiek
nie, 15 paź 2006 - 23:03
Ja tylko tak dla tych, które będą miały cesarkę ze znieczuleniem w kręgosłup-żeby schodzenie znieczulenia tak nie bolało (a najgorsze są uda i pośladki-to trwa najdłużej) to należy zmuszać mięśnie do napinania-jak w ćwiczeniach izometrycznych. No i za skarby świata nie unosić głowy!!! (szczególnie brody do klatki piersiowej).
Ja mojego porodu nie opiszę, bo nie chcę nikogo straszyć, ale na pocieszenie dodam, że ja mam "szczęście" do ekstremalnych sytuacji, w szczególności medycznych.
katiek


Grupa: U?ytkownicy
Postów: 7,009
Dołączył: śro, 02 kwi 03 - 10:39
Skąd: Warszawa
Nr użytkownika: 281




post nie, 15 paź 2006 - 23:03
Post #16

Ja tylko tak dla tych, które będą miały cesarkę ze znieczuleniem w kręgosłup-żeby schodzenie znieczulenia tak nie bolało (a najgorsze są uda i pośladki-to trwa najdłużej) to należy zmuszać mięśnie do napinania-jak w ćwiczeniach izometrycznych. No i za skarby świata nie unosić głowy!!! (szczególnie brody do klatki piersiowej).
Ja mojego porodu nie opiszę, bo nie chcę nikogo straszyć, ale na pocieszenie dodam, że ja mam "szczęście" do ekstremalnych sytuacji, w szczególności medycznych.
mon1k@
pon, 16 paź 2006 - 16:33
Świetny wątek, bede zagladać tu cvzesciej nawet niz na marcoweczki, bo chce wiedziec jak najwiecej o porodach a zdjęcia które zamieściła jedna z was są po prostu swietne icon_lol.gif

Dziekuje za ten wątek Tissaia
mon1k@


Grupa: U?ytkownicy
Postów: 1,635
Dołączył: nie, 21 maj 06 - 18:47
Skąd: Szkocja/Halbeath-Dunfermline/koniec swiata ;)
Nr użytkownika: 5,939




post pon, 16 paź 2006 - 16:33
Post #17

Świetny wątek, bede zagladać tu cvzesciej nawet niz na marcoweczki, bo chce wiedziec jak najwiecej o porodach a zdjęcia które zamieściła jedna z was są po prostu swietne icon_lol.gif

Dziekuje za ten wątek Tissaia

--------------------
MOJE DWA SKARBY :D




goszka
pon, 16 paź 2006 - 18:17
Miałam urodzić siłami natury...Bo nie było wskazań do cesarskiego cięcia...Więc w dniu terminu (30.03.06)poszłam na wizytę do gina ciśnienie było hmm wysokie,wiec chciał mnie już wysyłać karetką do Krapkowic,ale ja wolałam rodzić w Opolu,w bardziej fachowym szpitalu:P Wiec w dniu terminu położyli mnie na patologii ciąży...Na poniedziałek miałam mieć robioną prowokację...Taka decyzja padła w piątek przy wizycie ordynatorskiej,ale koło południa podłączyli mnie pod KTG i tak leżałam z pasami 4godziny!Nie mogli mnie odłączyć bo zapisy były nie prawidłowe i byłam pod obserwacją,tętno dzidzi było nie w porządku bo skurczy jako takich nie miałam a rozwarcie miałam tylko na 2cm...Także po godzinie 15 przyszedł lekarz i oznajmił,że zapis jest nieprawidłowyi trzeba będzie ciąć i prosił by rodzic przyjechał i podpisał zgodę na cc i takie tam...I żeby w miaręszybko się wstawił...Więc po 16 przyjechał mój ojciec razem z moim miśkiem,porozmawiał z lekarzem i podpisał te papiery i już o 17.30 miałam cięcie..Kiedy szłam na ten blok porodowy byłam całą przerażona...Niby się nie bałam ale jak tylko weszłam na salę by mnie przygotowali do cięcia to byłam już taka"zdygana"kiedy na łóżku zawieźli mnie na salę cięć cesarskich to było jeszcze gorzej,myślałam,że zacznę płakać,ale byli mili lekarze i miła pani anestazjolog,która dawałą mi zastrzyk w plecki...Podczas podawania znieczulenia poczułam tak jakby mnie prąd kopnął i tak ze 2 razy chwileczke po tym zaczęłam tracić siłę w nogach ,nie czułam ich wcale...Później to już się zaczęło...Dali taki parawanik,żebym niewidziała,ale i tak patrzyłam w sufit,gdzie było prawie wyraźnie wszystko widać,ten widok nie zraził mnie w ogóle...A jak wyciągali mi maleństwo z brzuszka to czułam takie mrowienie:)takie przyjemne:)Niewiem jakim cudem usnęłam momentalnie na jakies pare minutek...Później otworzyłam oczy i usłyszałam krzyk swojego malenstwa i w ogole je zobaczyłąm,ale przynieśli mi je do mnie na chwile wykapane i owinięte...Płakałam ze szczęścia i z wzruszenia...Dałam jej nawet buziaczka w czolko:)Tej chwili nigdy nie zapomnę...Później przewieźli mnie na salę po anestetyczną i zamiast leżeć 2godziny leżałam 4 i dopiero po 23 przewieźli mnie na oddział położniczy...ale nie widziałam jeszcze dzidziusia...Dopiero rano mi ją przewieźli ale później zabrali i na kolejna noc też jej nie miałam...Dopiero w 2 dobie ją miałam cały czas przy sobie:)Dawałam sobie radę:)Oj dawała mi w kość po nocach:)A kiedy moja rodzinka przyjeżdżałą w odwiedzinki to małą zawsze spała...A kiedy tylko chwilę po wyjściu rodziny to już zaczęła marudzić...Śmiałam się,że była grzeczna na pokaz tylko:)Urodziła się dużą dziewczynką ważyła po urodzeniu 4230g i mierzyła 57cm no i 10pkt No nie mogło być inaczej:]
goszka


Grupa: U?ytkownicy
Postów: 971
Dołączył: pią, 17 mar 06 - 14:56
Skąd: O-le
Nr użytkownika: 5,268




post pon, 16 paź 2006 - 18:17
Post #18

Miałam urodzić siłami natury...Bo nie było wskazań do cesarskiego cięcia...Więc w dniu terminu (30.03.06)poszłam na wizytę do gina ciśnienie było hmm wysokie,wiec chciał mnie już wysyłać karetką do Krapkowic,ale ja wolałam rodzić w Opolu,w bardziej fachowym szpitalu:P Wiec w dniu terminu położyli mnie na patologii ciąży...Na poniedziałek miałam mieć robioną prowokację...Taka decyzja padła w piątek przy wizycie ordynatorskiej,ale koło południa podłączyli mnie pod KTG i tak leżałam z pasami 4godziny!Nie mogli mnie odłączyć bo zapisy były nie prawidłowe i byłam pod obserwacją,tętno dzidzi było nie w porządku bo skurczy jako takich nie miałam a rozwarcie miałam tylko na 2cm...Także po godzinie 15 przyszedł lekarz i oznajmił,że zapis jest nieprawidłowyi trzeba będzie ciąć i prosił by rodzic przyjechał i podpisał zgodę na cc i takie tam...I żeby w miaręszybko się wstawił...Więc po 16 przyjechał mój ojciec razem z moim miśkiem,porozmawiał z lekarzem i podpisał te papiery i już o 17.30 miałam cięcie..Kiedy szłam na ten blok porodowy byłam całą przerażona...Niby się nie bałam ale jak tylko weszłam na salę by mnie przygotowali do cięcia to byłam już taka"zdygana"kiedy na łóżku zawieźli mnie na salę cięć cesarskich to było jeszcze gorzej,myślałam,że zacznę płakać,ale byli mili lekarze i miła pani anestazjolog,która dawałą mi zastrzyk w plecki...Podczas podawania znieczulenia poczułam tak jakby mnie prąd kopnął i tak ze 2 razy chwileczke po tym zaczęłam tracić siłę w nogach ,nie czułam ich wcale...Później to już się zaczęło...Dali taki parawanik,żebym niewidziała,ale i tak patrzyłam w sufit,gdzie było prawie wyraźnie wszystko widać,ten widok nie zraził mnie w ogóle...A jak wyciągali mi maleństwo z brzuszka to czułam takie mrowienie:)takie przyjemne:)Niewiem jakim cudem usnęłam momentalnie na jakies pare minutek...Później otworzyłam oczy i usłyszałam krzyk swojego malenstwa i w ogole je zobaczyłąm,ale przynieśli mi je do mnie na chwile wykapane i owinięte...Płakałam ze szczęścia i z wzruszenia...Dałam jej nawet buziaczka w czolko:)Tej chwili nigdy nie zapomnę...Później przewieźli mnie na salę po anestetyczną i zamiast leżeć 2godziny leżałam 4 i dopiero po 23 przewieźli mnie na oddział położniczy...ale nie widziałam jeszcze dzidziusia...Dopiero rano mi ją przewieźli ale później zabrali i na kolejna noc też jej nie miałam...Dopiero w 2 dobie ją miałam cały czas przy sobie:)Dawałam sobie radę:)Oj dawała mi w kość po nocach:)A kiedy moja rodzinka przyjeżdżałą w odwiedzinki to małą zawsze spała...A kiedy tylko chwilę po wyjściu rodziny to już zaczęła marudzić...Śmiałam się,że była grzeczna na pokaz tylko:)Urodziła się dużą dziewczynką ważyła po urodzeniu 4230g i mierzyła 57cm no i 10pkt No nie mogło być inaczej:]

--------------------
Mama Mai.


maultier
śro, 18 paź 2006 - 13:09
To też coś dorzucę. Do szpitala przyjęli mnie 29 sierpnia równo tydzień po terminie. Miałam jakieś tam słabe skurcze ale to było jeszcze mało. Więc miałam poród wywoływany. Pierwszą kroplówkę podali mi o godzinie 8 rano. Praktycznie nic to nie pomogło więc dostałam jeszcze zastrzyk na wywołanie dodatkowo. O godzinie 9.15 odeszły mi wody. Ok 12 zaczęlam czuc coraz mocniejszy ból. Ale wciaż nie było postępów w porodzie. Zaliczyłam jeszcze połowę drugiej kroplówki i nic. O godzinie 14 stwierdzili ze jesli do 17 dalej tak będzie to będę miec cesarkę. Coś koło 15 pojawiły sie dodatkowo bóle skrzyżowe. Między czasie wzięłam prysznic i to pomogło na kilka minut. Aż wkońcu trafiłam na salę operacyjną. Żałuje tylko tego że nie widziałam jak mój synek się rodzi. A na salę pooperacyjną znajoma położna przyniosła mi go tylko pokazac. Przy badaniu małego był obecny mąż i mam nagrane na kamerze jak dumny tatus odcina pępowinę. icon_biggrin.gif Synek urodził się zdrowy i dostał 10 punktów. Faktycznie wsawanie po pierwszej dobie i sikanie straszne. Trzeba się poprostu nacierpiec ale faktycznie zapomina się o całym bólu jak widzisz swoją pociechę.
maultier


Grupa: U?ytkownicy
Postów: 389
Dołączył: śro, 23 sie 06 - 16:36
Skąd: Szkocja
Nr użytkownika: 7,167

GG:


post śro, 18 paź 2006 - 13:09
Post #19

To też coś dorzucę. Do szpitala przyjęli mnie 29 sierpnia równo tydzień po terminie. Miałam jakieś tam słabe skurcze ale to było jeszcze mało. Więc miałam poród wywoływany. Pierwszą kroplówkę podali mi o godzinie 8 rano. Praktycznie nic to nie pomogło więc dostałam jeszcze zastrzyk na wywołanie dodatkowo. O godzinie 9.15 odeszły mi wody. Ok 12 zaczęlam czuc coraz mocniejszy ból. Ale wciaż nie było postępów w porodzie. Zaliczyłam jeszcze połowę drugiej kroplówki i nic. O godzinie 14 stwierdzili ze jesli do 17 dalej tak będzie to będę miec cesarkę. Coś koło 15 pojawiły sie dodatkowo bóle skrzyżowe. Między czasie wzięłam prysznic i to pomogło na kilka minut. Aż wkońcu trafiłam na salę operacyjną. Żałuje tylko tego że nie widziałam jak mój synek się rodzi. A na salę pooperacyjną znajoma położna przyniosła mi go tylko pokazac. Przy badaniu małego był obecny mąż i mam nagrane na kamerze jak dumny tatus odcina pępowinę. icon_biggrin.gif Synek urodził się zdrowy i dostał 10 punktów. Faktycznie wsawanie po pierwszej dobie i sikanie straszne. Trzeba się poprostu nacierpiec ale faktycznie zapomina się o całym bólu jak widzisz swoją pociechę.
KlaudiaGuza
czw, 19 paź 2006 - 19:02
CYTAT(MartaMarcin)
No to ja też swoje trzy grosze napisze.

19 maja (40 tc) przewróciłam się ze swoim ogroooomnych brzuszyskiem na bok. Przerażona pojechałam do szpitala na izbę przyjęć. Tam podłączyli mi ktg, a tu nic, nawet jeden mały zakichany skurczyk. Doktorro nabijał się, że małą to nic nie wygoni. No ale kazał mi jeszcze wrócić do domu i 21 maja zgłosić się znów na ktg. To była niedziela, nic mnie nie bolało, wilczy apetyt nadal miałam, więc mężulo musiał mnie na lody zabrać, potem do kfc, a na koniec do kina z popcornem. Zaraz po kinie pojechaliśmy na to ktg. Podłączyli mnie a tu jakieś małe skurcze.Lekarz powiedział, że ja po terminie i mnie zostawi, bo jeszcze się wywróciła 2 dni wcześniej. Ale położył mnie na ginekologii, żebym się nie przestraszyła. O 20 przyjęli mnie na oddział, o 21 podłączyli ktg, o 23 coś mnie zabolało, przybiegł lekarz zbadał i powiedział- idziemy na porodówkę. Zadzwoniłam po mężulka. Przyjechał po 5 minutach,a to była tak 23.30. Leżałam sobie na tym łóżeczku zastanawiając się ile to potrwa i kiedy zacznie potwornie boleć. Nie powiem, żeby mnie wogóle nie bolało bo bolało, ale dało się wytrzymać. Przed 2, jakieś 20 minut mój doktorro mnie nawiedził. Ja włąśnie zaczęłam się zwijać z bólu. Zaproponował mni zzo. Czekałam na to jak na zbawienie. W tym czasie zaczął mnie badać i mówi: Nie zdąrzymy z zzo, jest już rozwarcie na 10 i rodzimy. Cała ekipa wyłoniła się nie wiem skąd. Po 10 minutkach na moim brzuszku położyli mi moją cieplusieńką kluseczkę- 53 cm, 3330 gram. To było takie cudowne. Dodam, że mój mężulo spisał się na medal, a w nagrodę przeciął pępowinę.


takiej to tylko rodzic no! icon_smile.gif

podsumowujac cesarki sa chyba najgorsze bo nawet dlugi ciezki ale naturalny da sie zniesc bardziej niz cesarke... ale kto powiedzial ze bedzie latwo?? icon_smile.gif
KlaudiaGuza


Grupa: U?ytkownicy
Postów: 1,828
Dołączył: nie, 23 lip 06 - 20:40
Skąd: Pionki, mazowieckie
Nr użytkownika: 6,699

GG:


post czw, 19 paź 2006 - 19:02
Post #20

CYTAT(MartaMarcin)
No to ja też swoje trzy grosze napisze.

19 maja (40 tc) przewróciłam się ze swoim ogroooomnych brzuszyskiem na bok. Przerażona pojechałam do szpitala na izbę przyjęć. Tam podłączyli mi ktg, a tu nic, nawet jeden mały zakichany skurczyk. Doktorro nabijał się, że małą to nic nie wygoni. No ale kazał mi jeszcze wrócić do domu i 21 maja zgłosić się znów na ktg. To była niedziela, nic mnie nie bolało, wilczy apetyt nadal miałam, więc mężulo musiał mnie na lody zabrać, potem do kfc, a na koniec do kina z popcornem. Zaraz po kinie pojechaliśmy na to ktg. Podłączyli mnie a tu jakieś małe skurcze.Lekarz powiedział, że ja po terminie i mnie zostawi, bo jeszcze się wywróciła 2 dni wcześniej. Ale położył mnie na ginekologii, żebym się nie przestraszyła. O 20 przyjęli mnie na oddział, o 21 podłączyli ktg, o 23 coś mnie zabolało, przybiegł lekarz zbadał i powiedział- idziemy na porodówkę. Zadzwoniłam po mężulka. Przyjechał po 5 minutach,a to była tak 23.30. Leżałam sobie na tym łóżeczku zastanawiając się ile to potrwa i kiedy zacznie potwornie boleć. Nie powiem, żeby mnie wogóle nie bolało bo bolało, ale dało się wytrzymać. Przed 2, jakieś 20 minut mój doktorro mnie nawiedził. Ja włąśnie zaczęłam się zwijać z bólu. Zaproponował mni zzo. Czekałam na to jak na zbawienie. W tym czasie zaczął mnie badać i mówi: Nie zdąrzymy z zzo, jest już rozwarcie na 10 i rodzimy. Cała ekipa wyłoniła się nie wiem skąd. Po 10 minutkach na moim brzuszku położyli mi moją cieplusieńką kluseczkę- 53 cm, 3330 gram. To było takie cudowne. Dodam, że mój mężulo spisał się na medal, a w nagrodę przeciął pępowinę.


takiej to tylko rodzic no! icon_smile.gif

podsumowujac cesarki sa chyba najgorsze bo nawet dlugi ciezki ale naturalny da sie zniesc bardziej niz cesarke... ale kto powiedzial ze bedzie latwo?? icon_smile.gif

--------------------

Z tym kobiety si? ju? rodz? https://www.youtube.com/watch?v=flmWMu2jc0E
> Jak nasze dzieciaczki przychodziły na świat......
Start new topic
Reply to this topic
11 Stron V   1 2 3 następna ostatnia 
1 Użytkowników czyta ten temat (1 Gości i 0 Anonimowych użytkowników)
0 Zarejestrowanych:



Wersja Lo-Fi Aktualny czas: sob, 13 kwi 2024 - 15:47
lista postw tego wtku
© 2002 - 2018  ITS MEDIA, kontakt: redakcja@maluchy.pl   |  Reklama